Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Szara Godzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Szara Godzina. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 maja 2025

Kiedy to zleciało?

 W bieżącym tygodniu świętuję jubileusz piętnastu lat pracy twórczej i naprawdę nie wiem, kiedy to zleciało.

W  tym czasie wydałam drukiem 43 powieści, za mniej więcej dwa tygodnie ta liczba wzrośnie o kolejny tytuł. Prócz tego ukazało się sporo wznowień, które też bardzo cieszą i znacznie przyczyniły się do wysokości powyższego stosu :)

Niełatwo było ułożyć te wszystkie publikacje, musiałam podeprzeć stertę kolanem :) Ale udało się!

Jestem z siebie dumna i czuję nieprawdopodobne szczęście, że zdołałam tak wiele osiągnąć.

Marzenia się spełniają, gdy przekuwamy je w cel, do którego konsekwentnie dążymy!




czwartek, 23 maja 2019

Czasami warto z czymś poczekać, aż emocje opadną

Twórczość Anety Krasińskiej, autorki powieści "Gdy opadną emocje" miałam już okazję poznać, gdyż na mojej półce znajduje się cykl książek "Małe tęsknoty", które jakiś czas temu polecałam czytelnikom poprzez blurba na okładce. Kiedy autorka zapytała mnie, czy zechcę przeczytać jej najnowsze dzieło, nie miałam ani chwili wątpliwości. Aneta potrafi bowiem w prosty i ciekawy sposób pisać o problemach dnia codziennego, które mogą dotknąć każdego z nas.



Powieść "Gdy opadną emocje" jest pierwszą częścią trzytomowej serii.

Opis Wydawnictwa Szara Godzina:
Spotkanie po latach może skutkować sporą dawką emocji i zmianą życiowych planów.
Marcelina jest mężatką wychowującą nastoletnie bliźnięta. Bywa przytłoczona codziennymi obowiązkami. Od czasu do czasu jej przyjaciółka Magda próbuje to zmienić. Tym razem namawia koleżankę do udziału w imprezie zorganizowanej dwadzieścia lat po maturze. Spotkanie otwiera niezabliźnione rany.
Gdy opadły emocje to pierwsza część trylogii. Każdy tom poświęcony jest rozterkom innej osoby w związku z wydarzeniami z czasów liceum, gdy tworzyli zgraną grupę z nadzieją patrzącą w przyszłość.
W przygotowaniu: Gdy nadeszło życie i Gdy powrócił spokój.


Interesującym zabiegiem było ujęcie całości w bardzo krótkich ramach czasowych, gdyż fabuła powieści toczy się w ciągu jednego popołudnia i nocy, a przeszłość i związane z nią sekrety przedstawione są w formie wspomnień. Lubię taki sposób narracji, gdy poszczególne elementy układanki dawkowane są czytelnikowi w racjonalny sposób - ani za szybko, ani zbyt wolno. Nie wszystkie sekrety bohaterów ujawnione są od razy, ale w miarę ich odkrywania może zmienić się sposób, w jaki odbieramy poszczególne postaci. Język, którym posługuje się autorka jest bardzo przyjazny, a lektura płynna w odbiorze.

Z przyjemnością sięgnę po kolejne powieści nie tylko z tego cyklu :)

Serdecznie polecam!

Za lekturę dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Szara Godzina 

niedziela, 7 sierpnia 2016

Pomagamy razem :)

Minęło kolejne półrocze, a to oznacza, że przyszedł czas na rozliczenie z wydawnictwem.
Jak zapewne wiadomo moim czytelnikom, całość wynagrodzenia, jakie otrzymuję ze sprzedaży powieści pt. "Bańki mydlane"przekazuję na rzecz Towarzystwa Przyjaciół Chorych Hospicjum im. św. Łazarza. O tej akcji wspominałam wcześniej tutaj: akcja pomocy.

W tym miejscu chciałabym z całego serca podziękować wszystkim osobom, które zakupiły książkę.To dzięki Wam mogłam w piątek dokonać kolejnego przelewu na konto wspomnianej instytucji.

