środa, 6 marca 2013

Archiwum 2012

Ciekawostka muzyczna

Buldog - moja największa inspiracja podczas pisania powieści "Wszystkie cienie przeszłości".

Polecam recenzję, do której link znajduje się pod nazwą zespołu. Ja osobiście podpisuję się pod nią obywdoma rękami i to nie tylko dlatego, że klawiatura komputera doskonale umożliwia ten manewr, lecz przede wszystkim za fenomenalny kunszt poezji śpiewanej.




Oczywiście zachęcam również do posłuchania świetnego głosu Tomka Kłaptocza :-]





TAGI: Buldog, muzyka, inspiracja
Opublikowany | kategoria: "Wilk w owczej skórze"
autor: edytaswietek | 2012-08-11 17:35:43

...

Z ogromną filiżanką cappuccino - w domu jeszcze pachnie świeżo zmielonymi ziarnami - zamierzam zabrać się do pisania. Jestem z siebie zadowolona, pisanie idzie gładko, mimo braku jakiejś szczególnej motywacji.

Uff... Czas mija nieubłaganie. Trzeba w końcu pomyśleć o tym, co dalej z moją skromną twórczością. Za każdym razem obiecuję sobie, że to już ostatnia powieść, że nie napiszę nic więcej, nim nie wydam czegoś profesjonalnie (własny sumpt już nie wchodzi w grę). Teraz postanowiłam, że muszę coś z tym fantem zrobić.

Kilka tygodni temu wysłałam zapytanie o możliwość współpracy do jednej z Agencji Literackich.  Agencje są oblegane przez ludzi takich jak ja, co oczywiście wcale mnie nie dziwi. Jak autor nie ma Agenta, to Wydawnictwa nie chcą z nim "gadać" (zresztą gdy miałam Agentkę, to trafiłam na Wydawnictwo, które chciało rozmawiać bezpośrednio ze mną, bez udziału Agentki. Ponieważ czułam się zobowiązana do uczciwego postępowania - nie mogłam wyeliminować z gry osoby, której zawdzięczałam, że się zainteresowali - sprawa zdechła - Wydawnictwo zrezygowało z wydania powieści). Czekam na ich odpowiedź - spodziewam się jej "na dniach" a później czas pokaże, co będzie dalej. Jeśli Agencja podpisze ze mną umowę, będzie zapewne łatwiej, jeśli nie, będę musiała popróbować własnych sił i spróbować się jakoś przebić do Wydawców. A to ostatnie zadanie przypomina zdobywanie średniowiecznej twierdzy. Niekoniecznie takiej, jak ta poniżej :-] (Warownia w Inwałdzie)




autor: edytaswietek | 2012-08-09 19:01:47

Muzyka łagodzi obyczaje :)

W życiu nie pomyślałabym, że słuchanie Moniki Brodki może mi pomóc w napisaniu zmysłowej sceny w mojej powieści. A tymczasem zasłuchałam się w tekst, w kołyszącą melodię, zamknęłam oczy i...



          Nagle, niczym oślepiające światło błyskawicy, przebiegł przez jej głowę urywek jakiegoś wspomnienia.
          Skupiła się, lecz magiczna chwila umknęła równie szybko, jak się pojawiła.
          Zapamiętała jednakże kilka detali: szmaragdowozielona trawa pod bosymi stopami, ciemnoczerwony lakier na paznokciach jej stóp, jedwabista gładkość satynowej letniej sukienki bombki w pastelowe kwiaty, tej samej, którą dwa dni wcześniej znalazła pociętą za kanapą w salonie. Z rękami uniesionymi w górę, kołysała się w rytm zmysłowej melodii, spoglądając na swoje biodra, na których czuła dotyk dłoni mężczyzny wtulonego w jej plecy. Obejmowała jedną dłonią jego kark, drugą zaś opuszczała powoli, przesuwając po swej twarzy, piersi i brzuchu, aż przykryła nią  dłoń mężczyzny. Widziała swój staranny, francuski manicure i prosty srebrny pierścionek z dość dużym, kwadratowym kryształem Swarovskiego.
„Dotknij uszczyp, ugryź, pośliń, mus z twoich ust, ja sauté
Szeptem, krzykiem, pieść, dotykiem, mus z twoich ust, ja sauté.[1]


[1] Fragment piosenki p. t. „Saute” z rep. Moniki Brodki” – płyta „Granda”




TAGI: Brodka, Granda, Saute, romans, książka, thriller, kryminał
Opublikowany | kategoria: "Wilk w owczej skórze"
autor: edytaswietek | 2012-08-02 21:20:12

Tytuł

Mam pomysł na tytuł nowej książki. Chodzi mi po głowie: "Wszystkie cienie przeszłości". Wprawdzie jakiś czas temu były "Wszystkie kształty uczuć" co niektórym mogłoby wydawać się jakimś nawiązaniem, lecz jedno z drugim nie ma absolutnie nic wspólnego.
Wydaje mi się, że ten nowy tytuł brzmi ładnie, rytmicznie no i oczywiście mam nadzieję, że intrygująco. Czy tytuł pozostanie - czas pokaże. Póki co pozostawiam nazwę kategorii dla wpisów dotyczących tej książki "Wilk w owczej skórze".

