Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matras. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matras. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Relacja ze spotkania autorskiego w księgarni Matras

We wrotek 31 maja 2016 r. gościłam w krakowskiej księgarni Matras.
Spotkanie miało dotyczyć promocji mojej najnowszej powieści "Noc Perseidów". Okazało się jednak, że pani prowadząca - Elżbieta Wojnarowska miała zupełnie inną koncepcję i zamiast na twórczości wolała skupić się na mnie.











Odpowiadałam przede wszystkim na pytania dotyczące godzenia pracy zawodowej i mojego wykształcenia z literaturą, była także mowa o moim życiu rodzinnym. Trochę żałuję, że nie przemyciłam pomiędzy odpowiedziami więcej wzmianek na tematy związane z powieściami.







Mimo wszystko bardzo się cieszę, że dopisali moi kochani czytelnicy.









Szczególnie ucieszyłam się, że wśród publiczności pojawiły się dwie krakowskie autorki: Joanna Sykat oraz Katarzyna Misiołek. Oczywiście nie mogłam sobie odmówić przyjemności zarekomendowania czytelnikom najnowszej powieści autorstwa Joanny Sykat p. t. "Cztery strony miłości", której niejako patronuję.


 Z Joanną Sykat oraz Katarzyną Misiołek:


Jak widać czarno-białe groszki są bardzo popularne wśród autorek :)

To było moje pierwsze spotkanie z Katarzyną - mam nadzieję jednak, że nie ostatnie.
Bardzo przyjemnie było spotkać się z dziewczynami z branży i po oficjalnej części spotkania porozmawiać o łączących nas płaszczyznach zainteresowań.


Wszystkie zdjęcia posiadam dzięki uprzejmości Czytelniczek, które wyraziły zgodę na ich publikację.

poniedziałek, 23 maja 2016

Do zobaczenia w Krakowie :)

Zanim zamieszczę relacje z Warszawskich Targów Książki (działo się, działo!), mam przyjemność zaprosić moich drogich czytelników na spotkanie autorskie w księgarni Matras.





Serdecznie zapraszam!

czwartek, 7 maja 2015

Relacja z niezwykłego spotkania autorskiego

Wczoraj, na zaproszenie P Prezes Zarządu Hospicjum - dr Jolanty Stokłosa, miałam przyjemność gościć na Spotkaniu Wolontariuszy Towarzystwa Przyjaciół Chorych Hospicjum św. Łazarza.  Krakowie. Przyznaję, że jak nigdy wcześniej odczuwałam lekką tremę. Ludzie, pośród których spędziłam wieczór, za swoją pasję, zaangażowanie oraz poświęcenie zasługują na największy szacunek i uznanie.  Moja obecność na spotkaniu związana była przede wszystkim z ideą  jaka przyświecała mi podczas pisania oraz publikacji powieści p.t. "Bańki mydlane".

 
Jak zazwyczaj podczas takich spotkań bywa - opowiadałam Wolontariuszom o mojej twórczości, ze szczególnym uwzględnieniem książki, którą postanowiłam przekazać jako dar mojego serca dla potrzebujących.
Spotkaniu towarzyszyła niezwykle ciepła i sympatyczna atmosfera, odpowiadałam na wiele pytań związanych z moją literacką pasją.

Dla mnie najważniejsza jednak była ogromna, pozytywna energia tych wspaniałych Ludzi.

Zwracam się do Was, kochani Czytelnicy, z prośbą o nabywanie "Baniek mydlanych". To niewielka książeczka i niewiele kosztuje (można ją nabyć za ok. 20-25 zł, w niektórych księgarniach nawet taniej). Wasz gest niesie za sobą realną pomoc, gdyż jak wiecie, moje tantiemy z tej powieści w całości przekazywane są na  rzecz Hospicjum. "Bańki mydlane" można nabyć m. in. w sieci Empik, Matras oraz wielu księgarniach internetowych i stacjonarnych.



Wizyta w Hospicjum po raz kolejny  uświadomiła mi, jaki ogrom potrzeb doskwiera takim placówkom. Dla nich liczy się każda pomoc - zarówno materialna, jak i wsparcie pracą. Stąd też Wolontariusze przeprowadzają różnorodne akcje charytatywne w celu pozyskania środków na bieżącą działalność.


