Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plany. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 czerwca 2025

Pół roku 2025 minęło jak z bicza strzelił

 Gdybym miała podsumować pierwsze półrocze bieżącego roku, napisałabym, że było ze wszech miar intensywnie zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowo.

Prócz publikacji dwóch tomów cyklu "Sandomierskie wzgórza" odkryłam w sobie nową pasję, którą zamierzam rozwijać. Tak, kupiłam te wymarzone akwarele 🙂

Na drugie półrocze mam w zanadrzu kilka niespodzianek, w tym te, o których już informowałam, czyli premiera IV tomu cyklu "Sandomierskie wzgórza" (niebawem zaprezentuję Wam zapowiedź w całej okazałości, łącznie z okładką) oraz premiera antologii "Płatki pąsowych róż" z moim opowiadaniem zatytułowanym "Halo! Halo!". Ale prócz tego jest coś jeszcze - wznowienie pewnej powieści, wyjątkowo dla mnie ważnej. W ubiegłym tygodniu dopieszczana była okładka i aż przebieram nogami z niecierpliwości, by podzielić się również tą radością.

Jesienią mam zaplanowane sporo spotkań autorskich, ich lista pojawi się niebawem.

Na razie pracuję nad pierwszym tomem nowego cyklu, a madame Wena Twórcza bardzo mi sprzyja 



wtorek, 24 czerwca 2025

Co u mnie słychać?

 Często słyszę pytania o to, ile tomów będzie liczył cykl "Sandomierskie wzgórza", ewentualnie kiedy ukaże się następny tom.

Całość złożona będzie z pięciu części, wszystkie już napisałam, zostały nawet zredagowane.

Czwarty tom zatytułowany "Kobiety niezłomnego ducha" ukaże się mniej więcej w połowie września. Już widziałam projekt okładki - jest piękny i idealnie dopasowany do pozostałych. Mam nadzieję, że wkrótce dostanę zielone światło od Wydawnictwo MANDO i będę mogła Wam go zaprezentować.

Prace nad piątym tomem także już trwają. Na razie nieznana jest data premiery, ale wierzę, że wszystko pójdzie sprawnie.

Pisanie tej serii sprawiło mi niekłamaną radość. Każdy tom powstawał w nieprawdopodobnym tempie, które nie wynikało bynajmniej z pośpiechu. Po prostu nie opuszczała mnie wena twórcza. Chciałabym zawsze odczuwać taką samą pasję podczas pracy.

I wiecie co? Dobra passa mnie nie opuszcza, ponieważ już pracuję nad nowym cyklem powieściowym i znowu czuję się tak, jakbym miała skrzydła u ramion.

Dobrego dnia dla wszystkich!



środa, 19 lutego 2025

Uboczne skutki picia wieczornego latte :)

Przerwy na kawę bywają niebezpieczne. Pracowałam w najlepsze nad piątym tomem sagi Sandomierskie wzgórza, gdy zachciało mi się latte. Zrobiłam, postawiłam na biurku, a potem zamiast po szklankę sięgnęłam po stary, wysłużony notatnik oraz długopis i napisałam plan czegoś nowego.

Pierwszy pomysł przyszedł mi do głowy tej nocy, gdy nie mogłam zasnąć, w ciągu dnia się skrystalizował, a teraz, co mi się nigdy nie zdarza, mam plan pierwszego tomu punkt po punkcie. Tak, to będzie saga. 

Mam już obmyślone miejsce akcji i... Uwaga! To będzie jedna z miejscowości, w których gościłam na spotkaniu z czytelnikami.

Bohaterowie mają już nawet imiona.

I co teraz? Przecież po Sandomierskich wzgórzach powinnam "klepnąć" jakąś współczesną jednotomówkę, a tymczasem mnie w duszy gra coś historycznego :)




czwartek, 14 września 2023

Plany :)

 Wiecie co oznacza poniższe zdjęcie?