A dzisiaj, dla odmiany, słucham sobie  Brodki. Dość dobitnie powiedziane "NIE!!!" :-D




Podoba mi się, co nie zmienia faktu, że ostatnio moim numerem jeden jest "Ostry erotyk" Buldogów.


TAGI: książka, thriller, romans, kryminał, muzyka, Brodka, Kłaptocz, Buldog
autor: edytaswietek | 2012-07-31 18:27:38

Ja chyba zwariuję!!!

Przed chwilą połapałam się, że koniecznie muszę zmienić nazwisko głównej bohaterki powieści, którą właśnie piszę. Fakt, że jak to się mawia: "nie jednemu psu Burek", ale chyba nie powinnam używać w powieści nazwiska kogoś z dość bliskiego otoczenia. Fakt, że książkowa Karina absolutnie w niczym nie przypomina dziewczyny, którą mam na myśli, ale cóż - jakieś zasady trzeba przyjąć.

A miało być tak pięknie: wszystkie imiona dobrane z głębokim namysłem...

Taa...

Do roboty.

Jakieś pomysły na nazwisko???
Jakieś pomysły na tytuł???
Jakieś pomysły w ogóle??? No, tutaj na szczęście niczego mi nie brak.

TAGI: powieść, książka, thriller
autor: edytaswietek | 2012-07-31 09:36:23

Korzystając ze snu moich gości...

Wczoraj zabrałam moich gości na spacer po Krakowie - zwiedzaliśmy głównie Kazimierz (uwiebiam!!!).




Piwo dla gości i sok dla mnie (kierująca pojazdem 0:-)) wypiliśmy w "Ulicy Krokodyli" na Szerokiej - polecam wszystkim, którzy są, byli lub wybierają się na krakowski Kazimierz - super klimat.



Foto - z zasobów Internetu

Nadal nie mam tytułu do najnowszej książki - kompletny brak pomysłów. Korzystając z faktu, że goście jeszcze odsypiają Kazimierz, zerknęłam do pliku z książką z myślą o tym, że doznam nagłego objawienia i tytuł sam wskoczy na właściwe miejsce - "Wilk w owczej skórze" zdecydowanie odpada ;-P: tytuł jest za długi, nie "chwytliwy" i nazbyt sugestywny. Może bardziej adekwatna byłaby "Wilczyca" ?? Eee... Nie. Zdecydowanie nie!!

Koniec bujania w obłokach - goście właśnie się wyspali.
autor: edytaswietek | 2012-07-31 09:05:01

Urlopowo z Buldogiem

Jeden dzień urlopu z okazji przyjazdu trochę niespodziewanych gości :-D

Goście jeszcze śpią a ja słucham sobie świeżutkiego, jeszcze ciepłego utworu Buldoga (jak oni wpadli na taką nazwę dla zespołu???) z tekstem Tuwima.




Nazwa zespołu i okładka albumu mogą być nieco mylące. Kto spodziewa się agresywnego psa lub bandy świrusów trochę się zdziwi. Też byłam na początku zdziwiona, gdy natrafiłam na tę grupę, wyszukaną przede wszystkim ze względu na Tomka Kłaptocza, który związał się z Buldogami po odejściu z grupy Akurat.

Słucham i marzę o tym, żeby znowu zabrać się za pisanie. Ostatnio znowu brak mi czasu na moją życiową pasję. A tak dobrze mi szło... Och... Czas to okrutny tyran.


 
 
autor: edytaswietek | 2012-07-25 19:24:10

Kto odkręcił kurek z deszczem?

A miało być tak pięknie. Miał być kocyk pod drzewem i relaks. Nic z tego - od rana siąpi, mży, pada, leje itd.

Brr...

I co teraz? Nie ma relaksu - trzeba od raz zabierać się do pisania.

Foto z wszechpotężnych zasobów sieci :-D
 
 
autor: edytaswietek | 2012-07-24 22:24:33

Czekam

Nie lubię stanu oczekiwania, nie mam w sobie żyłki hazardzisty, być może z tego powodu jeśli mam coś do załatwienia/zrobienia - wolę to załatwić od ręki i mieć problem z głowy. Tak samo traktowałam studia - wszystkie egzaminy w pierwszym terminie.