Jeżeli ktoś z Was chciałby przyczynić się do pomocy i jednocześnie zyskać książkę - zapraszam do księgarni stacjonarnych oraz internetowych. Liczy się każdy sprzedany egzemplarz!









poniedziałek, 6 czerwca 2016

Noc Bibliotek w Biskupicach

Są takie miejsca, do których bardzo lubię wracać i od minionej soboty należy do nich również Biblioteka Publiczna w Biskupicach













Cieszę się, że mimo weekendu publiczność dopisała bardzo licznie i nie zabrakło osób, które pojawiły się podczas mojej pierwszej wizyty.








Miałam ogromną przyjemność poznać panią Dorotę Gąsiorowską, autorkę poczytnych powieści dla kobiet, m. in. "Primabaleriny", którą chciałabym przeczytać w najbliższym czasie.

Oczywiście tak już jest, że jak w jednym miejscu spotkają się dwie pisarki, to zawsze dochodzi do interesujących dyskusji na tematy literackie.

Najwięcej uwagi skupiłam na mojej kochanej, wspaniałej publiczności, prezentując czytelniczkom najnowszą powieść mojego autorstwa p. t. "Noc Perseidów". A ponieważ starczyło czasu również na inne tematy, zachęciłam panie do sięgnięcia także po inne powieści mojego autorstwa, przywołując niemalże każdy tytuł choć na chwilę.






Trochę więcej czasu poświęciłam na wciąż ważny i aktualny temat pomocy dla Hospicjum im. św. Łazarza w Krakowie oraz związaną z tym moją akcję skupioną wokół tytułu "Bańki mydlane".

Muszę przyznać, że spotkania w bibliotekach są wyjątkowo przyjemną forma promocji. Wynika to stąd, że zazwyczaj na spotkania przychodzą ludzie, którzy już wcześniej mieli styczność z moimi powieściami. W takich chwilach lubię wciągać obecne osoby w rozmowy na temat nie tylko mojej twórczości, ale ogółu literatury.


Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie do Biskupic!


 Jak widać - rośnie już kolejne pokolenie czytelniczek :)
A tak serio, to ta sympatyczna młoda dama z anielską cierpliwością słuchała mojej rozmowy z czytelniczkami, a później podeszła po autograf dla swojej mamusi - również obecnej na spotkaniu.

Fotografie 1 i 2 - zbiory prywatne, fotografia 3 dzięki uprzejmości Pań Bibliotekarek. Niestety, dzień wyjątkowo nie sprzyjał robieniu zdjęć i większość wykonanych fotografii nie nadaje się do publikacji.



wtorek, 10 marca 2015

Wzruszona niemalże do łez

Przepiękna recenzja/artykuł. Szczególnie ciepło jest mi na sercu, gdyż tym razem o książce wypowiedział się mężczyzna i zrobił to w tak porywający sposób, że bardzo mnie wzruszył.

Wyczerpująco poruszony został nie tylko temat powieści, ale również sprawy, które są dla mnie szczególnie ważne. Dziękuję z całego serca autorowi Panu Eugeniuszowi Sigismundowi, a Wam, moi mili, polecam lekturę. Wystarczy kliknąć tutaj:  Recenzja

piątek, 27 lutego 2015

Ludzie wielkich serc

Przybywa osób, które chcą wesprzeć moją akcję pomocy dla Hospicjum. Cieszę się, że wzmianka o mojej powieści ukazała się w Głosie - Tygodniku Nowohuckim.










Serdecznie dziękuję Redaktorowi Naczelnemu za publikację artykułu na ten temat.


Nowohuckie wspomnienia


Nowa Huta jest szczególnie bliską mojemu sercu dzielnicą Krakowa. To właśnie tam urodziłam się i wychowałam. Czasami myślę o tym, że gdybym znowu miała zamieszkać w mieście, to chciałabym wrócić właśnie tam.

Dlaczego?

