Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 czerwca 2021

Wakacyjne klimaty :)

 Dzisiaj przychodzę z jeszcze jedną niespodzianką

Już niedługo będziecie mogli przeczytać moje wakacyjne opowiadanie. Macie ochotę na romantyczną podróż do Wenecji? Jeśli tak, to serdecznie zapraszam do zgłębienia lektury nowelki zatytułowanej "Na przekór lękom"!

Antologię już można nabyć w przedsprzedaży na stronie księgarni EMPIK



poniedziałek, 18 czerwca 2018

Wszystkie pory uczuć. Lato

Niedawno listonosz dostarczył mi intrygującą przesyłkę.

Kiedy uniosłam wieczko pudełka, po domu rozszedł się urzekający zapach, a moim oczom ukazała się zawartość, która wywołała przyspieszone bicie serca - okazało się bowiem, że Wydawnictwo Pascal postanowiło zrobić mi prezent w postaci najnowszej powieści Magdaleny Majcher z cyklu "Wszystkie pory uczuć". Tym razem przyszedł czas "Lato".



Magda jest jakąś czarodziejką, ponieważ generalnie nie przepadam za powieściami związanymi z macierzyństwem, a jednak po teksty jej autorstwa zawsze sięgam z przyjemnością i to niezależnie od poruszanych tematów.


Powieść "Lato" skupia się wokół pary, która po wielu miesiącach pozostawania w stałym związku podejmuje starania o dziecko. Główna bohaterka, Joanna, bez przeszkód zachodzi w ciążę i zaczyna snuć wizje macierzyństwa idealnego. Będąc w stanie błogosławionym, planuje szczegóły związane z porodem, pobytem w szpitalu, wybiera odpowiednią placówkę i uzgadnia wszystkie interesujące ją kwestie z lekarzem - począwszy od przebiegu akcji porodowej siłami natury, poprzez brak znieczulenia, pierwszy kontakt z dzieckiem, kamienie itp. Z ekscytacją nabywa poradniki dla przyszłych mam, które mają pomóc w wychowaniu dziecka.

Czy aby na pewno wszystko da się zaplanować, a później perfekcyjnie odkreślać każdy punkt z listy?

Otóż nie!
W przypadku ciąży nie jest możliwe przewidzenie absolutnie wszystkiego. Dla Joasi niemożliwym okazuje się poród siłami natury, a to pociąga za sobą całą lawinę zdarzeń, które sprawiają, że misterny plan zostaje pogrzebany.

Magda Majcher po raz kolejny wspięła się na pisarskie wyżyny, z ogromną wrażliwością ukazując macierzyństwo od jego najmniej przyjemnej strony: bez lukrowanych zachwytów nad maleństwem, wzniosłych chwil i idealizmu. Macierzyństwo wcale nie wygląda tak, jak pokazują to celebrytki w kolorowych magazynach czy na instagramie. Która kobieta kilka godzin po porodzie wygląda równie promiennie co księżna Kate? Bądźmy realistami! W prawdziwym życiu macierzyństwo często wiąże się nie tylko z rozczulającymi przyjemnościami, ale to również krew, łzy, ból, bezsilność, a nawet depresja. I tę ostatnią Magda prezentuje po mistrzowsku. Bo każda matka ma prawo do chwili słabości, do załamania czy zwątpienia we własne siły. A wiele jest takich, które bez fachowej pomocy nie potrafią pokonać tego stanu.

Myślę, że "Lato" jest obowiązkową lekturą dla każdej przyszłej matki. Nie po to, by nastraszyć ciężarną kobietę, ale po to, by zrozumiała, że nie wszystko musi pójść po jej myśli, ponieważ absolutnie każde macierzyństwo od pierwszych chwil posiada jedną cechę: NIEPRZEWIDYWALNOŚĆ.

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Pascal za emocjonującą lekturę.
Magdaleno: wyrazy uznania!

niedziela, 28 sierpnia 2016

Ostatni weekend sierpnia

Lato raczej nie rozpieszczało nas w tym roku z pogodą. Na szczęście końcówka sierpnia jest piękna i ciepła, sprzyja relaksowi na świeżym powietrzu. Mój ostatni sierpniowy weekend upłynął przy pracy nad ostatnią korektą w "Miodzie na serce". Nawet grill z przyjacielem rodziny nie przeszkodził mi w pracy. Dżentelmeni pilnowali kiełbasek i gawędzili, ja pracowicie wertowałam powieść jeszcze w formie wydruku na brudno.

A skoro na tapecie był "Miód na serce", to podczas pracy popijałam moje ulubione cappuccino z cynamonem. Nic nie pasuje lepiej do tekstu, który jest delikatnym nawiązaniem do powieści o równie aromatycznym tytule. Nie, nie jest to bezpośrednia kontynuacja książki, ale zupełnie niezależna powieść traktująca o losach Elwiry. Kto już czytał "Cappuccino z cynamonem", ten wie o kim mowa. A kto jeszcze nie skusił się na zgłębienie perypetii Patrycji, koniecznie powinien to zrobić.