A teraz czekam... Ze stoickim spokojem, cierpliwie, z nadzieją.

Przez ostatnie trzy dni nie pisałam - brak czasu, zmęczenie.

Marzę o tym, aby w końcu wziąść urlop :-) Dużo się działo w ostatnim roku: studia (obrona), praca (spore zmiany), bliskie spotkanie z ciągnikiem siodłowym (poszła szyba i zderzak, na szczęście nie miałam pasażerów z tyłu), cztery książki które napisałam lub dokończyłam pisać, spotkanie z  "wampirem energetycznym" ]:-> (żeby tylko jednym, to byłoby pół biedy :-D) a poza tym wszystki proza życia, która dotyczy każdej kobiety: rodzina, dom, obowiązki, ciągły brak czasu :-]

Plan na jutro:
po pracy obiad, pranie i inne przyjemności, półgodzinny relaks na kocyku w ogrodzie |-o zZ... zZ... zZ... a później mobilizacja i biorę się do pisania :-D
 
 
autor: edytaswietek | 2012-07-23 22:27:43

Spacer po puszczy

Przyjemne, beztroskie, niedzielne popołudnie.

Byłam z rodziną na spacerze w puszczy (foto w galerii: Puszcza Niepołomicka 2012).

Puszcza jest dla mnie miejscem magicznym, o każdej porze roku ma coś do zaoferowania: upojny zapach, śpiew ptaków, barwy... Puszcza szumi sobie w moich książkach, nonszalancko wyziera z ich kartek, szeleszcząc sobie liśćmi. W realu uwielbiam spacer wytyczonymi traktami, aczkolwiek szkoda, że wzdłuż alejek nie ma ławeczek, kierunkowskazów informujących dokąd prowadzi szlak oraz, niestety, koszy na śmieci. Jeśli coś mnie irytuje, to właśnie te wszystkie puszki, butelki, papiery itp. Brr... Aż obrzydzenie bierze. Czy naprawdę tak trudno włożyć papierek ze słodyczy do kieszeni lub torby i wyrzucić do pierwszego napotkanego kosza??? Czy w domu lub mieszkaniu rozrzuca się śmieci gdzie popadnie???

Foto: zasoby prywatne - więcej zdjęć : galeria.

autor: edytaswietek | 2012-07-21 22:41:31

Plan

Plan weekendowy zrealizowany. Pracowitość to wielka cnota 0:-)Osiągnęłam upragnione 100.000 znaków już dzisiaj :-]. Zaplanowałam szczegółowo kolejny rozdział. Jutro wraz z moimi chłopakami - tym dużym i tym nieco mniejszym - będę oddawać się błogiemu wypoczynkowi. Mam nadzieję, że przestanie padać. W planach mamy wycieczkę do Puszczy Niepołomickiej!!
 
 
autor: edytaswietek | 2012-07-21 17:30:17

Wymyślenie tytułu to katorga

Rośnie mi nowa książeczka w oczach. Po kilku dniach pracy mam już ok 85.000 znaków i na szczęście pomysł goni pomysł, więc nie wiszę w twórczej próżni, aczkolwiek z dyscypliną pisania różnie bywa :-D

Tuwim mnie rozleniwił... Kołysze mnie "Otry erotyk". Myślę, że Julek byłby zadowolony, słysząc swoje teksy w wykonaniu Tomka Kłaptocza.

No dobra, czas zabrać się do pracy. Obiecałam sobie, że dorównam do 100.000 znaków w ten weekend. I tylko wciąż mam problem, bo ten tytuł roboczy zupełnie mi nie leży. Zero pomysłów na nowy ;-P
 
 
 
 
 
 
TAGI: książka, roman, thriller, Buldog, Tomek Kłaptocz, Tuwim
Opublikowany | kategoria: "Wilk w owczej skórze"
autor: edytaswietek | 2012-07-19 20:54:07

Piszę, piszę, piszę...

Piszę, słucham Tomka Kłaptocza, zerkam w poezję Tuwima i piszę, piszę, piszę.

Narkotyzuję się Tuwimem, odkrywam go na nowo, bez presji szkolnej, analizuję...

Zobaczymy, co z tej mikstury mi wyjdzie, lecz czas jest twórczo sprzyjający, nie przypuszczałam, że tak gładko wśliznę się w nową powieść, zupełnie inną niż wszystkie wcześniejsze.

– No dobra – uśmiechnęła się i dodała ze zniecierpliwieniem – dawaj już to lustro.
Wiktor obserwował, jak Karina wstrzymuje oddech i bierze w dłonie przedmiot pożądania. Przyglądała się samej sobie w ogromnym skupieniu. Oparła zwierciadło o podciągnięte kolana, podtrzymując je jedną dłonią, opuszkami palców drugiej ręki wodziła ostrożnie po swej twarzy. Uczyła się jej na nowo, poznawała jej owal i rysy.
– A więc tak wyglądam – powiedziała po jakimś czasie.