Jednym ze sposobów jest kwesta podczas uroczystości pogrzebowych oraz ślubów. O szczegółach możecie przeczytać klikając w poniższe zdjęcie - jest to screen fragmentu artykułu opublikowanego w jednym z biuletynów informacyjnych:


Zachęcam z całego serca Was, moi drodzy Czytelnicy,  do włączenia się w tę szlachetną akcję. Nastał właśnie sezon wesel, więc proszę - pomyślcie, czy zmieniając stan cywilny potrzebujecie tony kwiatów, które już po kilku dniach zwiędną? Podpowiadajcie taką możliwość swoim krewnym i znajomym - liczy się każdy, nawet najdrobniejszy gest.

Kolejną akcją są organizowane rokrocznie "Pola Nadziei". W tym roku datki można złożyć między innymi w czasie podróży takim oto tramwajem:


 













w którym kwestują radosne Wolontariuszki  w żółtych koszulkach. Tramwaj można spotkać na linii nr 8 w Krakowie.




 

wtorek, 21 kwietnia 2015

Mała rzecz, a cieszy :)

Dopiero zaczynam budować moją karierę literacką. W czasach, gdy czytelnictwo kuleje, autor nie ma łatwego żywota. Stąd też cieszy mnie takie małe, dzisiejsze odkrycie na stronie księgarni Matras (dział literatura kobieca):



Wiem, że to tylko 33 miejsce, ale dla mnie jest AŻ :), wszak prócz mojej, jest tam jeszcze ponad 330 innych powieści. "Zanim odszedł" - moja radość i duma.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Szczypta magii

O niezwykłym spotkaniu w samym sercu Krakowa...


Z braku czasu dopiero dzisiaj podzielę się z Wami wrażeniami z mojego spotkania z pewną niesamowitą istotą.

Świat wirtualny owocuje czasami zaskakującymi znajomościami. Przyznaję, że w "prawdziwym świecie" nie znam nawet 1/5 osób, które mam w facebookowym gronie znajomych. A jednak czasami znajomość z matrycy komputera przenosi się w świat rzeczywisty, lub w świecie wirtualnym jest intensywna i pełna ekspresji.

W piątek po południu miałam przyjemność poznać jedną z takich właśnie osób. Moja znajomość z Ałbeną Grabowską zaczęła się właśnie na Facebooku. Długo funkcjonowałyśmy obok siebie coś tam czasami komentując lub "lajkując" u wspólnych znajomych. Zbliżenie nastąpiło nagle i dosyć nieoczekiwanie - Wydawnictwo Replika zwróciło się do mnie z zapytaniem, czy mam jakąś zaprzyjaźnioną autorkę, która mogłaby napisać dla mnie blurba (niewtajemniczonym wyjaśniam, że to taka króciutka recenzja - polecjaka  na okładce).

Właściwie trudno byłoby mi wyjaśnić, skąd w mojej głowie zrodził się pomysł, aby poprosić o to właśnie Ałbenę - wszak nigdy nie spotkałyśmy się osobiście. Znam przecież inne autorki, ale... No właśnie owo "ale" skłoniło mnie ku temu, aby zagadnąć Ałbenę. Przyznam - zagranie było bardzo ryzykowne, gdyż Ałbena jest z wykształcenia lekarzem-neurologiem, a w "Cieniach przeszłości" pojawia się wątek amnezji. Co więcej, wysyłając tekst - w ogóle o tym nie myślałam i dopiero po fakcie uświadomiłam sobie, jak surowego sędzię sobie wybrałam. Mogłam spodziewać się ostrych słów krytyki, gdyby okazało się, że napisałam bzdury. Druga strona medalu to fakt, że pisanie dla nieznajomej autorki blurba to poważne ryzyko - przecież Ałbenie moja książka mogła się zwyczajnie nie spodobać. I jak w tej sytuacji sygnować coś własnym nazwiskiem? Przyznam szczerze, że nie wiem, czy chciałabym kiedykolwiek stanąć przed dylematem: recenzować dla kogoś czy nie?

