Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 lutego 2021

Powrót Niny i Diablika

 To już dzisiaj!

Koniec odliczania do dnia premiery. Dzięki współpracy z Wydawnictwo Replika historia Niny, głównej bohaterki powieści "Alter ego" znowu jest dostępna. Przeredagowana, w ślicznych okładkach czeka na nowych czytelników.

(Przemysław Kot pilnuje egzemplarza autorskiego)

Powieść jest na wskroś fikcyjna, ale... Jeden z bohaterów mojej historii miał swój pierwowzór w realnym życiu. To Diablik - kot Niny :)
W poszukiwaniu jego zdjęcia przejrzałam cały folder w komputerze i przyznaję, że zakręciła mi się w oku łezka wzruszenia. Diablik był wspaniałym kocurkiem i zdecydowanie zasłużył na uwiecznienie na kartach powieści :)


Na zdjęciu powyżej Diablik zajmujący swą ulubioną miejscówkę, czyli blat biurka pod włączoną lampką :)

niedziela, 17 lutego 2019

Dzień kota

Każdy, kto ma w domu mruczącego, czworonożnego futrzaka wie, że dzień kota jest tak naprawdę codziennie. Koty są wspaniałymi towarzyszami życia. Choć są niezależne, chadzają własnymi ścieżkami i na nic nie mają czasu, gdyż albo muszą sobie uciąć pilną drzemkę, albo muszą urządzić jakąś wariacką galopadę po domu, to jednak kochamy je za ich naturę.

Przemysław Kot, mój osobisty asystent, to niemalże typowy przedstawiciel kociego rodu. Zawsze znajduje się po niewłaściwej stronie drzwi i ma ochotę na przytulasy wtedy, kiedy mam do zrobienia coś pilnego. Często to on decyduje o przerwach w pracy. Zazwyczaj tylko wyczekuje na moment, gdy wstaję sprzed komputera. Od razu zajmuje miejsce, i czasami odnoszę wrażenie, że rości sobie do niego prawo. Oraz do tekstów napisanych w jego obecności - taki z niego asystent :)

Czasami moja praca wygląda po prostu tak:



czwartek, 8 maja 2014

Z lekkim dystansem

Ostatnimi czasy mniej piszę o książkach, więcej o bieganiu, ale to nie oznacza, że w sprawie książek nic się nie dzieje. Jestem po prostu powściągliwa :) Nie należę do osób, które muszą na forum publicznym ujawniać całokształt swojego życia - przeciwnie: wolę zachować umiar w tej kwestii. Nie podoba mi się owczy pęd, jakiemu ulega wiele osób, czyli działanie w myśl zasadny: "nie ważne jak, byle było o tobie głośno".

Nie lubię się aż tak bardzo rozwodzić na swój temat. Zresztą, kogo obchodzi co jadłam na obiad, jakich perfum używam lub w jakim czasie przebiegam moją ulubioną trasę? Jestem zwyczajną dziewczyną - piszę powieści, biegam, mam cudowną rodzinę - oto cały mój świat.

wtorek, 4 marca 2014

Powrót

Jakiś czas temu przyszedł mi do głowy pomysł na książeczkę dla dzieci. Pomysł dostał roboczy tytuł "Koci projekt" i powędrował do próbnych czytelników. Tekstu nie było dużo - zrealizowałam może 1/5 zamierzonego planu. Mój osobisty doradca przeczytał i pokręcił nosem. Tymczasem odezwały się do mnie mamusie, które czytały wraz z dziećmi kocią opowiastkę i DOMAGAJĄ się kontynuacji :)
Nie wiem, czy wrócę akurat do "Kociego projektu", ale wczoraj, gdy wracałam z pracy urodził mi się nowy pomysł - właśnie dla dzieci. Muszę tylko zrobić rozpoznanie rynku czyli sprawdzić, czy ktoś nie napisał wcześniej czegoś zbliżonego tematycznie.

