Kiedyś nie przepadałam za tą porą roku, zdecydowanie wolałam upalne lato. Teraz doceniam przepych jesiennych barw, tajemniczość mgieł spowijających puszczę i babie lato snujące się nad polami.
Zapraszam Cię w świat moich książek. Proszę: rozsiądź się wygodnie z filiżanką dobrej kawy i ciastkiem. Polecam zwłaszcza cappuccino z cynamonem. Będzie mi miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza. Wszystkie teksty na blogu stanowią moją własność intelektualną. Jeśli chcesz coś zacytować, zrób to z linkiem do mojej strony.
O moich powieściach:
- Alter ego 1
- Alter ego 2
- Bańki mydlane
- Cappuccino z cynamonem
- Cienie przeszłości
- Dom lalek
- Grzechy młodości 1
- Grzechy młodości 2
- Grzechy młodości 3
- Grzechy młodości 4
- Grzechy młodości 5
- Jedno życie wystarczy 1
- Jedno życie wystarczy 2
- Lato o smaku miłości
- Miód na serce
- Niepołomice 1
- Niepołomice 2
- Niepołomice 3
- Noc Perseidów
- Nowe czasy 1
- Nowe czasy 2
- Pełnia szczęścia
- Pociąg do życia
- Przenikanie
- Przezroczyste
- Saga Krynicka 1
- Saga Krynicka 2
- Saga krynicka 3
- Saga krynicka 4
- Sandomierskie wzgórza 1
- Sandomierskie wzgórza 2
- Sandomierskie wzgórza 3
- Sandomierskie wzgórza 4
- Sandomierskie wzgórza 5
- Spacer Aleją Róż 1
- Spacer Aleją Róż 2
- Spacer Aleją Róż 3
- Spacer Aleją Róż 4
- Spacer Aleją Róż 5
- Ta sama rzeka
- Tam gdzie rodzi się miłość
- Tam gdzie rodzi się zazdrość
- W cieniu niewoli 1
- Wszystkie kształty uczuć
- Zaginiona melodia
- Zanim odszedł
- Zerwane więzi
- opowiadania
środa, 15 września 2021
poniedziałek, 30 sierpnia 2021
Na zamku w Niepołomicach
Niepołomice, choć niewielkie, wciąż mnie zachwycają. Mieszkam w okolicy ponad dwadzieścia lat. Widzę, jak wciąż zmienia się miasteczko. Pamiętam zamek, gdy był ponurą, zapuszczoną budowlą nadgryzioną zębem czasu. Kiedyś na zamkowym dziedzińcu panoszyli się Austriacy. Zaborcy nie dbali o zamek, urządzili sobie w nim stajnie. W czasach, gdy stacjonowali tutaj żołnierze, spłonęło II piętro. Teraz jest to naprawdę śliczne miejsce.
czwartek, 26 sierpnia 2021
Puszcza Niepołomicka
Zaszumiała Puszcza Niepołomicka na kartach mojej powieści. Wielowiekowa knieja stanie się areną ważnych wydarzeń również w drugim tomie "Niepołomic": najpierw udzieli schronienia powstańcom, później zostanie tam ukryte ciało zamordowanego człowieka, będzie też miejscem miłosnych schadzek.
piątek, 27 lutego 2015
Nowohuckie wspomnienia
Nowa Huta jest szczególnie bliską mojemu sercu dzielnicą Krakowa. To właśnie tam urodziłam się i wychowałam. Czasami myślę o tym, że gdybym znowu miała zamieszkać w mieście, to chciałabym wrócić właśnie tam.
Dlaczego?
Ponieważ Nowa Huta jest piękna. Mam oczywiście na myśli najstarszą część tej dzielnicy - niezepsutą przez chaotyczne działania deweloperów. Na życzenie Stalina Nowa Huta została wybudowana wg planów, które miały wpasować ją w klimat i architekturę Krakowa. Stąd właśnie liczne arkady i wdzięczne zdobienia bloków-kamienic. Zawsze podobały mi się zabudowania w okolicy Placu Centralnego, gdzie bloki przypominały fortyfikacje, tworząc klimatyczne enklawy. Tam są całe osiedla, które w razie potrzeby (działań wojennych) można było szczelnie odgrodzić, a pod nimi ciągną się systemy bunkrów. W każdym takim osiedlu jest mnóstwo zieleni i przestrzeń, której brakuje nowszym obszarom miasta.
Wiosną Nowa Huta z moich wspomnień rozkwitała bzami, jaśminami, kalinami, a później dywanami róż.