TAGI: thriller, romans, powieść, książka, kryminał, Buldog, Tomek Kłaptocz, Tuwim
autor: edytaswietek | 2012-07-12 22:10:23

Nie wytrzymałam :)

Od rana miałam wciąż przemyślenia, że trzeba coś robić, bo życie nie znosi próżni. Nosiło mnie z miejsca na miejsce, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku, bo przecież byłam w pracy. Nim wróciłam do domu, miałam w głowie wstępny plan, stworzony na podstawie pomysłu, który przyszedł mi do głowy jakiś czas temu.

Zjadłam obiad, wypiłam trzecią filiżankę cappuccino (tym razem bez cynamonu :-D), niepomna wcześniejszych postanowień wyjęłam laptopa i tak oto zaczęłam pisać nową książkę. Tym razem będzie thriller. Oczywiście z wątkiem miłosnym, a jakże (*-*).

Póki co, powieść nosi roboczy tytuł "Wilk w owczej skórze", aczkolwiek na 99% go zmienię, jak tylko przyjdzie mi do głowy lepszy pomysł. Tym razem zaczęłam pisanie zupełnie nieszablonowo - od mojej zmory, czyli przemyślanego wyboru imion dla bohaterów. Nieznoszę wymyślania imion i zazwyczaj jest tak, że w trakcie pisania muszę je zmieniać, bo okazuje się, że wykorzystałam już ten sam zestaw w innej powieści. Idę wówczas na łatwiznę i poprawiam je w Wordzie hurtowo, co owocuje głupiutkimi przejęzyczeniami w stylu:
zakamarek zmienia się na zakamariusz
gdyż zmieniając automatycznie imię Marek na Mariusz nie zwróciłam uwagi na to, że "marek" może stanowić część innego słowa :-/

I to by było na tyle jeśli chodzi o postanowienia, że zrobię sobie przerwę w pisaniu ;-)

Ciało było z ołowiu. Bolało. Z oddali, jakby spoza kłębów waty dobiegały jakieś odgłosy. Ktoś zaświecił latarką w oczy. Zamajaczyła obca, rozmazana groteskowo twarz.
– Czy pani mnie słyszy? Jak się pani nazywa? Może pani mówić? Może pani dać jakiś znak?
Pani? – pomyślało bezwładne ciało – Mówi do mnie? Jestem kobietą? Co ja tu robię? Gdzie jestem? Czyja to twarz?

autor: edytaswietek | 2012-07-11 22:31:49

Nina

"To nie ja byłam Ewą" - śpiewała kiedyś moja, utalentowana wokalnie imieniczka.

Nawiasem mówiąc, ja nie śpiewam, bo mogłoby z tego wyjść coś mniej więcej takiego:


Wracając do tematu, który chciałam rozwinąć: Edyta Górniak nie była Ewą, ja nie jestem Niną, mimo, że wciąż ktoś mnie z nią utożsamia. Być może dzieje się tak dlatego, że książkę pisałam w pierwszej osobie. Nie przeczę, że główna bohaterka "Alter ego" jest mi szczególnie bliska, być może nadałam jej kilka moich cech charakteru, ale cóż, nie utożsamiam się z nią. Kto nie wierzy, powinien zajrzeć na dół strony 408 tejże książki :-D.

Hmm... Jak to było?

"Jestem czarownicą. Dziwnie to brzmi w czasach lotów kosmicznych, Internetu i podwójnej helisy DNA. A jednak. Ten fakt jest bezsprzeczny, choć sama wciąż oswajam się z tą myślą i nie do końca wiem, jak zastosować posiadane przeze mnie zdolności."


autor: edytaswietek | 2012-07-11 22:13:56

Czas oczekiwania

  • Kocie futro nie jest skore do poddawania się głaskaniu
  • Upał przeszkadza mi w spaniu
  • Nadal nie wiem, kiedy wezmę urlop
I to by było na tyle, jeśli chodzi o część planów na najbliższe dni.

Pierwszy dzień bez przemyśleń dotyczących fabuły "C z c". Temat zamknięty.
Dlaczego więc, nie mogę wysiedzieć na miejscu? Wciąż ciągnie mnie do komputera, mam poczucie, że powinnam pisać, pisać, pisać... No tak, jak wpadnie się w rytm pracy, to nagle zmaterializowany wolny czas stanowi niepokojące zjawisko. Sęk w tym, że postanowiłam nie zabierać się na razie za pisanie kolejnej książki. Ha! Ha! Ha! Ciekawe, jak długo wytrzymam, skoro od ładnych paru lat poświęcam temu niemalże cały mój wolny czas?

