Opowiadałam o niezwykłym zbiegu okoliczności, jaki towarzyszył wydaniu "Zakręconego życia Madzi Kociołek"? Chyba nie.
Będzie trochę dziwnie - uprzedzam :)
Parę lat temu straciłam tatę. Nie będę wchodzić w szczegóły dotyczące
oczywistych relacji :) Powiem tylko tyle: wysyłając "Madzię" w świat
poprosiłam tatę o pomoc - trzymanie kciuków.
Dokładnie w dniu imienin mojego taty otrzymałam ostateczną decyzję
ws. wydania książki. Pomyślałam wtedy, że widać taka niespodzianka od
losu i prezent, który otrzymałam z zaświatów: na jego imieniny. Jakież
było moje zdumienie, gdy okazało się, że premiera książki została
wyznaczona na... dzień moich imienin!
Przypadek? Jeśli tak, to bardzo zaskakujący.
Ostatecznie jednak termin premiery został przesunięty o jeden dzień,
jednakże ta szczególna data, która ukazała się jako pierwsza już na
zawsze pozostanie w mej pamięci.