Foto: M. Lasyk, źródło: http://fakty.interia.pl/malopolskie/news-30-kwietnia-dniem-nowej-huty,nId,1285608
Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/malopolskie/news-30-kwietnia-dniem-nowej-huty,nId,1285608#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/malopolskie/news-30-kwietnia-dniem-nowej-huty,nId,1285608#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Doskonale pamiętam te place zabaw, na których można było godzinami bawić się w gronie rówieśników. Nasze zabawy w "czterech pancernych", "podchody", "raz, dwa, trzy, baba-jaga patrzy", godziny zwisania z trzepaków, grania w gumę i klasy i w "państwa-miasta"...
Niezapomniany smak precli kupionych od staruszki sprzedającej je na przystanku tramwajowym.
Cytrynada, którą można było pić na wiele sposobów, przy czym sączenie jej przez słomkę było chyba najbardziej nudne...
Foto: www.nowahutanastarychzdjeciach.pl
Z przyjaciółmi chodziliśmy do kina Świt, nieco rzadziej do Światowidu. Spektakle wystawiane były w Teatrze Ludowym. Mieliśmy także Nowohuckie Centrum Kultury, gdzie zawsze działo się coś ciekawego. Zimą ślizgaliśmy się na łyżwach na stadionie "Hutnik". Latem można było popływać rowerkiem wodnym po zalewie. Spacery - Aleją Róż. Zakupy dla nas - w Świecie Dziecka. Lody na Placu Centralnym...
Pamiętam zakupy w Skarbnicy - największej nowohuckiej księgarni! Mama nigdy nie żałowała pieniędzy na książki dla mnie. Jechałyśmy razem na Plac Centralny i tam, w magicznym królestwie fantazji, mogłam wybierać do woli!
Ach... Wspomnienia...
A dzisiaj? Cóż pozostało z tamtych czasów?
W kultowym kinie Świt (tam byłam na pierwszej "prawdziwej" randce) zrobiono supermarket. Nie do wiary! W świątyni dziesiątej muzy rozpanoszyli się sprzedawcy majtek i oślizłych wędlin! Aleja Róż straciła swój pierwotny urok i charakter. Zmieniono nazwy ulic, zmieniły się sklepy. Skarbnica zionie ciemnymi, pustymi witrynami. Nawet precle smakują i wyglądają inaczej niż wtedy.
A może jest tak, że człowiek zawsze z sentymentem wspomina miejsca w których dorastał?
I jak u Mickiewicza oczyma wyobraźni wciąż widzi się
Nie śmiejcie się - ja naprawdę kocham Nową Hutę :)
niedziela, 27 lipca 2014
Śladami Kariny Rojewskiej :)
Samochód porzuciliśmy na parkingu i na Kazimierz pomknęliśmy tramwajem :)
Najpierw obowiązkowy punkt programu (w powieści niestety go nie uwzględniłam), czyli wielka zapiekanka w "okrąglaku". A później piwo dla nas i cola dla nieletniego. A gdzie?
Chodźcie za mną, zaprowadzę Was.
Ciekawe, czy wewnątrz będzie tajemniczy mężczyzna z hipnotyzującym spojrzeniem?
Nie spotkałam nikogo znajomego, ale rower jak wisiał, tak nadal wisi :)
Kładka Ojca Bernatka - ciekawe, czy wisi gdzieś tutaj kłódka z imieniem Kariny i...
Krótka chwila relaksu, oczywiście z książką :)
Schodzimy w dół, na Bulwary Wiślane, gdzie Karina tak bardzo lubiła biegać:
Zdjęcia - tradycyjnie - autorstwa męża mego :)
niedziela, 10 listopada 2013
Jesienny spacer po Puszczy Niepołomickiej
Otaczała nas cisza przerywana jedynie natarczywym stukaniem dzięciołowych dziobów o pnie - zupełnie, jakby wszystkie umówiły się na dzisiejszy dzień.
Pod naszymi stopami szeleściły liście, przez ogołocone gałęzie raziły promienie nisko zawieszonego słońca, zrudziałe paprocie nieruchomo oczekiwały na na nadejście zimy.
Wspaniały relaks - każdemu polecam taką wycieczkę.
Magiczna ścieżka w nieznane:
Uśmiecha się, czy tylko nas obserwuje?
Puszcza przeglądająca się w kałużach:
Ostatnie liście zatrzymane w pół drogi:
- Idziemy dalej?
- Za chwilę :)



.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)