Aaa!!! Do stu tysięcy par pręgowanych kocich łapek!!! Muszę pisać, żeby zająć czymś mózg. Jeśli nie zacznę nowej książki, to będę wciąż wyczekiwać na wieści dotyczące "Cappucino z cynamonem" oraz rozstrzygnięcie losów Madzi Kociołek.
autor: edytaswietek | 2012-07-10 19:57:15

Klik!

- Klik! - odpowiedział lewy przycisk myszki, gdy wciskałam w mojej poczcie opcję "wyślij wiadomość" poczta.
I tak oto "Cappuccino z cynamonem" powędrowało w świat (a raczej do kogoś, w kim pokładam nadzieję).

Dlaczego dopiero teraz wysłałam tekst, skoro skończyłam pisać dokładnie miesiąc temu? Otóż próbowałam go jeszcze trochę dopieścić (prozaicznie mówiąc: poprawić ewentualne błędy, które mój przyjaciel program Word ma w głębokim poważaniu :-D). A teraz nie pozostaje już nic innego, jak tylko czekać...

W międzyczasie zamierzam:
  • ładować baterie przed kolejnym etapem studiów (po tym jak otrzymałam dyplom z wyróżnieniem - dobra, dobra, czasem można się czymś pochwalić :-], grzechem byłoby usiąść na laurach)
  • głaskać kocie futro
  • szukać inspiacji do nowej powieści - mam już kilka pomysłów, lecz nie mogę się na nic zdecydować
  • wziąść choć kilka dni urlopu i odpocząć (czytaj: wyspać się |-o zZ... zZ... zZ...)



– Prawdziwy mężczyzna powinien mieć w sobie coś samczego – stwierdziła Wiolka. – Powinien ociekać testosteronem, mieć krzepę w garści i w ogóle, no wiecie – zademonstrowała kulturystę prężącego muskuły – jak drwal! Bo facet, Anula, musi mieć w sobie jakąś barbarzyńską, pierwotną siłę. Musi być trochę toporny, twardy, taki, żebym czuła się przy nim jak drobna kruszynka, żeby mnie chronił, o!
– I żeby był konsekwentny i stanowczy a nie jakiś mięczak – podpowiedziała Jola.
– O! Dzięki, dokładnie tak! – ucieszyła się Wiola.
– I żeby nosił cię na rękach – dodała usłużnie przyjaciółka.
– No, pasowałoby.
– I żeby mu po barbarzyńsku pot ociekał spod pach i cuchnęły skarpety – zakpiła Iza

autor: edytaswietek | 2012-06-20 22:21:23

Z przymrużeniem oka

Osoby dramatu:
ONA - siedzi z laptopem przy kuchennym stole
ON - przegląda Internet na komputerze w pokoju syna

Na Facebooku miga nowa wiadomość:
ON: Koch zaparzysz mi kawkę? (Koch - skrót od kochanie - przypis autorki)
ONA: Tak kochanie

Pięć minut później:
ON: Co z tą kawką?
ONA: Zapraszam do kuchni :-)

Gwoli wyjaśnienia: moja prywatna kuchnia, mój laptop, mój mąż (ON) i ja (ONA) - wszak mamy XXI wiek, czyż nie?
TAGI:
Opublikowany | kategoria: O mnie :)
autor: edytaswietek | 2012-06-11 23:28:54

Koniec wieńczy dzieło :)

Dwie minuty temu postwiłam kopkę po ostatnim zdaniu mojej książki.
Jestem szczęśliwa.

Teraz potrzebuję trochę czasu na ostatnie szlify, dopieszczenie tekstu.
I jak to zwykle bywa: coś dopiszę, coś usunę :-)
Najważniejsze, że fabuła już jest zapisana.

Idę spać. A co! Należy mi się.
autor: edytaswietek | 2012-06-09 22:38:42

Tytan pracy :)

Piszę właśnie ostatni rozdział książki. Niesamowite! Uwielbiam uczucie, które temu towarzyszy, to poczucie, że niemalże doprowadziło się rzecz do końca, że jeszcze tylko ostatni szlif... Dopieszczenie tekstu, wyłapanie ewentualnych niedociągnięć. A później...

Cii... Na razie nie mówię, co będzie później. Czas pokaże, czy to ostatnia rzecz, którą napisałam.

A może właśnie teraz wszystko zacznie się na dobre?