Ponieważ Nowa Huta jest piękna. Mam oczywiście na myśli najstarszą część tej dzielnicy - niezepsutą przez chaotyczne działania deweloperów. Na życzenie Stalina Nowa Huta została wybudowana wg planów, które miały wpasować ją w klimat i architekturę Krakowa. Stąd właśnie liczne arkady i wdzięczne zdobienia bloków-kamienic. Zawsze podobały mi się zabudowania w okolicy Placu Centralnego, gdzie bloki przypominały fortyfikacje, tworząc klimatyczne enklawy. Tam są całe osiedla, które w razie potrzeby (działań wojennych) można było szczelnie odgrodzić, a pod nimi ciągną się systemy bunkrów. W każdym takim osiedlu jest mnóstwo zieleni i przestrzeń, której brakuje nowszym obszarom miasta.

Wiosną Nowa Huta z moich wspomnień rozkwitała bzami, jaśminami, kalinami, a później dywanami róż.

 Foto: M. Lasyk, źródło: http://fakty.interia.pl/malopolskie/news-30-kwietnia-dniem-nowej-huty,nId,1285608
Nowa Huta z lotu ptaka/fot. M. Lasyk
/Reporter


Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/malopolskie/news-30-kwietnia-dniem-nowej-huty,nId,1285608#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Nowa Huta z lotu ptaka/fot. M. Lasyk
/Reporter


Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/malopolskie/news-30-kwietnia-dniem-nowej-huty,nId,1285608#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Doskonale pamiętam te place zabaw, na których można było godzinami bawić się w gronie rówieśników. Nasze zabawy w "czterech pancernych", "podchody", "raz, dwa, trzy, baba-jaga patrzy", godziny zwisania z trzepaków, grania w gumę i klasy i w "państwa-miasta"...
Niezapomniany smak precli kupionych od staruszki sprzedającej je na przystanku tramwajowym.
Cytrynada, którą można było pić na wiele sposobów, przy czym sączenie jej przez słomkę było chyba najbardziej nudne...

 Foto: www.nowahutanastarychzdjeciach.pl

Z przyjaciółmi chodziliśmy do kina Świt, nieco rzadziej do Światowidu. Spektakle wystawiane były w Teatrze Ludowym. Mieliśmy także Nowohuckie Centrum Kultury, gdzie zawsze działo się coś ciekawego. Zimą ślizgaliśmy się na łyżwach na stadionie "Hutnik". Latem można było popływać rowerkiem wodnym po zalewie. Spacery - Aleją Róż. Zakupy dla nas - w Świecie Dziecka. Lody na Placu Centralnym...
Pamiętam zakupy w Skarbnicy - największej nowohuckiej księgarni! Mama nigdy nie żałowała pieniędzy na książki dla mnie. Jechałyśmy razem na Plac Centralny i tam, w magicznym królestwie fantazji, mogłam wybierać do woli!

Ach... Wspomnienia...



A dzisiaj? Cóż pozostało z tamtych czasów?
W kultowym kinie Świt (tam byłam na pierwszej "prawdziwej" randce) zrobiono supermarket. Nie do wiary! W świątyni dziesiątej muzy rozpanoszyli się sprzedawcy majtek i oślizłych wędlin! Aleja Róż straciła swój pierwotny urok i charakter. Zmieniono nazwy ulic, zmieniły się sklepy. Skarbnica zionie ciemnymi, pustymi witrynami. Nawet precle smakują i wyglądają inaczej niż wtedy.


A może jest tak, że człowiek zawsze z sentymentem wspomina miejsca w których  dorastał?
I jak u Mickiewicza oczyma wyobraźni wciąż widzi się

                                        Kraj lat dziecinnych! On zawsze zostanie
                                        Święty i czysty jak pierwsze kochanie,
                                        Nie zaburzony błędów przypomnieniem,
                                        Nie podkopany nadziei złudzeniem
                                        Ani zmieniony wypadków strumieniem.

 Nie śmiejcie się - ja naprawdę kocham Nową Hutę :)


wtorek, 17 lutego 2015

Bańki mydlane

Serdecznie dziękuję Miejskiej Platformie Internetowej Magiczny Kraków za opublikowanie informacji o przesłaniu związanym z powieścią "Bańki mydlane".

