Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sieradz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sieradz. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 grudnia 2015

Jeszcze jedno wspomnienie z Sieradza

Dzisiejszy przegląd Internetu zaowocował bardzo przyjemnym wspomnieniem spotkania z Czytelnikami w Sieradzu.

Dziękuję autorowi artykułu za przemiłe słowa. Aby przeczytać tekst, proszę kliknąć w obrazek - będzie wówczas wyraźny.




Źródło artykułu: http://www.mbpsieradz.pl/index.php?start=5

poniedziałek, 16 listopada 2015

Spotkanie przy filiżance cappuccino z cynamonem

Ciepły wieczór w Sieradzu - mieście, z którego pochodził "król fryzjerów - fryzjer królów". Zatrzymany w chłodnej bryle pomnika Antoine spogląda na przechodniów, ściskając w dłoni nieodłączne nożyczki oraz grzebień. W drugiej ręce trzyma lusterko, w którym przegląda się tęczowa fontanna. Mimo zmierzchu po Rynku przechadzają się mieszkańcy miasta, a wielu z nich zmierza do kawiarni Open Hair Cafe. 
 

Obetnie mi włosy czy nie? 



Tak przywitał mnie Sieradz - najważniejsze miasto na mojej autorskiej mapie Polski. Tam przed paru laty zaproszono mnie na moje pierwsze spotkania autorskie. W ubiegłym roku powtórnie miałam przyjemność gościć w Miejskiej Bibliotece Publicznej, a wczoraj... Wczoraj przeżyłam wspaniałe chwile pomiędzy cudownymi ludźmi.


Serdecznie dziękuję p. Zbigniewowi Łuczakowi 
za zaproszenie na trzecie spotkanie
 z sieradzkimi Czytelnikami.

Z gospodarzem wieczoru p. dyr. Zbigniewem Łuczakiem oraz panią Stanisławą - zasłużoną Sieradzanką, polonistką i wspaniałą osobą, której życzliwość za każdym razem wzrusza mnie do łez.



Sympatyczna młoda dama - bibliotekarka, która także odczytywała na głos fragmenty mojej powieści oraz żywo uczestniczyła w dyskusji na ten temat.

Pragnę również podziękować właścicielom i personelowi kawiarni Open Hair Cafe za użyczenie swoich gościnnych progów dla licznie przybywających osób oraz poczęstowanie nas wszystkich wybornym cappuccino z cynamonem. 

Wyrazy uznania chcę złożyć również państwu Michalak, którzy osłodzili nam ten wspaniały wieczór najlepszymi wuzetkami jakie miałam przyjemność spróbować.

 Genialny duet: cappuccino z cynamonem oraz słynna michalakowska wuzetka - smakują jeszcze lepiej niż wyglądają. Serio!



Jestem niezmiernie szczęśliwa i wzruszona, że na spotkanie przybyło tak liczne grono moich Czytelników. Lokal dosłownie pękał w szwach, zabrakło nawet miejsc siedzących, lecz mam nadzieję, że wspaniała atmosfera i pyszny poczęstunek zrekompensowały tę drobną niedogodność.

Czytelnicy nadciągają tak licznie, że konieczne jest zorganizowanie dodatkowych krzeseł.

Moja wizyta w Sieradzu miała ścisły związek z niedawną premierą książki "Cappuccino z cynamonem", która została opublikowana nakładem Wydawnictwa Replika. Powieść tę zadedykowałam ludziom, którzy jako pierwsi docenili moje twórcze wysiłki. Jest to swoisty dar: wyraz wdzięczności oraz sympatii dla osób, które na starcie mojej autorskiej ścieżki okazali mi niebywałą życzliwość i zainteresowanie. 