Spoglądał z zachwytem na jej delikatną, powiewną sukienkę w kwiaty oraz na wyzierające spod niej ramiączko bielizny w ciemnym, amarantowym kolorze. Oczywiście jemu trudno byłoby nazwać ten kolor, określiłby go zapewne jako bardzo ciemny róż, lecz jednego był pewien: ta wąska, niewinna szelka niezwykle pobudzała jego wyobraźnię. Ciekaw był reszty tego ponętnego stroju a także tego, jaki skarb kryje się pod koronkową, jak sądził, bielizną.
autor: edytaswietek | 2012-06-05 21:09:49

Twórcza cisza

Dzisiaj tylko krwisty fragment tekstu powieści :-)




W głowie Patrycji zrodziła się bardzo niedorzeczna myśl, że być może nie chodzi o całe ciało, lecz o jakiś odrąbany fragment, na przykład dłoń, ucho lub stopę. To tłumaczyłoby brak odpowiedzi na pytanie o płeć denata, choć domyślała się, że dla wytrawnego antropologa ocenienie płci na podstawie jednej części nie stanowiłoby większego problemu. Tylko czy możliwe byłoby podrzucenie w kuchni kawałka ludzkiego ciała i nie nabrudzenie przy tym krwią nieboszczyka?


TAGI: książka, powieść, kryminał
Opublikowany | kategoria: "Cappuccino z cynamonem"
autor: edytaswietek | 2012-06-03 22:11:37

Pracowita jak mrówka

Nie tak dawno napisałam, że postępy nad "Cappuccino z cynamonem" osiągnęły 30% przewidywanej objętości. Ostatnio pracowałam bardzo sumiennie, nadgoniłam stracony czas, zmobilizowałam się i cóż, zostały mi do napisania ostatnie trzy rozdziały. Całą fabułę mam już w głowie, aczkolwiek znowu odzywa się we mnie takie przewrotne licho, które kusi mnie, aby finiszować bez happy endu. Krew wprawdzie się nie poleje ]:-> ponieważ brak w książce prawdziwego wątku kryminalnego (jest zaledwie wąteczek, bardziej dla śmiechu niż mrożących krew w żyłach opisów) ale i tak mogłabym zagrać na nosie głównej bohaterki. Tylko czy ludziska, znużeni problemami dnia codziennego pragną czytać książki z przygnębiającym zakończeniem?

Hmm... Czy w ogóle pragną czytać?

Oj tam! Wierzę, że pragną. Ja, mimo wiecznego braku czasu na czynności tak istotne jak np. pomalowanie paznokci, kocham czytać i poświęcam temu choć kilka minut przed zaśnięciem. Dzień bez książki, obojętne: cudzej - czytanej czy mojej - aktualnie pisanej, byłby dniem pustym.

Lubię zapach piwonii.


Foto - z zasobów internetu
TAGI:
Opublikowany | kategoria: "Cappuccino z cynamonem"
autor: edytaswietek | 2012-05-30 22:16:49

Dni Niepołomic 2012

Dla nas w tym roku Dni Niepołomic to przede wszystkim koncert Kory. Nie mogliśmy sobie odmówić przyjemności posłuchania jej piosenek. Oczywiście dla mnie i G była to fantastyczna zabawa przy przebojach z którymi dorastaliśmy, dla naszej latorośli Kora to przede wszystkim "Ping Pong".

Odwiedziliśmy także Młodzieżowe Obserwatorium Astronomiczne - warto było. Oglądaliśmy przez lunetę księżyc, a później, w Planetarium, film przedstawiający niebo nad Niepołomicami. Niesamowite wrażenia.

A mnie wciąż Kora w duszy gra...
Nawet wykorzystałam ten wątek w "Cappuccino z cynamonem".





TAGI: Niepołomice, książka
Opublikowany | kategoria: Niepołomice
autor: edytaswietek | 2012-05-30 22:06:44

Wyjątkowość

On pierwszy we mnie uwierzył, wspiera mnie na mojej krętej drodze.
Mój wszechświat, mój przyjaciel, mój mąż.
Wczoraj był dla nas wyjątkowy wieczór, choć to jeszcze nie rocznica ślubu i właściwie żadne święto.



Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący (...)

Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest (...)

Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
(fragmenty 1 Listu do Koryntian)
TAGI:
Opublikowany | kategoria: brak
autor: edytaswietek | 2012-05-23 21:07:44

Bez zobowiązań

Uporządkowałam w ostatnich kilku tygodniach mnóstwo spraw. Przejrzałam je niczym zawartość szuflad w komodzie, przewietrzyłam, posprzątałam. Kilka szuflad cichutko zamknęłam - już na zawsze, inne uchyliłam, aby wpuścić w nie trochę światła.