Co z tego wniknęło - przekonacie się niebawem :)

Dla mnie niesamowite było samo spotkanie z Ałbeną. Sprzyjający zbieg okoliczności sprawił, że akurat teraz Ałbena promuje swoją najnowszą powieść "Lot nisko nad ziemią" i w piątek gościła w księgarni Matras w Rynku Głównym. Było dla mnie oczywiste, że muszę poznać na żywo osobę, która już wcześniej zrobiła na mnie wielkie wrażenie.

Miałam okazję przeczytać wcześniejszą powieść autorki - "Coraz mniej olśnień" i na przekór tytułowi uważam, że w tej książce z każdą przewracaną stroną olśnień jest coraz więcej. Polecam Wam wszystkim tę pozycję - dowcipna, napisana lekkim piórem, a jednocześnie przenikająca duszę na wskroś, do głębi - pozostawiająca trwały ślad w myślach. Czytałam z zapartym tchem, wciąż dając się zwodzić iluzji i gdy dotarłam do ostatniej strony... Bach! Takiego obrotu zdarzeń nie spodziewałam się w najśmielszych przypuszczeniach. Przeczytałam ostatnie zdanie, a później zaczęłam uważnie sprawdzać, czy gdzieś nie zawieruszyło się jeszcze kilka linijek. Pozostałam w fantastycznym niedosycie i z myślą, że MUSZĘ przeczytać pozostałe powieści Ałbeny.

Czytam więc "Lot nisko nad ziemią" i czuję, jak wysoko można wzlecieć, gdy się tego zapragnie. Jeszcze nie skończyłam lektury - nieszczęsny brak czasu, który wciąż dyszy mi w plecy. Zapewne pochłonęłabym książkę w miniony weekend, lecz w piątek dostałam od Wydawnictwa "Cienie przeszłości" do trzeciej, ostatniej już rewizji autorskiej.

A na koniec napiszę kilka słów o samej Ałbenie.

Egzotyczne imię zawdzięcza swoim bułgarskim korzeniom. Urzekająca z niej istota: piękna, ciepła, niezwykła. Szczerze podziwiam jej intelekt (a wierzcie, że niełatwo mi zaimponować) oraz dokonania zawodowe. Jestem także pod ogromnym wrażeniem talentu literackiego, który posiada. Powieści Ałbeny, to literatura naprawdę wysokich lotów - zmuszają do uważnego czytania i zastanowienia się nad tym, "co autor miał na myśli". Siedziałam na tym spotkaniu jak zaczarowana - słuchając, słuchając, słuchając...

Żałuję, że nie mogłyśmy porozmawiać dłużej, lecz wierzę, że jeszcze będzie ku temu okazja.

A gdzie w tym wszystkim szczypta magii wzmiankowana w tytule posta?
Obydwie uwielbiamy Tuwima, cenimy kobiecy styl ubierania - wiem, to drobiazgi. Prawdziwa magia tkwi w pewnej jednomyślności, która pojawiła się w jej "Locie nisko nad ziemią" i moim "Alter ego" - na czym to polega? Długo musiałabym wyjaśniać, lecz wiem, że osoby, które skuszą się na przeczytanie tych dwóch powieści bez trudu uchwycą tę magię. Mnie, gdy o tym myślę, kręci się w oku łza wzruszenia.
Bodajże pierwszy raz w życiu żałuję, że wrodzona niechęć do dokumentowania wszystkiego komórką nie pozwoliła mi na zrobienie choćby jednego zdjęcia, które uwieczniłoby nasze spotkanie.

Mój skarb:

Zdjęcie-0101.jpg


poniedziałek, 25 listopada 2013

Madzia ma powodzenie

Jestem bardzo mile zaskoczona i do tej pory przecieram oczy ze zdumienia widząc, jakie powodzenie ma Madzia Kociołek. Nie dość, że w głosowaniu na stronie Matrasa (http://www.matras.pl/prezenty/dla-nastolatki) zajmuje 4 miejsce w kategorii dla nastolatek, to jeszcze ta liczba udostępnień na Facebooku!!! Dzielna dziewczyna - spisała się na medal!

Serdecznie dziękuję wszystkim tym, którzy przyczynili się do tego wyniku, a szczególnie osobom udostępniającym dalej informację o głosowaniu.

A dla tych, którzy chcieliby zagłosować, podaję link do strony:
http://www.matras.pl/zakrecone-zycie-madzi-kociolek.html