Tak, tak... Research na potrzeby kolejnej powieści. Tło nieprzypadkowe, bowiem dojrzewam do napisania kolejnej sagi. Bibliotekarze mnie ukatrupią :)

Miejsce i czas akcji już wybrałam. Teraz czas na pogłębianie wiedzy.



środa, 30 marca 2022

Uchylam rąbka tajemnicy :)

 Wyda się już niedługo!

A uściślając w przyszłym roku, i to nie byle co, a kolejna saga :)

Z przyjemnością informuję, że kilka dni temu podpisałam umowę współpracy z nowym wydawcą. Cieszę się, że tym razem trafiam pod skrzydła krakowskiego wydawcy. Wierzę, że wraz z Wydawnictwem Mando stworzymy coś, co przypadnie do gustu moim wspaniałym czytelnikom.

Przyłapana na podpisywaniu umowy w siedzibie wydawnictwa - jeszcze trochę onieśmielona, ale już z głową pełną pomysłów:



środa, 16 marca 2022

Plany :)

 Edyta Świętek od kuchni?

Okej, nie będzie o gotowaniu, bo to nie moja domena. Gotuję, by przeżyć, lecz robię to bez większej przyjemności i potrafię przypalić nawet wodę.

Dzisiaj w moim ulubionym kubku parzy się czystek - lubię zioła oraz herbaty ziołowe - doskonale popija się je podczas pracy. I o tym właśnie chciałam napisać, ponieważ ostatnio zasypujecie mnie pytaniami o to, czego możecie się spodziewać w najbliższym czasie. Uchylę więc nieco rąbka tajemnicy.

W bieżącym roku zaplanowałam same powieści jednotomowe, w tym trzy współczesne:

1. "Zaginiona melodia" będzie miała premierę w przyszłym tygodniu

2. W następnej kolejności ukaże się "Przenikanie", czyli historia, w której przeszłość w nieoczywisty sposób splata się z teraźniejszością. Moja bohaterka - osóbka nietuzinkowa - zabierze Was w podróż nie tylko poprzez swoje aktualne życie, ale również w miejsca ze snów. Spotkamy się między innymi we współczesnym Krakowie, Myślenicach oraz Drogini, ale trafimy także na zamek w Chęcinach z czasów królowej Bony, na plantację bawełny, do przytułku dla sierot oraz dzieci odebranych kułakom, w ciemny, mroczny las, na Grenlandię... Długo by wymieniać. Co łączy ze sobą te wszystkie miejsca i czasy? O tym przekonacie się jeszcze w bieżącym półroczu.

3. Kolejna powieść, jaką aktualnie dla Was piszę, to także historia współczesna - podobnie jak "Zaginiona melodia" będzie opowiadała o różnicach międzypokoleniowych, a przede wszystkim o miłości macierzyńskiej. Oczywiście z niełatwą miłością w tle.

4. Na koniec zafunduję Wam powieść osadzoną w klimacie minionej epoki, czyli coś, co lubię najbardziej! Już sobie wymyśliłam roboczy tytuł tej powieści "Pociąg do życia" - ta historia kusi mnie od bardzo dawna, powstała w mojej głowie jakiś czas temu, teraz nadeszła pora na to, by dać jej zielone światło.

A skoro już pytacie o sagę...

Będzie również saga. Ale jeszcze nie teraz. I wiecie co? Już myślę o czasie i miejscu, w którym będzie rozgrywała się fabuła. Oczyma wyobraźni już widzę pierwsze postaci z ich cechami zewnętrznymi oraz charakterami



środa, 14 października 2020

Spotkania autorskie

 Idzie nowe. I oby było lepsze od obecnego 😍

Może to szczyt optymizmu, lecz kilka dni temu zakupiłam kalendarz na przyszły rok. Wpisałam do niego pierwsze terminy umówionych spotkań autorskich. Oby w 2021 roku było ich jak najwięcej. Uwielbiam spotkania na żywo z czytelnikami 💗💗💗

