Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 czerwca 2025

Nie samym pisaniem człowiek żyje 1

 Czasami trzeba oderwać się od komputera i nacieszyć pięknem przyrody. Wziąć w dłonie sekator i zrobić porządek w ogrodzie. Nie mam może pokazowych gazonów, lecz i tak cieszę się moim małym kawałkiem raju na ziemi :)











czwartek, 1 grudnia 2022

Nie samym PISANIEM człowiek żyje

 Nie samym PISANIEM człowiek żyje

Ostatnie dwa tygodnie mijały mi na wypoczywaniu oraz spotkaniach z czytelnikami. Cóż, nie potrafię wypoczywać leżąc do góry brzuchem czy też tą częścią pleców, gdzie tracą one swą szlachetną nazwę, więc w czasie "urlopu" posprzątałam cały domowy księgozbiór <pęcznieje z dumy>, a następnie przypomniałam sobie jak wyplata się makramowe kwietniki. Nie są idealne, ale cieszą
A teraz nadeszła pora, by usiąść przy komputerze i rozpocząć pracę nad 38 powieścią. Spotkania autorskie dodały mi skrzydeł!
Na fotce moje koślawe dzieła sztuki :) Możecie też częściowo zajrzeć do salonu Waszej pisarki.



wtorek, 23 sierpnia 2016

Poznajcie mnie od A do Z

Moi wierni czytelnicy dobrze wiedzą, że o ile podczas spotkań autorskich zawsze dużo i chętnie opowiadam o różnych sprawach, tak na blogu czynię to rzadko. Po trosze wynika to stąd, że pisanie powieści jest zajęciem wyjątkowo czasochłonnym. Notoryczne stukanie w klawiaturę skutkuje tym, że najzwyczajniej w świecie nie chce mi się "płodzić" nic poza kolejnymi manuskryptami, które kiedyś przybiorą formę książek.

Niemniej jednak od czasu do czasu konieczna jest szczypta ekshibicjonizmu, i w związku z tym postanowiłam napisać to i owo na temat tego, co mi w duszy gra.

Jeśli chcecie poznać mnie od A do Z, zapraszam do lektury mojego prywatnego alfabetu :)



A – jak anatomia, szczególnie ta intymna. Pisząc scenę erotyczną, dokładam starań, aby fizyczna sfera związku została ukazana w jak najsubtelniejszy sposób. Wychodzę z założenia, że czasami lepiej jest użyć kilku słów mniej i pozostawić czytelników w lekkim niedosycie, niż popaść w wulgarność lub przesadę, ocierając się o pornografię. Według mnie autor nie powinien definitywnie wyczerpywać tematu, dla osób czytających powieść zawsze musi znaleźć się przestrzeń na wyobrażenia. Naukowe słownictwo pozostawiam lekarzom.




B – jak banał, którego unikam. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że czyjeś życie jest banalne – to tylko powierzchowne wrażenie.



C – jak „Cienie przeszłości” powieść mojego autorstwa, od której zaczęła się współpraca z Wydawnictwem Replika.



D – jak dom. Dom to rodzina, która go tworzy ze swą codziennością i troską, a nade wszystko wzajemnością przeżywania radości i smutków



E – jak empatia. Bez niej trudno byłoby zachować wiarygodność w kreowaniu postaci.



F – jak fantazja. Bez niej nie byłoby tych wszystkich powieści. Jest bezgraniczna i bywa nieokiełznana. Dodaje także uroku życiu codziennemu, jest zaprzeczeniem szarzyzny oraz rutyny.



G – jak gwiazdy. Dla mnie gwiazda to synonim samotności, zadumy nad naszą małością i przemijaniem. Jest czymś odległym, nadającym się wyłącznie do podziwiania. Do gwiazd nawiązuje powieść „Noc Perseidów” – nie tylko tytułem, ale również przemyślaną fabułą.



H – jak Huta, a w zasadzie Nowa Huta – jedno z moich miejsc na ziemi. Najmłodsza dzielnica Krakowa ze swoją odrębną i zaskakująco bogatą historią. A skoro Nowa Huta, to również Towarzystwo Przyjaciół Chorych - Hospicjum im. Św. Łazarza – instytucja, którą staram się wspierać na miarę moich możliwości.

I – jak indywidualność. My, kobiety, mamy tendencje do ukrywania swojej indywidualności pod warstwą ubrań i makijażu. Zbyt często dostosowujemy się do wymogów narzucanych przez otoczenie. Wkładamy mundurek złożony z modnego stroju, aby nie wyróżniać się z tłumu podobnych istot. Boimy się inności, ulegamy stereotypom, że kobiecie w pewnym wieku coś wypada bądź nie. Dostosowując się do cudzych wizji, stwarzamy sobie pozory szczęścia.


J – jak jaśmin, czyli mój ulubiony krzew ozdobny. Uwielbiam zapach jego kwiatów.

K – jak komercja. Wszechobecna także i w miłości – widoczne fasady modnego wizerunku wielu kobiet nie tylko przyciągają wzrok mężczyzn, ale niestety też stanowią wzorzec wyglądu kobiety, dla wielu niedościgniony. Jakże często zapominamy, że zewnętrzny blichtr to tylko pozór odciągający często wzrok od prawdy o kobiecie, wręcz zagłuszający ją. Adrianna z „Nocy Perseidów” to najlepszy przykład.


L – jak Lucy, nasz pies – owczarek niemiecki. Stworzenie wyjątkowo inteligentne, a jednocześnie przepełnione miłością.

Ł – jak łąka. Uwielbiam polne kwiaty: maki, chabry, dzwonki, margerytki a nawet osty. Delikatne i szybko przemijające, mają nieodparty urok. Tęsknię za ich widokiem przez całą zimę.