Artykuł na ten temat możecie przeczytać tutaj:

Magiczny Kraków - Bańki mydlane


oraz na stronie "Dla seniora": Dla Seniora - Bańki mydlane

niedziela, 15 lutego 2015

Rozdaję kolejne książki :)

Zgodnie z zapowiedzią - kolejna szansa na pozyskanie książek mojego autorstwa. Tym razem rozdaję pakiet książek wydanych w Wydawnictwo Szara Godzina



Jeśli chcesz wzruszyć się i pośmiać do łez, to zapraszam do kolejnej zabawy.



Każda osoba, która się zgłosi i spełni niżej wymienione warunki ma szansę wygrać dwie książki:
"Bańki mydlane" oraz "Zakręcone życie Madzi Kociołek".
Do wylosowania mam 3 pakiety po 2 książki każdy.


Zabawa odbywa się wyłącznie na mojej stronie autorskiej na Facebooku



Zgłoszenia proszę robić do soboty 21 lutego 2015 r godz. 24,00
Losowanie i wyniki w niedzielę ok. godz. 16,00


WAŻNE: Pod uwagę będą brane wyłącznie wpisy zrobione pod postem - WYŁĄCZNIE na moim Fanpage.

Życzę miłej zabawy i powodzenia w losowaniu.
Te dwie książki mogą być Twoje!

środa, 11 lutego 2015

Zawrotne tempo

Strasznie szybko pędzi teraz czas. Dzieje się wiele rzeczy na raz, a mój czas wolny kurczy się do rozmiarów łebka od szpilki. Nie szkodzi, ta intensywność ma bowiem bardzo przyjemne podłoże.

Na razie będzie bez wchodzenia w szczegóły (wszystko w swoim czasie):
  • kolejny tekst jest już po korekcie - miałam bardzo pracowity koniec ubiegłego tygodnia
  • widziałam wstępny projekt okładki do nowej książki
  • publikacja będzie o wiele szybciej, niż roiło mi się to w najśmielszych przypuszczeniach.

Dobra, wiem - mało tutaj konkretów, lecz mam nadzieję, że już niebawem będę mogła dodać coś więcej.

Ponieważ na poprzednie losowanie książek wpłynęło bardzo dużo zgłoszeń, postanowiłam, że jak tylko otrzymam upragnione egzemplarze autorskie "Baniek mydlanych" - dostawa trochę się opóźniła - siła wyższa, to zorganizuję kolejny konkurs.

Zaglądajcie więc tutaj oraz na moją stronę Facebook gdyż już niebawem znowu będzie się działo :)


 Okej, nie do końca ten klimat :)

wtorek, 3 lutego 2015

Zamiast szampana i truskawek...

Nadszedł upragniony dzień premiery. Od dzisiaj powieść "Tam, gdzie rodzi się miłość" jest już dostępna w sprzedaży. Jak widać na załączonym screenie strony Empiku, pojawiła się także zapowiedź "Baniek mydlanych".

Uff... Ależ jestem szczęśliwa!

A zamiast szampana i truskawek mam na biurku kawkę i pyszne ciacho. Jak szaleć, to szaleć! pójdę pobiegać i śladu nie będzie po ptysiu :)




Wiecie co?
Nowe książki mają niesamowity zapach :)

piątek, 23 stycznia 2015

Bańki mydlane - recenzja przedpremierowa

Dzień premiery zbliża się szybkimi krokami. Oczywiście nie mogę doczekać się chwili, gdy wezmę w dłonie moje najmłodsze "dziecię" -  już wydrukowane i pachnące nowością.

Ta powieść jest dla mnie niezwykle ważna. Chciałabym za jej sprawą zrobić coś dobrego dla ludzi, którzy potrzebują naszego wsparcia i miłości. Szczegóły: Pomoc dla Hospicjum



Tymczasem na blogu Magdaleny Kijewskiej "Przegląd Czytelniczy" można już przeczytać pierwszą, przedpremierową recenzję powieści. Serdecznie polecam lekturę: Przegląd Czytelniczy recenzja przedpremierowa


Na zachęcenie cytuję fragmenty przemyśleń Magdaleny:

„Bańki mydlane” zachwycają w całej swej prostocie. To nieskomplikowana, aczkolwiek trafiająca głęboko do naszej duszy historia młodej dziewczyny, wobec której los miał nieco inne plany, niż ona sama. (...)

