Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polecam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polecam. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Warszawianka

Moje pierwsze spotkanie z Idą Żmiejewską okazało się nader udane. Nie dość, że dla tej powieści odłożyłam kilka innych książek (zwykle czytam 3 lub 4 jednocześnie), to jeszcze pozostawiła mnie w ogromnym niedosycie. No bo jak to: takie zakończenie? Bez przysłowiowej kropki nad i? Bez zakończenia bardzo ważnego wątku?
Na szczęście wczoraj rzuciła mi się w oczy zapowiedź jednej z blogerek recenzentek i już wiem, że niebawem nakładem wydawnictwa Skarpa Warszawska ukaże się kontynuacja tej wspaniałej powieści.
Wychowywałam się na książkach Prusa, Orzeszkowej, Sienkiewicza. Od lat wielbię Margaret Mitchell. Siłą rzeczy Warszawianka z pięknie opisanym światem konwenansów oraz niebanalną intrygą kryminalną musiała skraść moje serce.
Serdecznie dziękuję wydawnictwu Skarpa Warszawska za egzemplarz powieści.


A tak wygląda okładka kontynuacji:



poniedziałek, 14 września 2015

Końcowe odliczanie

Dotarły do mnie najnowsze, oficjalne wieści z Wydawnictwa Replika: premiera mojej najnowszej powieści

Cappuccino z cynamonem

będzie 22 września 2015 r.


Szczęśliwa :)


czwartek, 10 września 2015

A czym zaczyna się wasza jesień?

Czesław Niemen, niewątpliwie jeden z najwybitniejszych artystów polskiej estrady, śpiewał przed laty:
Mimozami jesień się zaczyna, złotawa, krucha i miła...
A moje Wydawnictwo twierdzi, że:


Przyznam szczerze, że jestem niesamowicie ciekawa powyższych książek. Intrygujące są wszystkie trzy tytuły towarzyszące mojemu "Cappuccino z cynamonem". Najbardziej jednak nie daje mi spokoju Monika Ostrowska i jej powieść "Całuję, Mama" . Jakiś czas temu czytałam inną książkę tej autorki - "Adam i Ewy" i co tu dużo mówić: nie dość, że mnie zaczarowała, to jeszcze zrobiła w bambuko pewnym zwrotem fabuły. Dałam się oszukać :). Miałam przyjemność poznać osobiście Monikę - umówiłyśmy się kiedyś na kawę w jednym z krakowskich pubów (moim ulubionym - zajrzyjcie do "Cieni przeszłości" - tam o nim wspominam) i udało mi się nie zagadać jej na śmierć. Pretekstem do spotkania była współpraca - Monika jest redaktorem powieści "Cappuccino z cynamonem". Nadmieniam, że współpraca z nią była prawdziwą przyjemnością. O efektach będziecie mogli przekonać się już niebawem, bowiem dzień premiery zbliża się wielkimi krokami.

Uwielbiam wczesną jesień!
Za premierę mojej książki.
Za babie lato.
I za całą paletę ciepłych czerwieni i brązów. Za złociste liście brzóz, za rude kasztany, za poranne mgły i popołudniowe słońce. Za powiewy wiatru, ciskające pod stopy spacerowiczów szeleszczące liście.

I za ten utwór:


Ukochany wykonawca, ukochany autor tekstu (wiersza).

Życie jest piękne jesienią.

niedziela, 9 sierpnia 2015

Autorka czyta: "Dom kości" Graham Masterton

Fascynują mnie stare domy. Zawsze, gdy dokądś jadę lub idę, przyglądam się mijanym zabudowaniom. Najbardziej urzekają mnie budynki sprzed lat, takie, które mają w sobie duszę. Działają na moją wyobraźnię jak mało co - lubię zerkać w ich okna, zastanawiam się jakie skarby i tajemnice kryją się we wnętrzach.

Parę tygodni temu urzekła mnie okładka książki Grahama Mastertona "Dom kości". Przyznaję, że pierwszy raz zdarzyło się, abym sięgnęła po lekturę właśnie pod wpływem okładki. Zwykle biorę powieść do ręki, kartkuję ją, zatrzymują wzrok na jakichś wyrwanych z kontekstu zdaniach i zerkam na tył okładki, gdzie zazwyczaj można przeczytać opis powieści, króciutki fragment tekstu lub czyjąś "polecajkę". Mnie skusił dom na okładce - dziwne prawda?

Nie czytuję horrorów. Moje ostatnie spotkanie z tym gatunkiem literackim było ładnych dwadzieścia lat temu, gdy przeczytałam "Manitou" tego samego autora. Mniejsza o to. Ponieważ żyję w ciągłym biegu, czas na czytanie mam przede wszystkim w drodze do i z pracy. I całe szczęście, bowiem lektura "Domu kości" bardzo mocno pobudziła moją wyobraźnię - na tyle skutecznie, że przez chwilę mój ukochany dom przestał być najlepszym miejscem na świecie.


Wyobraź sobie, że jesteś w pięknej, opuszczonej willi. Oglądasz ją z myślą o tym, aby ją nabyć i w niej zamieszkać. Przechadzasz się po pustych pokojach i myślisz o tym, że ten dom jest spełnieniem twoich marzeń: duży przestronny, ze wspaniałym rozkładem wnętrz. Tutaj urządzisz sypialnię, tam pokój dla dziecka, a salonie przydałyby się nowe tapety. Za oknami widzisz bujną zieleń tajemniczego ogrodu. Pragniesz kupić ten dom, bo jest jak z bajki. Agent obrotu nieruchomościami, który chodzi za tobą krok w krok gorąco namawia cię na zakup, bo cena jest naprawdę okazyjna.

Nie! Nie rób tego, nie ulegaj urokom tego domostwa! Nie kupuj tego domu, choćby nie wiem jak atrakcyjna była jego cena bo... bo ten dom może cię wessać. Ciebie i Twoją rodzinę. Jeśli w nim zamieszkasz to tak, jakby Twój los został przesądzony.


"Dom kości" czyta się szybko i z zapartym tchem. Nie będę Wam zdradzać nawet zarysu fabuły, na ten temat można poczytać na stronie Wydawnictwa Replika, wystarczy kliknąć tutaj: Dom kości. Żywe dialogi i brak zbędnych opisów sprawiają, że książka jest dynamiczna i wciąż coś się dzieje. Mimo, że nie jestem fanką tego gatunku literackiego, z czystym sumieniem polecam powieść nie tylko amatorom horrorów. Dreszczyk emocji gwarantowany. Przyznaję, że po przeczytaniu "Domu kości" czułam się nieswojo, gdy zdarzyło mi się oprzeć plecami o ścianę mojego domu :)

Dodatkowym bonusem są trzy opowiadania zamieszczone na końcu książki - te także polecam. Szczególnie urzekł mnie "Pospieszny potwór" i zastosowana tam zabawa pętlą czasu.


Foto: autorka