Wśród licznych gości pojawiło się wiele osób, które towarzyszyły mojej karierze od pierwszego spotkania w Sieradzu, dopingując mnie do działania i dodając skrzydeł. To było niesamowite uczucie, gdy pomiędzy publicznością rozpoznałam wiele znajomych twarzy i ze znaczną częścią tych osób zamieniłam choćby po parę zdań. Miło było także porozmawiać z osobami, które dopiero zaczynają poznawać moją twórczość. Żywię nadzieję, że fragmenty powieści odczytane przez p. Zbigniewa oraz jego sympatyczną asystentkę wzbudziły zainteresowanie i zachęciły do dalszej lektury.



Oczywiście nie obyło się bez żywiołowej dyskusji na temat fabuły i głównego wątku przewijającego się w tekście czyli trudnych relacji damsko-męskich. Bardzo ważny był dla mnie głos młodej kobiety, która oceniła, że "Cappuccino z cynamonem" to książka nie tylko dla kobiet w wieku 30+. Jej zdaniem jest to również lektura dla dwudziestoletnich dziewczyn - ku przestrodze, ponieważ szczęście i miłość drugiej osoby nie są nam dane raz na zawsze.

Wśród zapachu aromatycznej kawy, w niezwykle ciepłej i sympatycznej atmosferze rozmawialiśmy zarówno o najnowszej powieści, jak również o moich planach  literackich na przyszły rok. Moi wspaniali Czytelnicy dodali mi skrzydeł - dla takich ludzi naprawdę warto tworzyć.


Kochani - jeśli będziecie w Sieradzu koniecznie zajrzyjcie do kawiarni Open Hair Cafe na doskonałą kawę i do cukierni Michalaków, aby dopieścić swoje podniebienie. Mam nadzieję, że fantastyczne wuzetki z Sieradza staną się tym, czym dla Wadowic są kremówki.





Z gospodarzem wieczoru:





 Pan Zbigniew odczytuje fragmenty powieści:




Moja wspaniała publiczność:

 

 




 


Długa kolejka po dedykacje:





Do zobaczenia niebawem?  :)



Krótka "rozmowa" z Antonim Cierplikowskim :)




 Miła niespodzianka: kwiaty od Czytelniczki oraz pyszności z cukierni państwa Michalaków.




Palce lizać!!!

(wszystkie powyższe fotografie pochodzą z archiwum prywatnego autorki)

Zdjęcia dzięki uprzejmości p. Zbigniewa Łuczaka:

kawiarnia Open Hair Cafe



Mistrz Antoine




Najlepsze cappuccino z cynamonem :)


środa, 4 listopada 2015

Spotkajmy się ponownie w... Sieradzu :)

Serdecznie zapraszam na spotkanie autorskie promujące moją najnowszą powieść "Cappuccino z cynamonem" organizowane przez MBP w Sieradzu.



Nawiasem mówiąc, nie mogę się odczekać! W Sieradzu zawsze można liczyć na ciepłe przyjęcie.

piątek, 10 lipca 2015

niedziela, 7 grudnia 2014

Poniedziałek rano

Pozytywna myśl na dzisiejszy poranek?

To będzie naprawdę dobry tydzień - ta kwestia nie ulega dyskusji, bowiem czekam na przyjemne wieści :) 

Z bieżących informacji:
  • Odezwało się do mnie kilka osób, które są zainteresowane, jeśli nie patronatem, to przynajmniej wsparciem informacyjnym dla "Baniek mydlanych"
  • "Bańki mydlane" są aktualnie w korekcie
  • "Tam, gdzie rodzi się miłość" czytam wersję ostateczną - złożoną i gotową do druku
  • "Tam, gdzie rodzi się zazdrość" czeka na swoją kolej w Wydawnictwie
  • Czekam na listonosza z Bardzo Ważnym Listem :)
  • W wolnych chwilach nanoszę poprawki w tekście o roboczym tytule "Cappuccino z cynamonem" (w tym miejscu przesyłam gorące pozdrowienia dla moich Czytelników z Sieradza) - mam nadzieję, że wcisnę się z tą powieścią na rynek pod koniec przyszłego roku - ot, taka niespodzianka dla Wydawcy, bo jeszcze z nikim nie "dogadywałam się" w sprawie tego tekstu. Jest o czym gadać, bo to ok. 600.000 znaków humoru, miłości, rozterek oraz... kryzysów wieku średniego. Wszystko to w malowniczej scenerii: Krakowa, Niepołomic oraz Sieradza
  • Mam pomysły na kolejne powieści, w tym jedną opowieść rodzinną (ale nie sagę!) z wydarzeniami  historycznymi w tle, oraz romans obyczajowy z sekretami i grzeszkami z przeszłości :)