Edyta Świętek pisze w sposób bezpośredni i niepozbawiony dosadności,  trafiając wprost do serca czytelnika. Tajemnica całej tej powieści tkwi w jej prostolinijności i szczerości.  

Chciałabym jeszcze raz podziękować Magdalenie za objęcie powieści patronatem medialnym oraz miłą i owocną współpracę.

 

czwartek, 8 stycznia 2015

Końcowe odliczanie

Do premiery "Baniek mydlanych" został dokładnie miesiąc. Już nie mogę się doczekać! Marzę o tym, aby dzięki tej książce działo się coś dobrego. Gdzie człowiek nie spojrzy, widzi morze potrzeb, a ja chciałabym wesprzeć tę, której posłużyć ma moja książka. Szczegóły: Pomoc dla TPCh Hospicjum im. Św. Łazarza

Czekam, czekam, czekam...
Odliczam dni.
Czy tekst poszedł już do druku?


niedziela, 7 grudnia 2014

Poniedziałek rano

Pozytywna myśl na dzisiejszy poranek?

To będzie naprawdę dobry tydzień - ta kwestia nie ulega dyskusji, bowiem czekam na przyjemne wieści :) 

Z bieżących informacji:
  • Odezwało się do mnie kilka osób, które są zainteresowane, jeśli nie patronatem, to przynajmniej wsparciem informacyjnym dla "Baniek mydlanych"
  • "Bańki mydlane" są aktualnie w korekcie
  • "Tam, gdzie rodzi się miłość" czytam wersję ostateczną - złożoną i gotową do druku
  • "Tam, gdzie rodzi się zazdrość" czeka na swoją kolej w Wydawnictwie
  • Czekam na listonosza z Bardzo Ważnym Listem :)
  • W wolnych chwilach nanoszę poprawki w tekście o roboczym tytule "Cappuccino z cynamonem" (w tym miejscu przesyłam gorące pozdrowienia dla moich Czytelników z Sieradza) - mam nadzieję, że wcisnę się z tą powieścią na rynek pod koniec przyszłego roku - ot, taka niespodzianka dla Wydawcy, bo jeszcze z nikim nie "dogadywałam się" w sprawie tego tekstu. Jest o czym gadać, bo to ok. 600.000 znaków humoru, miłości, rozterek oraz... kryzysów wieku średniego. Wszystko to w malowniczej scenerii: Krakowa, Niepołomic oraz Sieradza
  • Mam pomysły na kolejne powieści, w tym jedną opowieść rodzinną (ale nie sagę!) z wydarzeniami  historycznymi w tle, oraz romans obyczajowy z sekretami i grzeszkami z przeszłości :)

Dzieje się, dzieje :)

Nic więc dziwnego chyba, że moje poranne samopoczucie oscyluje pomiędzy niesamowitym entuzjazmem, a czymś na kształt tego:

 

źródło: http://demotywatory.pl/3392968/Kazdego-ranka/Kazdego-ranka

sobota, 22 listopada 2014

Życie nie tylko po to jest, by brać


 "Życie nie tylko po to jest, by brać" (Stanisław Sojka)

Moi drodzy Czytelnicy,
jako autorka często jestem proszona o wspomaganie różnego rodzaju akcji charytatywnych. Z całego serca chciałabym pomóc wielu ludziom oraz organizacjom, lecz nie jest to możliwe. Postanowiłam więc, że wybiorę jedną instytucję, którą będę wspierała na miarę moich możliwości. 

Decydując się na wydanie powieści p.t. "Bańki mydlane" postanowiłam, 
że całość mojego wynagrodzenia autorskiego, objętego umową wydawniczą, pochodzącego ze sprzedaży niniejszej powieści, zostanie przekazana na konto
 Towarzystwa Przyjaciół Chorych „Hospicjum im. św. Łazarza w Krakowie” http://www.hospicjum.krakow.pl/  . 