Bibliotekarzy zainteresowanych możliwością zorganizowania spotkania zapraszam do bezpośredniego kontaktu: edyta.swietek@gmail.com




czwartek, 30 lipca 2020

Idzie nowe :)

Kochani Czytelnicy!
Z przyjemnością informuję, że w ubiegłym tygodniu podpisałam umowę z wydawnictwem Skarpa Warszawska. W przyszłym roku startujemy z powieścią, której roboczy tytuł brzmi "Jedno życie wystarczy". Przygotujcie się więc na podróż do... Łańcuta 


wtorek, 28 lipca 2020

Co u mnie słychać?

Mało ostatnio wspominam o moich dalszych planach, co nie oznacza, że nic się nie dzieje. po prostu wszystko musi mieć odpowiedni czas. Ale mogę zdradzić małą nowinkę :)

Dostałam propozycję napisania opowiadania do antologii.

Wiecie co? Boję się, że jak zacznę, to wyjdzie mi powieść. Serio! Nie bez powodu unikam małych form. "Bańki mydlane", które podpisuję na poniższej fotce, w pierwszym zamyśle miały być opowiadaniem. Do tej pory tylko raz podjęłam się napisania noweli.

No i co teraz? Łapać byka za rogi?


piątek, 11 stycznia 2019

Nadrabianie zaległości :)

Nie zdążyłam się jeszcze pochwalić dwoma ważnymi informacjami.
Otóż już niebawem nakładem Wydawnictwa Replika ukaże się wznowienie powieści "Bańki mydlane". Bardzo się cieszę z tego powodu - zależy mi na tym, aby ten tekst zyskał drugie życie. Widziałam już wstępny projekt okładki, lecz na razie jeszcze nie mogę się nim chwalić, gdyż nie jest dokończony. Wiem już, że będzie ładnie i kolorowo :)


źródło obrazka: https://pl.depositphotos.com/search/ba%C5%84ki-mydlane.html?qview=2076648


Myślę, że mogę też zdradzić, że wczoraj wysłałam do wydawnictwa kolejny "rękopis". Ponieważ ostatnie dwa moje projekty były obszerne - pięciotomowa saga "Spacer aleją Róż" oraz nawiązujące do niej dwutomowe "Nowe czasy" (II tom będzie miał premierę 12 lutego b.r.), dla odmiany postanowiłam napisać powieść jednotomową. Mam nadzieję, że ukaże się późną wiosną - tutaj wszystko w rękach wydawnictwa. Tematyka "Domu lalek" jest złożona z dwóch głównych wątków. Pierwszy dotyczy nieco toksycznego związku pomiędzy mężczyzną i kobietą. Drugi skupia się wokół przeszłości głównej bohaterki. Na razie nic więcej nie zdradzę. Jeśli wydawnictwo przyjmie tekst do publikacji na pewno będę szerzej o tym pisała.


Trzecia informacja dla moich czytelników dotyczy moich dalszych planów. Otóż przymierzam się do napisania kolejnej sagi. Aktualnie jestem na etapie planowania pracy. Już wybrałam miejsce akcji - tym razem nie będzie to Kraków. Na razie poznaję historię i topografię obcego mi miasta. Gromadzę materiały oraz ciekawostki. Jestem pełna optymizmu, gdyż znalazła się dobra duszyczka, która obiecała podpowiedzieć mi to i owo :)
Ach! I jak nigdy - mam już nawet tytuł na całość :)

źródło obrazka: https://pl.depositphotos.com/search/maszyna-do-pisania.html?qview=35599663


czwartek, 10 stycznia 2019

Radość oczekiwania

Niewiarygodne, jak szybko upłynęły mi ostatnie dwa miesiące. Dopiero teraz widzę wielką przerwę w "blogowaniu". Mogę zdradzić tylko tyle, że nie próżnowałam w tym czasie, gdyż końcówka jesieni upłynęła mi na załatwianiu niezwykle ważnych spraw i prowadzeniu negocjacji, których owoce niebawem ujrzą światło dzienne.