Dzieje się, dzieje :)

Nic więc dziwnego chyba, że moje poranne samopoczucie oscyluje pomiędzy niesamowitym entuzjazmem, a czymś na kształt tego:

 

źródło: http://demotywatory.pl/3392968/Kazdego-ranka/Kazdego-ranka

środa, 12 listopada 2014

Są takie miejsca, do których wraca się z prawdziwą przyjemnością.

W miniony piątek miałam przyjemność gościć na spotkaniu autorskim w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.  

Serdecznie dziękuję:
 p. dyrektorowi Zbigniewowi Łuczakowi za zaproszenie, 
a pani Annie Baśnik - kustoszowi biblioteki za zorganizowanie spotkania.

Z panem Zbigniewem Łuczakiem

 (foto dzięki uprzejmości Z. Łuczak)

Z panią Anną Baśnik

(foto: archiwum prywatne)

Sieradz to miejsce szczególnie bliskie mojemu sercu, ponieważ tam odbyło się moje pierwsze spotkanie z Czytelnikami. Do dziś pamiętam serdeczne przyjęcie z jakim wówczas się potkałam, więc ponowne zaproszenie bardzo mnie ucieszyło.

Byłam nieprawdopodobnie szczęśliwa i bardzo mile zaskoczona, gdy okazało się, że wiele spośród przybyłych osób miałam okazję spotkać trzy i pół roku temu - nadmienię, że wówczas gościłam w dwóch innych filiach bibliotecznych. Dla autora możliwość ponownej wizyty w tym samym miejscu jest niebywałym przeżyciem.


  (foto dzięki uprzejmości Z. Łuczak)

Szczególnie wzruszyła mnie p. Stanisława - emerytowana dyrektorka gimnazjum oraz polonistka, która nie tylko bardzo ciepło wspominała nasze poprzednie spotkanie, ale również dodała mi skrzydeł, komentując moją działalność literacką. To zaszczyt i przyjemność, gdy doświadczona polonistka tak pochlebnie ocenia moją twórczość.

Ponieważ Biblioteka w Sieradzu posiada w swoich zasobach cały mój dorobek, a moja pierwsza wizyta w tym uroczym mieście odbyła się tuż po wydaniu "Wszystkich kształtów uczuć", tym razem postanowiłam skupić się na omówieniu moich dwóch ostatnich powieści: "Zakręconego życia Madzi Kociołek" oraz "Cieni przeszłości".
 


(foto: archiwum prywatne)

Jako pierwszą zaprezentowałam powieść "Cienie przeszłości", która budzi wśród Czytelników duże zainteresowanie. Rozmawialiśmy na tematy poruszone na jej kartkach: agresywnej karierze zawodowej oraz drugiej szansie, która pojawiła się w życiu bohaterki. Mimo, że znaczna część obecnych na spotkaniu osób zdążyła już zapoznać się z powieścią, na zachętę dla niezdecydowanych przeczytałam kilka fragmentów książki.

W przerwie pomiędzy omawianiem "Cieni przeszłości" a "Zakręconego życia Madzi Kociołek" opowiadałam Czytelniczkom o moich najbliższych planach wydawniczych, a w szczególności o projekcie "Bańki mydlane", który już niebawem omówię tutaj szerzej. Ponieważ wzmiankowany projekt związany jest z nowotworami, zachęcałam panie do przeprowadzania profilaktycznych badań.