Uwolniona od zadawnionych zobowiązań piszę, piszę, piszę...
Wśród wielu form spędzania wolnego czasu ta zdecydowanie jest najprzyjemniejsza :-]

autor: edytaswietek | 2012-05-23 21:01:52

Pocałunek

Spojrzeli sobie w oczy. Z cichym stuknięciem upadła na podłogę jego aktówka, z szelestem rozsypał się plik faktur. Wczepieni w siebie kurczowo, z niecierpliwymi palcami wplecionymi we włosy, pospiesznym oddechem, łomotem serc i zawrotem głowy – całowali się. Namiętnie, z żarem i pasją, z ogniem buzującym w krwioobiegu, z dreszczem emocji z adrenaliną, z językiem i śliną, z zachłannymi wargami, z niespokojnym oddechem. Z niespełnienia dreszczem…

autor: edytaswietek | 2012-05-18 21:44:14

Podróż w przeszłość

Ależ ten czas szybko pędzi. Spotkałam się dzisiaj z przyjaciółką z dzieciństwa i czasów nastoletnich. Ostatni raz widziałyśmy się siedem lat temu. Troszkę denerwowałam się przed tym spotkaniem, minęło tak dużo czasu...

A teraz siedzę sobie szczęśliwa i rozmarzona, z głową pełną wspomnień.

Ktoś się ożenił, ktoś inny umarł, ten wyjechał za granicę, tamtemu się nie wiedzie... Wspomnienia pierwszych miłostek, pierwszych grzeszków i pokus, pierwszych poważnych wyzwań... Na kilka godzin wróciłam w
"Kraj lat dziecinnych! On zawsze zostanie
Święty i czysty, jak pierwsze kochanie,
Nie zaburzony błędów przypomnieniem,
Nie podkopany nadziei złudzeniem"
                                 (A. Mickiewicz)

Spoglądałam w twarz Przyjaciółki, która szczęściem oparła się chciwym zębom czasu i słuchałam, słuchałam, słuchałam...

A tak z innej beczki :-)
Spędziłam pracowity tydzień. "Cappuccino z cynamonem" rośnie w oczach. Staram się pisać po dziesięć tysięcy znaków dziennie. Jak się zmobilizuję, to w dwa miesiące napiszę powieść, poźniej jeszcze tylko kosmetyka i cóż... Trzeba będzie poszukać nowej agentki. Na razie tego nie robię, bo nie mam z czym.  Wiem już, że książek, które wydałam własnym sumptem nie uda mi się wydać ponownie, w każdym razie jeszcze nie teraz. Dwie najmniejsze powieści chwilowo nie mogą popłynąć w świat, "Kontrakt" zalega w Wydawnictwach i oczekuje rozpatrzenia. Mam jeszcze romans historyczny, który wymaga dopieszczenia, lecz to tematyka bardzo nie na czasie. Kto w XXI wieku interesuje się historiami miłosnymi z czasów pojedynków i sukni na krynolinach? Poza tym mam jeszcze dwie książko-baśnie, nie do końca fantazy - za mało w nich magii, lecz te światła dziennego nie ujrzą zapewne nigdy. W sumie napisałam dziewięć książek, dziesiątą mam w 30% i mnóstwo pomysłów zaczętych, gdzie tekst ma zaledwie kilkanaście (kilkadziesiąt) stron objętości a ja z braku czasu czy chęci "zawisłam twórczo".

Żyję w ciągłym biegu, od października chciałabym wrócić na uczelnię, absorbuje mnie praca, która jest z dość dziwnych powodów fascynująca, mam tak dużo planów i marzeń...

A na dowód, że piszę, poniżej będzie fragment "Cappuccino z cynamonem".



Noc. Cisza i ciemność. Małżeńskie łóżko, z którego wieje chłodem.

Ewa otuliła się szczelnie kołdrą i naciągnęła dodatkowo koc. Jej manewry obudziły śpiącego smacznie w nogach łóżka Owidiusza. Kociak miauknął z dezaprobatą, że zakłóca się jego smaczną drzemkę, wymościł się na nowo i już po chwili zapadł w kolejny koci sen.

Bezsenność krążyła na palcach po sypialni, zaglądając w oczy Ewy.

Sebastian znowu zasnął na kanapie przed telewizorem. Ostatnio coraz rzadziej spał obok niej, w ciepłym wygodnym łóżku. Już nie pamiętała, kiedy po raz ostatni doszło pomiędzy nimi do czegoś więcej, niż tylko do przyjacielskiego uścisku.
Jego wciąż bolała głowa, to znowu był zmęczony, to zasiedział się przed telewizorem. Stosował wszystkie te uniki, które znała z opowiadań swoich przyjaciółek, gdy te nie miały ochoty na małżeńskie tete-a-tete.
autor: edytaswietek | 2012-05-10 21:42:40

Jak to możliwe, że nadal brak czasu?