Do premiery II tomu cyklu "Nowe czasy" zatytułowanego "Przeminą smutne dni" zostało niewiele ponad miesiąc.
Dzisiaj odesłałam do wydawnictwa plik z ostatnimi poprawkami, lada dzień tekst pójdzie do druku. A mnie nie pozostaje nic innego, jak z ekscytacją oczekiwać na kolejną książkę z wydrukowanym na okładce moim imieniem i nazwiskiem.
O czym będzie ta powieść? Na pewno o trudnym dojrzewaniu i wchodzeniu w dorosłość. O poczuciu odpowiedzialności za siebie oraz innych.



poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Najbliższe plany

Wiem, że część z moich czytelników z zapartym tchem czekała na moment, gdy uchylę rąbka tajemnicy na temat moich dalszych planów literackich. Mogę więc w końcu zdradzić, że zgodnie z zapowiedzią z wiosennego wywiadu dla znanego portalu internetowego, który możecie sobie przypomnieć klikając tutaj WYWIAD, już niedługo ukażą się następne powieści mojego autorstwa. Dzisiaj podpisałam umowy na dwuczęściowy cykl powieści nawiązującej klimatycznie do sagi "Spacer aleją Róż".
Tym razem fabuła będzie rozgrywała się w realiach młodego kapitalizmu z lat 90-tych ubiegłego wieku. Powieści, na razie zatytułowane roboczo "Nie czas na łzy" będzie można czytać bez znajomości wcześniejszych pięciu tomów, choć opowiadają o najmłodszym pokoleniu rodzin Szymczaków oraz Pawłowskich.

O tym, jak docelowo będą zatytułowane powieści oraz kiedy dokładnie nastąpi premiera I tomu poinformuję już niebawem.


piątek, 16 marca 2018

W oczekiwaniu na wiosnę

Ostatnio bardzo dużo dzieje się w moim życiu i, co tu dużo mówić, czasami pragnę by doba miała parę godzin więcej. Jako, że nigdy nie rozpisywałam się na ważne dla mnie tematy nie związane z literaturą, tak i tym razem pominę je milczeniem.

Z utęsknieniem czekam na wiosnę, ponieważ wiosna przyniesie mi upragnioną premierę piątego, ostatniego tomu sagi "Spacer aleją Róż". Do kompletu dołączy taki tom:


Coś się kończy, coś powinno się zacząć...

Dziwnie się czuję - poświęciłam tej sadze blisko dwa lata pracy. To miliony znaków wklepanych na klawiaturze, ułożonych w słowa, zdania, rozdziały. Godziny pisania, dokształcania się, czytania materiałów źródłowych. Zawsze intrygowała mnie topografia, architektura i historia Nowej Huty. Póki nie zaczęłam pisać sagi, nie miałam pojęcia, o ilu ciekawych sprawach związanych z tą dzielnicą Krakowa nie miałam pojęcia.

W szkole nie uczono nas zbyt gruntownie powojennej historii Polski. Uczęszczałam do podstawówki, a następnie liceum, w którym ten okres został potraktowany po macoszemu. A może wynikało to z luk w programie kształcenia? Trudno to roztrząsać. Uczyłam się więc na nowo. Wsłuchiwałam się w opowieści ludzi, którzy pamiętali czasy powojenne, czytałam wspomnienia, oglądałam kroniki filmowe. To był ogrom pracy.

Co czuję?