Książka ukaże się nakładem Wydawnictwa Szara Godzina i na początku lutego 2015 r będzie dostępna w księgarniach. Jak tylko uzyskam informację o dokładnej dacie premiery, to podam ją do wiadomości.


Dlaczego mój wybór padł właśnie na tę instytucję?
29 września 1981 r Towarzystwo Przyjaciół Chorych „Hospicjum im. św. Łazarza w Krakowie” uzyskało osobowość prawną i od tego dnia datuje się oficjalnie początek działalności. Jest to instytucja gromadząca ludzi o wielkich sercach, których celem nadrzędnym jest niesienie pomocy osobom ciężko chorym oraz ich rodzinom. Jak ważne jest funkcjonowanie takich organizacji w społeczeństwie nie muszę chyba mówić  - nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć przyszłości swojej oraz ludzi, których kocha.

Podczas wizyty, którą złożyłam niedawno w Hospicjum, niesamowicie poruszyło mnie ogromne zaangażowanie osób związanych z jego działalnością. Nie jestem w stanie opisać uczuć, które towarzyszyły mi, gdy p. Kinga  oprowadzała mnie po obiekcie, opowiadając o działalności oraz potrzebach Towarzystwa.

Szczególny szacunek należy się wolontariuszom, którzy poświęcają czas i energię dla dobra potrzebujących. Szczerze podziwiam ludzi, którzy pochylają się nad chorymi, pielęgnując ich w chorobie.
Wolontariat to nie tylko opieka nad pacjentami, ale również pomoc w utrzymaniu obiektu w dobrym stanie, corocznej kweście na cmentarzach, prowadzenie akcji "Pola Nadziei"... Tam przydadzą się każde ręce oraz dobra wola.


Każdy z nas ma wewnętrzną potrzebę zrobienia czegoś dobrego. Dlatego dziękuję z całego serca każdej osobie, która nabędzie moją książkę oraz opowie o  tej akcji swoim bliskim. Niezależnie od tego proszę, nie poprzestawajcie tylko na tym - w każdej chwili możecie wesprzeć Towarzystwo bezpośrednio poprzez pracę lub datki na Ich rachunek bankowy.

Apeluję do wszystkich ludzi  wielkiego serca: pomagajmy tym, którzy cierpią, nie przechodźmy obojętnie obok potrzebujących.

"Beatius est magis dare quam accipere"
(więcej szczęścia jest w dawaniu niż braniu)



piątek, 21 listopada 2014

Okładka

Parę dni temu pisałam o prędkości światła. Cóż mogę jeszcze dodać w tym temacie?
Tempo prac Wydawnictwa jest oszałamiające, czego dowodem jest ta oto okładka:



projekt: Wydawnictwo Szara Godzina

Jestem szczęśliwa, bo w ostatnich dniach moje plany  uległy krystalizacji. Wierzę, że dzięki tej książce wydarzy się coś dobrego - mimo trudnej tematyki, poruszy Wasze serca.

piątek, 14 listopada 2014

Prędkość światła

Moi drodzy Czytelnicy!

Z niebywałą przyjemnością mogę się pochwalić, że dosłownie przed momentem podpisałam umowę na wydanie kolejnej powieści. Roboczy tytuł to "Bańki mydlane" - liczę na to, że Wydawnictwo  przychyli się do tego, aby go nie zmieniać.

Mam nadzieję, że "Bańki mydlane" będą czymś więcej niż tylko jeszcze jedną przeczytaną przez Was książką. Wiążę bowiem z tą powieścią pewne plany i jeśli tylko wszystko pójdzie po mojej myśli, to już niebawem napiszę o tym szerzej.

Na razie mogę tylko opowiedzieć o tym, jak doszło do zawarcia tej umowy i skąd tytuł posta "Prędkość światła".

Nieco ponad dwa tygodnie temu skontaktowałam się z Wydawcą "Madzi" w sprawie dotyczącej właśnie "Zakręconego życia Madzi Kociołek". Wydawca zagadnął mnie przy okazji, czy mam aktualnie jakiś tekst, który mogłabym mu zaproponować. Tak się składa, że kilka miesięcy temu napisałam niewielką objętościowo powieść. Od słowa do słowa zostałam poproszona o przesłanie streszczenia, a następnie tekstu. Wydawca obiecał mi, że skontaktuje się z mną mniej więcej po tygodniu, aby przedstawić mi swoją decyzję. Ku mojemu, bardzo przyjemnemu zaskoczeniu, decyzja dotarła po czterech dniach.