Oczywiście przy pracy towarzyszy mi muzyka - nie mogłoby być inaczej. Pisząc "Miód na serce", śledziłam czujnym okiem którąś tam edycję programu Must Be The Music i bardzo mocno kibicowałam wspaniałej i bardzo dojrzałej wokalistce Izie Kowalewskiej. Jedna z piosenek Izy była dla mnie wielką inspiracją do pracy, co znajdzie odzwierciedlenie w finalnym wytworze mojego umysłu oraz pracy zespołu Wydawnictwa Replika. Posłuchajcie koniecznie tej piosenki - wsłuchajcie się w jej tekst, wczujcie się w klimat:



Nawiasem mówiąc chyba nigdy nie wybaczę jurorom programu, że Iza nie zajęła pierwszego miejsca.

niedziela, 27 lipca 2014

Śladami Kariny Rojewskiej :)

Piękny dzień. Wybrałam się dzisiaj z moimi dżentelmenami na małą wycieczkę do Krakowa. Ruszyliśmy śladami Kariny Rojewskiej (Cienie przeszłości).

Samochód porzuciliśmy na parkingu i na Kazimierz pomknęliśmy tramwajem :)

Najpierw obowiązkowy punkt programu (w powieści niestety go nie uwzględniłam), czyli wielka zapiekanka w "okrąglaku". A później piwo dla nas i cola dla nieletniego. A gdzie?


Chodźcie za mną, zaprowadzę Was.





Ciekawe, czy wewnątrz będzie tajemniczy mężczyzna z hipnotyzującym spojrzeniem?




Nie spotkałam nikogo znajomego, ale rower jak wisiał, tak nadal wisi :)





Kładka Ojca Bernatka  - ciekawe, czy wisi gdzieś tutaj kłódka z imieniem Kariny i...





Krótka chwila relaksu, oczywiście z książką :)





Schodzimy w dół, na Bulwary Wiślane, gdzie Karina tak bardzo lubiła biegać:




Zdjęcia - tradycyjnie - autorstwa męża mego :)

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Ciepło :)

Ostatnimi czasy wciąż piekły mnie oczy - zupełnie, jakby ktoś sypnął w nie garścią piasku. Momentami żałowałam, że w biurze nie wypada siedzieć w okularach przeciwsłonecznych, gdyż blask słońca przedzierający się zza chmur był nie do wytrzymania. Paradoksalnie dzisiaj, przy pięknej pogodzie objawy alergii ustąpiły.

Korzystając z faktu, że alergia nie dawała mi się dzisiaj we znaki, mimo upału, ruszyłam dzisiaj na moją ulubioną trasę.

Lubię biegać, gdy świeci słońce i jest ciepło. Zdecydowanie jestem stworzeniem ciepłolubnym :)))
Obyło się bez szaleństw - z zamierzonych 7,5 km przebiegłam uczciwie tylko 5, resztę przeszłam, sącząc wodę. Nie ma sensu nadmiernie się forsować. Jutro pójdę pobiegać wieczorem - nie wcześniej niż o 20,00. Niezależnie od tego, czy zdecyduję się biec w maratonie (biec a nie maszerować) muszę biegać więcej - zasiedziałam się ostatnio, ale rozgrzesza mnie chyba ostatnia sesja i "wykańczanie" pracy dyplomowej. Na to wszystko nałożyło się jeszcze wydawanie książki - korekty, radość, ekscytacja i chodzenie z głową w chmurach :)

Ostatnio dużo dzieje się w moim życiu. Mam za sobą bardzo intensywny rok. Jak chyba każdy, marzę już o wakacjach - o złocistym piasku na plaży, szumie fal obmywających brzeg i prawdziwym, niczym niezmąconym wypoczynku.


czwartek, 15 maja 2014

"Cienie przeszłości"

Z prawdziwą przyjemnością chciałabym poinformować wszystkich tych, którzy odwiedzają mojego bloga, że dokładnie trzy tygodnie temu podpisałam umowę z Wydawnictwem REPLIKA (http://www.replika.eu/ ) na wydanie mojej powieści pt. "Cienie przeszłości".

To tylko część fantastycznych wiadomości, bowiem ostatnie trzy tygodnie zaowocowały okładką:




oraz zapowiedzią na stronie internetowej Wydawnictwa: http://replika.eu/index.php?k=ksi&id=518
Wstępną datę premiery ustalono na lato 2014 r.

Wiem także, że trwają już prace nad korektą redakcyjną tekstu.

Przyznaję, że jestem mile zaskoczona prędkością działania zespołu redakcyjnego.

Czy ktokolwiek będzie zdziwiony, jeśli dodam jeszcze, że jestem szczęśliwa?