Czy uczucie łączące młodego chłopaka i znacznie starszą kobietę ma szansę zaistnieć, przetrwać przeszkody, rozkwitnąć?
Jeden spośród czwórki moich bohaterów zmaga się właśnie z takim problemem.A co Wy o tym sadzicie?
Zapraszam Cię w świat moich książek. Proszę: rozsiądź się wygodnie z filiżanką dobrej kawy i ciastkiem. Polecam zwłaszcza cappuccino z cynamonem. Będzie mi miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza. Wszystkie teksty na blogu stanowią moją własność intelektualną. Jeśli chcesz coś zacytować, zrób to z linkiem do mojej strony.
Czy uczucie łączące młodego chłopaka i znacznie starszą kobietę ma szansę zaistnieć, przetrwać przeszkody, rozkwitnąć?
Jeden spośród czwórki moich bohaterów zmaga się właśnie z takim problemem.To jest ten moment, który w mojej pracy lubię najbardziej!
Powieść numer 37 napisana. Teraz jeszcze muszę wymyśleć jakiś sensowny tytuł, zrobić poprawki kosmetyczne i tekst poleci do wydawnictwa. Dla mnie będzie to nowa współpraca. Wierzę, że satysfakcjonująca i dla mnie, i dla wydawcy, a przede wszystkim dla Was, kochani czytelnicy!
Tegoroczne Targi Książki w Krakowie dobiegły końca. Cieszę się, że mimo mankamentów organizacyjnych i bardzo niedogodnej godziny dotarliście do mnie tak licznie. Wiem, że wiele osób, które chciały przyjść na spotkanie ze mną utknęło w gigantycznej kolejce przed wejściem.
W tym roku impreza zdecydowanie należała do młodzieży. Nastolatkowie stanowili bodajże 75% gości odwiedzających halę Expo. Miłe jednak jest to, że w czasach, gdy wiele osób wciąż obawia się zarażenia koronawirusem (doskonale to rozumiem), to właśnie młodzi ludzie podchodzili do mnie po dedykacje w książkach dla siebie, a także dla swoich mam i babć.
Miło było spotkać kilka znajomych pisarek, choć na dłuższe pogaduszki nie było warunków: za ciasno, za duszno, zbyt męcząco. Ale udało mi się odbyć kilka naprawdę ciekawych rozmów.
A teraz czas najwyższy wracać do prozy życia.
Przede mną stoi nie lada wyzwanie, bowiem moja najnowsza powieść nie ma żadnych patronów medialnych. Nie jest więc i nie będzie widoczna w blogosferze, o czym już alarmują życzliwe mi koleżanki po piórze. Takie realia: kończy się pewien etap, czas rozpocząć następny, nie oglądając się wstecz i z wiarą, że będzie lepiej. Na szczęście w przyszły rok mogę spoglądać z lekkim optymizmem.
Siedzę właśnie i popijam poranną kawę. Oczy wciąż wędrują w stronę leżącej obok mnie książki - mojej wczorajszej premiery. Ta okładka cieszy wzrok :) Zastanawiam się, który z czterech bohaterów tej powieści wędruje przed siebie torami:
Kochani! Zachęcam Was do sięgnięcia po moją najnowszą powieść. Spróbujcie sami dopasować bohatera do okładki. Mnie na razie to nie wychodzi :)