źródło obrazka:  http://www.wiz.pl/8,208.html


Hm... Sama jeszcze nie mogę w to uwierzyć :)

środa, 12 listopada 2014

Są takie miejsca, do których wraca się z prawdziwą przyjemnością.

W miniony piątek miałam przyjemność gościć na spotkaniu autorskim w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.  

Serdecznie dziękuję:
 p. dyrektorowi Zbigniewowi Łuczakowi za zaproszenie, 
a pani Annie Baśnik - kustoszowi biblioteki za zorganizowanie spotkania.

Z panem Zbigniewem Łuczakiem

 (foto dzięki uprzejmości Z. Łuczak)

Z panią Anną Baśnik

(foto: archiwum prywatne)

Sieradz to miejsce szczególnie bliskie mojemu sercu, ponieważ tam odbyło się moje pierwsze spotkanie z Czytelnikami. Do dziś pamiętam serdeczne przyjęcie z jakim wówczas się potkałam, więc ponowne zaproszenie bardzo mnie ucieszyło.

Byłam nieprawdopodobnie szczęśliwa i bardzo mile zaskoczona, gdy okazało się, że wiele spośród przybyłych osób miałam okazję spotkać trzy i pół roku temu - nadmienię, że wówczas gościłam w dwóch innych filiach bibliotecznych. Dla autora możliwość ponownej wizyty w tym samym miejscu jest niebywałym przeżyciem.


  (foto dzięki uprzejmości Z. Łuczak)

Szczególnie wzruszyła mnie p. Stanisława - emerytowana dyrektorka gimnazjum oraz polonistka, która nie tylko bardzo ciepło wspominała nasze poprzednie spotkanie, ale również dodała mi skrzydeł, komentując moją działalność literacką. To zaszczyt i przyjemność, gdy doświadczona polonistka tak pochlebnie ocenia moją twórczość.

Ponieważ Biblioteka w Sieradzu posiada w swoich zasobach cały mój dorobek, a moja pierwsza wizyta w tym uroczym mieście odbyła się tuż po wydaniu "Wszystkich kształtów uczuć", tym razem postanowiłam skupić się na omówieniu moich dwóch ostatnich powieści: "Zakręconego życia Madzi Kociołek" oraz "Cieni przeszłości".
 


(foto: archiwum prywatne)

Jako pierwszą zaprezentowałam powieść "Cienie przeszłości", która budzi wśród Czytelników duże zainteresowanie. Rozmawialiśmy na tematy poruszone na jej kartkach: agresywnej karierze zawodowej oraz drugiej szansie, która pojawiła się w życiu bohaterki. Mimo, że znaczna część obecnych na spotkaniu osób zdążyła już zapoznać się z powieścią, na zachętę dla niezdecydowanych przeczytałam kilka fragmentów książki.

W przerwie pomiędzy omawianiem "Cieni przeszłości" a "Zakręconego życia Madzi Kociołek" opowiadałam Czytelniczkom o moich najbliższych planach wydawniczych, a w szczególności o projekcie "Bańki mydlane", który już niebawem omówię tutaj szerzej. Ponieważ wzmiankowany projekt związany jest z nowotworami, zachęcałam panie do przeprowadzania profilaktycznych badań.

Część prelekcyjną zakończyłam optymistycznym akcentem, czyli krótkim omówieniem przygód Madzi Kociołek. Wspomniałam o idei, która przyświecała mi podczas pisania tej satyrycznej historii - zwróceniu uwagi na coraz poważniejszy problem społeczny, jakim są zagrożenia płynące z sieci internetowej. Dyskutowaliśmy na temat niefrasobliwego publikowania fotografii oraz informacji na własny temat na różnych portalach i konsekwencji, które mogą z tego wynikać. Mimo że "Zakręcone Madzi Kociołek" jest na pierwszy rzut oka lekką humorystyczną opowieścią, zawsze podkreślam, że jest to lektura nie tylko dla dorosłych pań, ale również dla dziewcząt ze starszych klas gimnazjalnych i liceum. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tej książki przynajmniej część Czytelników zacznie rozważniej korzystać z Internetu.