Część prelekcyjną zakończyłam optymistycznym akcentem, czyli krótkim omówieniem przygód Madzi Kociołek. Wspomniałam o idei, która przyświecała mi podczas pisania tej satyrycznej historii - zwróceniu uwagi na coraz poważniejszy problem społeczny, jakim są zagrożenia płynące z sieci internetowej. Dyskutowaliśmy na temat niefrasobliwego publikowania fotografii oraz informacji na własny temat na różnych portalach i konsekwencji, które mogą z tego wynikać. Mimo że "Zakręcone Madzi Kociołek" jest na pierwszy rzut oka lekką humorystyczną opowieścią, zawsze podkreślam, że jest to lektura nie tylko dla dorosłych pań, ale również dla dziewcząt ze starszych klas gimnazjalnych i liceum. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tej książki przynajmniej część Czytelników zacznie rozważniej korzystać z Internetu.

Moja wspaniała publiczność - kochani, serdecznie dziękuję za Waszą obecność mimo niesprzyjających warunków pogodowych.




(foto: archiwum prywatne)

















 (foto dzięki uprzejmości Z. Łuczak)

Chwile takie jak te na zawsze utrwalają się zarówno w pamięci jak i w sercu. Kończąc spotkanie z gościnnymi mieszkańcami Sieradza, powiedzieliśmy sobie "do zobaczenia niebawem". Mam nadzieję, że to nie była moja ostatnia wizyta wśród tych sympatycznych ludzi. Podczas pamiętnej wizyty w 2011 roku obiecałam Czytelnikom, że napiszę powieść, gdzie przynajmniej jeden epizod ma miejsce w Sieradzu. Z ogromną przyjemnością mogłam więc powiedzieć, że udało mi się wywiązać z tej obietnicy i planuję w połowie przyszłego roku wysłać do wydawnictwa propozycję pod roboczym tytułem "Cappuccino z cynamonem". Drodzy Państwo - trzymajcie więc kciuki za to, aby moje palny zostały zrealizowane.

Wracałam do domu naładowana ogromem pozytywnej energii, wciąż przeżywając zaczarowane chwile, które spędziłam w Sieradzu.

Na zakończenie pragnę pochwalić się pięknym upominkiem, jaki otrzymałam od pani Anny Baśnik. Jest to tomik poezji jej autorstwa zatytułowany "Slajdy". Do projektu okładki oraz zilustrowania utworów wykorzystane zostały grafiki wykonane przez syna pani Anny - Pawła. Serdecznie polecam wszystkim miłośnikom poezji sięgnięcie po te pozycję - niesie ze sobą niesamowity przekaz. W najbliższym czasie napiszę na ten temat znacznie więcej.




poniedziałek, 10 listopada 2014

Długi weekend

Uff... Strasznie intensywny jest dla mnie ostatni kwartał AD 2014.


Pięć minut temu odesłałam do Wydawnictwa tekst po pierwszej korekcie. Chciałabym powiedzieć, że teraz będę mogła leżeć do góry brzuchem i gapić się w sufit (zapalenie oskrzeli nie pozwala na gapienie się w niebo, a szkoda, bo pogoda jest niemalże wiosenna, chociaż za nami już 1/3 listopada).
Niestety, nic z tego, gdyż teraz pora zabrać się za wykończenia w tekście "Tam, gdzie rodzi się zazdrość".
A później czeka mnie zapewne jeszcze jedna korekta,
i jeszcze jedna...
i...
I coś, o czym chciałabym już krzyczeć na głos, lecz póki nie będę miała namacalnego dowodu, że mój kolejny cel wszedł w fazę werbalizacji - milczę.

A póki co, pieszczę w sercu wspomnienia z Sieradza - szczegółowa relacja ze spotkania autorskiego będzie niebawem - czekam tylko na zdjęcia :)

czwartek, 23 października 2014

Do zobaczenia w Sieradzu :)

Z prawdziwą przyjemnością chciałabym poinformować Czytelniczki oraz Czytelników z Sieradza, że już niebawem, na zaproszenie Miejskiej Biblioteki Publicznej będę gościem w Waszym uroczym mieście. Jest mi tym bardziej przyjemnie, że jest to już drugie nasze spotkanie i bardzo cieszę się na myśl o odwiedzinach u Was po upływie czterech lat.