Jestem trochę zmęczona, gdyż ostatnie dwa lata były dla mnie nieprawdopodobnie intensywne. Już dawno obiecywałam sobie, że gdy tylko skończę pisanie piątego tomu, przeznaczę na relaks co najmniej jeden miesiąc: bez czytania opracowań, bez pisania nowych powieści. I poniekąd tak było, lecz i tak zabrakło czasu na wypoczynek, ponieważ szybko trzeba było zmobilizować się do pracy z moją wspaniałą redaktorką, Moniką Orłowską. Ach! Pomoc tej kobiety jest naprawdę nieoceniona! A miniony tydzień poświęciłam ostatniej korekcie przed drukiem.

Tak wygląda dziesięć rozdziałów piątego tomu sagi:


Już przeczytane, z naniesionymi ostatnimi uwagami - kilka dni wytężonej pracy dla moich cudownych czytelników :)

Jutro odpoczynek. I jeszcze przez kilka następnych dni - już się cieszę :)

Często pytacie mnie o to, czy saga będzie miała kontynuację. Otóż na razie nie chciałabym niczego deklarować i obiecywać, ale mam mnóstwo pomysłów, które nie zmieściły się w powieści. Wyszłyby z tego dwie, może trzy książki. Czy je napiszę? Czas pokaże.

W pierwszym planie saga miała zakończyć się fabularnie w 2018 r. Odeszłam od tego pomysłu z kilku powodów.

Po pierwsze:
Na początku lat dziewięćdziesiątych Nowa Huta, w której urodziłam się i dorastałam, została podzielona na kilka mniejszych dzielnic. Siłą rzeczy część mojej powieściowej rodziny wypadła poza jej obręb. Ja także obudziłam się pewnego dnia nie jako nowohucianka, lecz mieszkanka Bieńczyc. Nigdy nie przyzwyczaiłam się do tego podziału, i gdy ktokolwiek pyta mnie o to, skąd pochodzę, zawsze odpowiadam, że z Nowej Huty.

Po drugie:
Moi bohaterowie w wielu przypadkach są postaciami zaangażowanymi politycznie. Historia Polski po 1989 roku zawiera mnóstwo niedomówień i bywa różnorodnie interpretowana. Doszłam więc do wniosku, że nie chcę angażować się w pisanie o tematach, które dzisiaj dzielą Polaków. Uważam te podziały za smutne, krzywdzące i zbędne. Nigdy nie uprawiam polityki ani na blogu, ani na moim profilu Facebookowym. Wychodzę z założenia, że moja twórczość jest dla wszystkich - niezależnie od poglądów, wyznania i innych przekonań.

Po trzecie:
Gdybym chciała pociągnąć historię aż do współczesności, wymagałoby to dopisania kolejnego tomu lub tomów do sagi. Z Wydawnictwem Replika uzgodniłam publikację pięciu tomów. Tak zostało to zaakcentowane na okładce powieści "Cień burzowych chmur". Nie chciałabym, aby czytelnicy poczuli się w jakikolwiek sposób "naciągnięci" przeze mnie na zakup kolejnych tomów cyklu.

Uff... Ależ się rozpisałam! Jak nie ja na tym blogu :)

Co pozostaje?
Oczekiwanie na wiosnę.
Dzisiaj za moimi oknami pojawił się śnieg, choć jeszcze przed paroma dniami cieszyłam się ładną pogodą, słońcem i krokusami, które zaczęły rozkwitać.



A dzisiaj przyłapałam Przemysława Kota na tęsknym spoglądaniu przez okno. Chyba brakuje mu plamy słońca na podłodze salonu. Ostatnio wciąż tam się wylegiwał "kołami do góry".



wtorek, 12 stycznia 2016

Krótko o tym, co dzieje się w moim literackim świecie

Uff... Korekta redakcyjna "Wszystkich kształtów uczuć" poszła wyjątkowo szybko i sprawnie. Miło było przy tej okazji przeczytać kilka przyjemnych słów od pani redaktor. Teraz pozostaje czekać na skład, ostateczną rewizję tekstu i wio! do druku.