Plan działania:
  1. Skończyć bieżącą powieść - jestem w połowie drogi, więc nie zamierzam przerywać nawet, jeśli okaże się, że to kolejna rzecz "do szuflady"
  2. Skończyć pracę dyplomową
  3. Wrócić do tematu pisania dla dzieci
Wiem, że punkt 1 może się komuś wydawać absurdalny w sytuacji, gdy w zasadzie niemalże nie podejmuję działań związanych z wydawaniem książek. Cały czas sobie obiecuję, że coś z tym fantem zrobię i będę konsekwentna :)
A jednak piszę, ponieważ to pozwala mi się odprężyć - szczególnie teraz, gdy znalazłam się w jakimś absurdalnym zawirowaniu.


Przemysław Kot - foto: zasoby prywatne

poniedziałek, 3 lutego 2014

Dziwne formy relaksu, czyli jak spędzam zaległy urlop wypoczynkowy :)

Zakutana w ciepły koc, zaopatrzona w:
  • dzbanek zielonej herbaty (polecam wszystkim - doskonała nie tylko dla osób dbających o linię i urodę, ale również świetnie wpływa na koncentrację - zdecydowanie lepiej niż kofeina :) )
  • pokaźne pudełko Merci (zdobyczne :) )  - a co tam - jak szaleć to szaleć: czekolada wyzwala endorfiny
  • ciepłe futro Przemysława
  • stertę notatek
  • tydzień urlopu (no, to jest akurat dobro niematerialne :) ale jakże cenne!!!)
Oddaję się niezwykłej przyjemności, jaką jest pogłębianie wiedzy (czytaj: kucie) do egzaminów z przedsiębiorczości oraz logistyki. To już przedostatnia sesja egzaminacyjna. Z jednej strony cieszę się, że za pół roku zamknę ten etap życia, z drugiej strony trochę mi smutno na myśl, że coś się skończy. Przyznam się Wam, że uwielbiam być studentką :)

Studia ujęły mi lat, dodały skrzydeł, wskazały nowe horyzonty, wpłynęły na moje postrzeganie świata i sposób myślenia. Były też wspaniałą inspiracją dla "Alter ego", a poniekąd również, w dość przewrotny sposób dla "Zakręconego życia Madzi Kociołek". Cóż... Pod względem sumienności w podchodzeniu do tematu studiów zdecydowanie przypominam Madzię :)

Zapracowana, lecz szczęśliwa...


czwartek, 9 stycznia 2014

Zakładka

Wujek Google mnie dzisiaj rozbawił :)


Chciałabym zrobić zakładki do książek - w prezencie dla moich Czytelniczek i Czytelników. Szukałam inspiracji u wujka Google i normalnie opadła mi szczęka na widok tych wszystkich cudów :)

Chętnie skorzystałabym z któregoś z poniższych pomysłów:







poniedziałek, 9 grudnia 2013

Bezsenność

Noc. Ciemno. Po suficie sypialni pełgają tajemnicze cienie. Za oknem ostatnie echo Ksawerego kołysze dzwonkami feng shui. Lubię słuchać tego delikatnego brzęczenia. Zamykam oczy, lecz mimo zmęczenia zdrajca sen nie przychodzi. W głowie - zamiast postaci z książek przesuwają mi się ciągi jakichś skomplikowanych wzorów.

Układam się na boku w nadziei, że prędzej zasnę. Nic z tego.

Kiedy znów przekręcam się na plecy przychodzi Przemysław Kot. Mości się na moim brzuchu, podsuwa łepetynę do pogłaskania. Mrrrrrrruczy. Później układa pyszczek na moich dłoniach i też zapada w sen.

Godzina mija za godziną.
Nie śpię.

Słucham spokojnego oddechu męża, dzwonków kołysanych wiatrem, kociego mruczenia.

Dzwoni budzik - czas wstać.

Noc, jak dziesiątki innych... Z tą różnicą, że zazwyczaj zamiast matematycznych symboli w mojej głowie krążą widma postaci, o których piszę bądź pisałam książki.