Spotkanie pod hasłem "Zakręcony świat... Edyty Świętek" będzie oczywiście dotyczyło nie tylko powieści o Madzi Kociołek, ale również innych wydanych przez mnie książek ;)




A zatem - do zobaczenia w Sieradzu!

piątek, 10 października 2014

W kratkę

Miniony tydzień zaowocował samymi dziwnymi wieściami - zupełnie, jakby cały świat zamierzał wpasować się w ponadczasową piosenkę z repertuaru Czesława Niemena:


Dziwnymi, ale niekoniecznie złymi.
Miałam na przykład bardzo miły telefon z Sieradza, gdzie przed paroma laty byłam na spotkaniu autorskim. to jedno z tych miejsc, które zawsze będę bardzo ciepło wspominać.

Było także parę zdarzeń, które przyprawiły mnie o konsternację, graniczącą z rozbawieniem, a wręcz niedowierzaniem. Naprawdę cieszę się, że od unoszenia w górę brwi ze zdumienia nie zmieniły one swojego położenia na zawsze. Może kiedyś napiszę o tym szerzej. Nie, nie będzie "może" - na pewno o tym napiszę :)))

Skutek ostatniego zamętu był taki, że gdy wpadłam przypadkowo na dawno niewidzianą przyjaciółkę z dzieciństwa, zamiast nagadać się ile wlezie, wymieniłyśmy tylko całusy i krótkie:
- Jak leci?
- Dobrze. A co u ciebie?
- Ok.
I teraz mi troszkę smutno, że nie wykorzystałam okazji, aby się nagadać do syta.

To spotkanie, mimo, że tak króciutkie, nasunęło mi jednak pewną refleksję: niewiele rzeczy dzieje się przez przypadek. Większość ma związek przyczynowo-skutkowy. Nie spotkałabym Beaty rano, gdybym zamiast czekać na tramwaj pobiegła do autobusu (lenistwo wzięło górę). Nie unosiłabym brwi ze zdumienia, gdybym była konsekwentna.

Moje rozkojarzenie z ostatnich dni wiąże się też z tym, że czekam na ważną wiadomość. Na szczęście ludzkość wymyśliła rozrywkę zwaną bieganiem, więc nie mam poczucia, że siedzę z założonymi rękami i tracę czas. No, bo tak właściwie siedzę :), a za moimi plecami stoi ten nieznośny diabełek, który ochoczo dźga mnie widełkami i namawia do twórczego lenistwa.
A co tam, skoro mam podpisaną umowę na wydanie książki (premiera w przyszłym roku), to mogę sobie pozwolić na rozprężenie. Jak już kiedyś wspomniałam, lubię stawiać sobie cele do zrealizowania. W związku z tym wiem, że już niedługo błogi spokój się skończy. korzystam więc z łaskawości ciepłego, złocistobrązowego października i leniuchuję tak, jak lubię najbardziej - w biegu :)

Cytat (niedosłowny) z "Wierszy zebranych" Jacka Podsiadło.

wtorek, 24 września 2013

Ciepło na sercu

Dostałam wczoraj bardzo miłego e-maila, od zaprzyjaźnionej Pani Bibliotekarki z Sieradza. Od razu przypomniały mi się szalenie sympatyczne spotkania z tamtejszymi Czytelniczkami, Czytelnikami i osobami zatrudnionymi w bibliotekach. To miłe, że po kilku latach od spotkania wciąż jeszcze pamiętają o mojej wizycie, otrzymuję życzenia świąteczne, a teraz pogratulowano mi wydania nowej książki. Aż się robi cieplej na sercu, gdy czyta się tak życzliwe słowa. Teraz żywię nadzieję, że uda mi się niebawem wydać "Cappuccino z cynamonem", w którym umieściłam wątek sieradzki - obiecywany podczas spotkań autorskich .

Pozdrowienia dla Sieradza :)


DSCF4196 

foto: zbiory prywatne