M – oczywiście jak miłość, czyli światło mojego życia.



N – jak „Noc Perseidów”, czyli jak to co niezbadane, nieprzewidywalne wplątuje się w nasze życie. Czasem tęsknota wypowiadana w formie marzenia determinuje nasze decyzje, i niekiedy, nie bacząc na realność osiągnięcia celu, realizujemy coś za wszelką cenę. Wtedy marzenie może okazać się destrukcyjne. Sugeruję mierzyć siły na marzenia. Więcej o tym mówią bohaterowie „Nocy Perseidów”.



O – jak odpoczynek. Oczywiście czynny, czyli długie spacery oraz bieganie.



P – jak pisanie. Pisarstwo czyni mnie bogatą – bo czymże jest jakiekolwiek posiadanie bez wiedzy o wartości dysponowanych dóbr – także tych, a może przede wszystkim, niematerialnych. Nie muszę umrzeć by docenić wartość życia, robi za mnie to mój bohater.

R – jak rozmowa. To most porozumienia pomiędzy płciami. Rozmowa – szczera, rzeczowa, sprowadzająca się nie tylko do mówienia, ale także do słuchania. Tak się złożyło, że w trakcie mojej kariery zawodowej przeważnie współpracowałam z mężczyznami, mam także wielu dobrych znajomych, z którymi mogę porozmawiać na niemalże każdy temat. Być może to sprawiło, że pisanie z perspektywy mężczyzny nie stanowi dla mnie większego problemu.



S – jak szczęście, czyli kierunek, w którym wszyscy dążymy.




T – jak tęsknota. Mocno odczuwalny wskaźnik miłości – im większy ból tęsknoty, gdy już nawet boli oddychanie, tym większa miłość.



U – jak utożsamianie się z bohaterami moich powieści. Pisząc, staram się wcielić w każdą ważną postać. Zastanawiam się, co czułabym, będąc na jej miejscu. Kiedy pracuję nad jakimś tekstem, żyję życiem moich bohaterów.



W – jak wartości, które wyznaję: humanitaryzm, patriotyzm, moja wiara.



Z – jak zazdrość, czyli uczucie dominujące w powieści „Tam, gdzie rodzi się zazdrość”. Niekontrolowana może stać się siłą niszczycielską. Uważam jednak, że jej dobrze wyważona szczypta jest potrzebna w każdym związku.

wtorek, 5 maja 2015

Pada deszcz

Lubię zapach wiosennego deszczu, zmieszanego z aromatem kwiatów oraz świeżo skoszonej trawy.
W tym roku, choć nie dołożyłam do tego szczególnych starań, wszystko przepięknie zakwitło. Pierwsze podniosły swoje blade główki przebiśniegi, zaraz po nich krokusy. Tulipany stanęły do wyścigu z szafirkami oraz niezapominajkami. Tawuła niczym panna młoda przyoblekła się w śnieżną biel. Coś małego zakwitło na czerwono (???). Teraz moje oczy cieszy bez, za chwilę rozwiną się rododendrony.

Kocham mój dom i ogród.
Mogłabym godzinami wylegiwać się na ławce-huśtawce.

Tylko kto pisałby wówczas książki?

No dobra, wiem, że jest dużo autorek - nie jestem sama na świecie :)

czwartek, 8 maja 2014

Z lekkim dystansem

Ostatnimi czasy mniej piszę o książkach, więcej o bieganiu, ale to nie oznacza, że w sprawie książek nic się nie dzieje. Jestem po prostu powściągliwa :) Nie należę do osób, które muszą na forum publicznym ujawniać całokształt swojego życia - przeciwnie: wolę zachować umiar w tej kwestii. Nie podoba mi się owczy pęd, jakiemu ulega wiele osób, czyli działanie w myśl zasadny: "nie ważne jak, byle było o tobie głośno".

Nie lubię się aż tak bardzo rozwodzić na swój temat. Zresztą, kogo obchodzi co jadłam na obiad, jakich perfum używam lub w jakim czasie przebiegam moją ulubioną trasę? Jestem zwyczajną dziewczyną - piszę powieści, biegam, mam cudowną rodzinę - oto cały mój świat.

piątek, 2 maja 2014

Majówka

Cztery dni wolnego - błogie, beztroskie lenistwo.

No, nie do końca lenistwo. Ja raczej nie potrafię leżeć tak w stu procentach bezczynnie i gapić się w obłoki płynące po niebie. Zaraz bowiem przychodzi mi do głowy a to pomysł na książkę, a to znowu na zrobienie czegoś.

W połowie tego uroczego, majowego weekendu stwierdzam, że życie jest piękne. Dobra, dobra - wiem, nic odkrywczego :)

Pogoda dopisała, chociaż bywało lepiej. Mimo, że z północy kraju płyną wieści o zimnie - wczoraj udało mi się wybiec w bluzce na ramiączkach i krótkich galotkach (nowy nabytek - wściekle różowy - idealnie komponuje się z nowymi butami do biegania :) ).

Słonko troszkę pomiziało mnie po nosie i ramionach.

Przemysław Kot, czyli mój udomowiony pieszczoch stosuje przeróżne fortele, aby opuścić bezpieczny dom. Ciągnie biedaczka na powietrze, lecz w trosce o jego życie nie wypuszczam łobuza z domu. Diablik zginął śmiercią tragiczną - potrącony przez samochód - nie chcę przerabiać tego po raz kolejny.

I tak na zmianę to robię coś w domu, to ślęczę nad poprawkami w książce, którą mam zamiar oferować do wydania w następnej kolejności.

...A na moim niebie pojawiła się jaskółka...