Tymczasem przyszło mi znowu nad wyraz niewdzięczne zadanie napisania paru słów o sobie. Chyba nie ma trudniejszego wyzwania niż sklecenie kolejnego biogramu.
Podobnie sprawy się mają z robieniem fotografii (Nie lubię! Nie lubię!) - dla mnie to prawdziwa zmora. Nie znoszę wdzięczenia się do obiektywu. Z tegoż właśnie względu nie zostałam modelką, chociaż możliwości ku temu były.

Mogę w końcu się pochwalić, że skończyłam pisanie powieści, która według wyliczeń powinna być moją trzynastą publikacją. Albo dwunastą, gdyby uznać za całość I i II wydanie "Wszystkich kształtów uczuć". Jeśli sprawy potoczą się po mojej myśli, to "Miód na serce" powinien zostać wydany w II połowie bieżącego roku. Wcześniej ukaże się powieść zatytułowana "Noc Perseidów" - tekst o marzeniach, które się spełniają - niekoniecznie po myśli marzycieli. Zabrzmiało enigmatycznie? Okej, tak właśnie miało zabrzmieć.

Aktualnie przygotowuję również coś, co chciałabym puścić w świat na koniec roku. I tutaj prośba do moich wiernych Czytelniczek i Czytelników - trzymajcie za mnie kciuki ze wszystkich sił, bo to nad czym pracuję, ma dla mnie wyjątkowe znaczenie.

To tyle, jeśli chodzi o kalendarz, a raczej moje założenia.

Jak tylko ogarnę najpilniejsze sprawy, mam nadzieję, że nastąpi to jeszcze w tym , najdalej w przyszłym tygodniu, to zabiorę się za przygotowanie planu kolejnego tekstu (perspektywy na 2017 r). Mam aż trzy pomysły, w tym dwa zaczęte, które niezmiernie mnie kuszą. Poza nimi mam jeszcze mnóstwo innych notatek, które w przyszłości przybiorą formę tekstu. Właściwie jedynym ograniczeniem mojej pracy literackiej jest czas, gdyż pomysłów oraz chęci mam bardzo dużo.




poniedziałek, 30 listopada 2015

Płynie czas

Mogłoby się wydawać, że mój literacki mikrokosmos zastygł w bezruchu. Od powrotu z Sieradza nic się nie dzieje, ale...

Od wczoraj miałam przeczucie, że wydarzy się coś miłego. Dzisiaj rano uczepiła się do mnie taka piosenka:



Nuciłam ją sobie pod nosem aż do momentu, gdy przyszedł e-mail z Wydawnictwa Replika. A w nim miła niespodzianka: piękna, tajemnicza, intrygująca okładka do powieści mojego autorstwa. Publikację przewidziano na początek przyszłego roku. Żałuję, że jeszcze nie mogę się pochwalić licem - całość wymaga dopracowania kosmetycznego, ale jak tylko dostanę zielone światło od Wydawcy, nie omieszkam zaprezentować nowości.

Szczęśliwa :)

"Dzisiaj będzie dobry dzień..."

Już jest dobry!!!

wtorek, 10 listopada 2015

Spotkanie w Sieradzu :)

W piątek trzynastego, na przekór pechowi, serdecznie zapraszam na spotkanie przy filiżance CAPPUCCINO Z CYNAMONEM...




...porozmawiamy o mojej najnowszej powieści oraz o relacjach damsko-męskich.

środa, 7 października 2015

Pan Gbur i jego żona, czli postępy w pracy :)

Z pisaniem nowej powieści powoli ruszam z miejsca. Niedawno udało mi się przekroczyć magiczne 100.000 znaków, co oznacza, że mam za sobą sporo pracy (1/3, 1/4???). Bez wątpienia Pan Gbur wniósł życie do mojego tekstu. Ostatnio zyskał nawet imię i nazwisko, lecz póki co, pominę te detale dyskretnym milczeniem - niech to będzie zabawna niespodzianka dla moich drogich Czytelniczek i Czytelników.