Moja wspaniała publiczność - kochani, serdecznie dziękuję za Waszą obecność mimo niesprzyjających warunków pogodowych.




(foto: archiwum prywatne)

















 (foto dzięki uprzejmości Z. Łuczak)

Chwile takie jak te na zawsze utrwalają się zarówno w pamięci jak i w sercu. Kończąc spotkanie z gościnnymi mieszkańcami Sieradza, powiedzieliśmy sobie "do zobaczenia niebawem". Mam nadzieję, że to nie była moja ostatnia wizyta wśród tych sympatycznych ludzi. Podczas pamiętnej wizyty w 2011 roku obiecałam Czytelnikom, że napiszę powieść, gdzie przynajmniej jeden epizod ma miejsce w Sieradzu. Z ogromną przyjemnością mogłam więc powiedzieć, że udało mi się wywiązać z tej obietnicy i planuję w połowie przyszłego roku wysłać do wydawnictwa propozycję pod roboczym tytułem "Cappuccino z cynamonem". Drodzy Państwo - trzymajcie więc kciuki za to, aby moje palny zostały zrealizowane.

Wracałam do domu naładowana ogromem pozytywnej energii, wciąż przeżywając zaczarowane chwile, które spędziłam w Sieradzu.

Na zakończenie pragnę pochwalić się pięknym upominkiem, jaki otrzymałam od pani Anny Baśnik. Jest to tomik poezji jej autorstwa zatytułowany "Slajdy". Do projektu okładki oraz zilustrowania utworów wykorzystane zostały grafiki wykonane przez syna pani Anny - Pawła. Serdecznie polecam wszystkim miłośnikom poezji sięgnięcie po te pozycję - niesie ze sobą niesamowity przekaz. W najbliższym czasie napiszę na ten temat znacznie więcej.




poniedziałek, 10 listopada 2014

Długi weekend

Uff... Strasznie intensywny jest dla mnie ostatni kwartał AD 2014.


Pięć minut temu odesłałam do Wydawnictwa tekst po pierwszej korekcie. Chciałabym powiedzieć, że teraz będę mogła leżeć do góry brzuchem i gapić się w sufit (zapalenie oskrzeli nie pozwala na gapienie się w niebo, a szkoda, bo pogoda jest niemalże wiosenna, chociaż za nami już 1/3 listopada).
Niestety, nic z tego, gdyż teraz pora zabrać się za wykończenia w tekście "Tam, gdzie rodzi się zazdrość".
A później czeka mnie zapewne jeszcze jedna korekta,
i jeszcze jedna...
i...
I coś, o czym chciałabym już krzyczeć na głos, lecz póki nie będę miała namacalnego dowodu, że mój kolejny cel wszedł w fazę werbalizacji - milczę.

A póki co, pieszczę w sercu wspomnienia z Sieradza - szczegółowa relacja ze spotkania autorskiego będzie niebawem - czekam tylko na zdjęcia :)

poniedziałek, 31 marca 2014

Bańki mydlane

Ostatnio mocno zaniedbywałam wpisy na blogu, ale myślę, że to nieobecność ze wszech miar usprawiedliwiona. Najpierw zajęta byłam pisaniem pracy dyplomowej, później miałam sesję egzaminacyjną, zaś przez ostatnie półtora miesiąca pracowicie, dzień po dniu, pisałam książkę.
Tak, tak - napisałam kolejną powieść, mimo, że nadal prawie w ogóle nie podejmuję działań, aby coś wydać. Nielogiczne? Owszem.

Po każdej zakończonej powieści obiecuję sobie, że ta będzie ostatnia i póki nie wydam tych napisanych, to nic więcej nie napiszę. A później pojawia się POMYSŁ. I co w takiej sytuacji zrobić?