Dzisiaj uczyniłam kolejny znaczący postęp, bowiem Pan Gbur zyskał małżonkę - Panią Trzpiotkę. Praca od razu stała się przyjemniejsza. :)

Tekst zaczyna nabierać oczekiwanej przez mnie lekkości, chociaż będzie traktował o poważnych sprawach. Pragnę napisać historię przepełnioną ciepłem, a jednocześnie mądrą i wartościową. Chciałabym, aby było w niej choć trochę pikanterii i coś, co sprawi, że w Waszych oczach zakręci się przynajmniej maleńka łezka wzruszenia.

Powinnam chyba wyznaczyć sobie termin, do którego chciałabym zakończyć pracę - to zmotywowałoby mnie do pisania. Skończyłoby się bezmyślne gapienie na ekran, surfowanie po sieci i zabijanie czasu na fejsie.

Hm... koniec grudnia?
Tak, to jest możliwe, nawet przy moim natłoku obowiązków. Dołożę starań, aby do tego czasu tekst został spisany. Potem jeszcze szlify przed wysyłką do Wydawnictwa i gotowe! Prawda, że proste?

Okej. Zabieram się do pracy :)



Źródło obrazka

czwartek, 1 października 2015

Autorka uchyla rąbka tajemnicy :)

Z przyjemnością i wielką satysfakcją mogę się pochwalić, że podpisałam dzisiaj dwie kolejne umowy wydawnicze. Tradycyjnie na razie nie ujawniam szczegółów, gdyż na tym etapie nawet tytuł jest kwestią niedoprecyzowaną, aczkolwiek bardzo zależy mi na tym, aby obydwa tytuły pozostały niezmienione.

Myślę, że już niebawem będę mogła podać więcej szczegółów. Mogę także nadmienić, że to nie są jedyne powieści, które zaplanowałam na przyszły rok. Jeżeli mój plan się powiedzie, to 2016 rok powinien zaowocować czterema okładkami. Potrzymajcie kciuki, dobrzy ludzie. :)

środa, 16 września 2015

Zaproszenie

Serdecznie zapraszam moich Czytelników na 19 Targi Książki w Krakowie.

Będę gościem Targów w sobotę, 24 października 2015 r. od godz. 17.00. Można mnie znaleźć na stoisku Wydawnictwa Replika - Hala Dunaj B-47.

Plan hali wystawienniczej: http://targi.krakow.pl/users/media/b_sikora/ambasador/plan_16_09.pdf



piątek, 4 września 2015

Ja chyba zwariuję!

Nie ma to jak ułożyć sobie plan - w głowie, bo jakoś nie chciało mi się go zapisywać na trwałych nośnikach pamięci. A później próbować go realizować i nagle odkryć, że w plan wkradają się jakieś złośliwe licha, które wszystko zaburzają.

Może mam za dużo pomysłów?
Na pendrive mam folder z pomysłami na książki. I ten folder zaczyna puchnąć. Jest jak wyrzut sumienia, bo co tam zajrzę, to postaci, które już zaczęły istnieć w mojej głowie wyciągają do mnie ręce i wołają:
- Teraz moja kolej, matko! (Ta "matka" to niby ja)
- Napisz o mnie!
- Teraz ja! Teraz ja!

Masz ci los. Jak to wszystko ogarnąć? Jakby tego było mało, zazwyczaj gdy próbuję powrócić do któregoś zanotowanego pomysłu, to w mojej głowie pojawia się nowy. I ten nowy zazwyczaj tak bardzo skutecznie rozpycha się łokciami, że nie daje szansy wcześniejszym.

Chciałabym na kilka dni przenieść się na bezludną wyspę. Jeszcze raz przejrzeć uważnie folder z pomysłami i dopuścić do głosu poszkodowanych bohaterów, którzy w końcu chcieliby mieć swoje pięć minut.