Myślałam, że jak uporam się z obroną, to nagle rozmnoży mi się czas wolny. Co tam rozmnoży! On powinien był się rozpierwiastkować, rozplenić w postępie geometrycznym. A tymczasem nic.

Najpierw zmogła mnie zakichana alergia. Przespałam całą wielką majówkę a gdy obudziłam się z głębokiego, otępiałego snu okazało się, że trzeba zapakować szanowne cztery litery za kierownicę i jechać do pracy.

A teraz boli mnie ząb.

No i jak ja mam w tych warunkach cokolwiek napisać? No jak???

Mimo alergii i bolącego zęba kocham wiosenne słońce :-)
TAGI:
Opublikowany | kategoria: O mnie :)
autor: edytaswietek | 2012-04-23 17:05:55

Tarcza

Wróciłam z obrony z tarczą - zadowolona i odprężona. Teraz pora nadrobić zaległości w: czytaniu, pisaniu, spaniu, kontaktach towarzyskich i yyy... sprzątaniu ]:->.


autor: edytaswietek | 2012-04-17 17:54:46

Do boju!

Aaa! W poniedziałek mam obronę pracy dyplomowej.

- Mam ci naostrzyć miecz czy naoliwić pistolet? - zapytał domyślnie mój dwunastoletni syn.

Hmm... Kusząca opcja, ale poprzestanę na bardziej tradycyjnych metodach.
Idę się uczyć :-/


TAGI:
Opublikowany | kategoria: O mnie :)
autor: edytaswietek | 2012-04-14 13:21:03

:)

Zajęta bardzo prozaiczną i zupełnie nieromantyczną czynnością, jaką jest pranie tłuczkiem w kawał martwego mięsa zwanego kotletem wpadłam na pomysł na kolejną powieść. Eureka! Chciałoby się wykrzyknąć, ale ktoś przede mną już użył tego okrzyku. Cóż więc pozostaje?

Pisać, pisać, pisać…

TAGI:
Opublikowany | kategoria: O mnie :)
autor: edytaswietek | 2012-03-27 18:07:07

Ekshibicjonizm

Rzadko ostatnio uprawiałam formę ekshibicjonizmu zwaną blogiem. Można byłoby rzec, że właśnie przebudziłam się z głębokiej hibernacji, lecz nie do końca pokrywałoby się to z prawdą, bowiem jako przedstawiciel homo sapiens nie ulegam temu cudownemu zjawisku, jakim jest zapadanie w sen zimowy.

Gdzie byłam, jak mnie nie było?
  • Oglądałam słońce przez okno mojego biura w Krakowie, popijając cappuccino z cynamonem, uprawiając różne formy twórczego myślenia związanego z moją pracą zawodową i przerzucając sterty dokumentów na biurku
  • Zaliczałam ostatnią sesję egzaminacyjną
  • Poszukiwałam nowych inspiracji muzycznych
  • No i oczywiście po kilkutygodniowej przerwie wróciłam do pisania "Cappucino z cynamonem"
  • Jednak na pierwszy plan wysunęła się potrzeba wydania kolejnej książki, więc dopieszczałam jeszcze "Kontrakt" przed rozesłaniem do Wydawców.
Przyznję, że potraktowałam "Kontrakt" po macoszemu. Idąc za radami mojej byłej agentki postanowiłam, że nie wydam już nic własnym sumptem, więc powierzyłam powieść jej. Agentka wysłała książkę do trzech Wydawnictw a ja zamiast kontynuować jej starania odpuściłam sobie, sama nie wiem czemu. Może byłam zmęczona zimą/sesją egzaminacyjną/patem ws. II wydania "Zerwanych więzi"? Może. Ostatnio jednak zmobilizowałam się, więc w najbliższych kilku dniach robię podejście do wydania "Kontraktu".
A poniżej taki mini fragmencik tejże powieści i moje ostatnie odkrycie muzyczne.



Roztrzęsiona do granic możliwości wsiadła do zaparkowanego opodal BMW i od razu starannie zamknęła drzwi. Pancerny samochód dał jej mikroskopijną namiastkę poczucia bezpieczeństwa. Za kuloodpornymi szybami pojazdu nie mógł jej grozić żaden snajper. Oparła czoło o kierownicę. Zimna strużka potu płynęła wolno pomiędzy jej piersiami.
TAGI:
Opublikowany | kategoria: "Kontrakt"
autor: edytaswietek | 2012-01-25 22:08:52

Koniec pisania :-)

Postawiłam kropkę po ostatnim zdaniu w opowieści o Madzi Kociołek. Zastanawiam się jeszcze nad tytułem, muszę sprawdzić tekst, ale generalnie książka została napisana. Mam już w stosunku do niej pewne plany, ale póki co, nic nie powiem, nie chcę zapeszyć.

Zmęczona ale szczęśliwa.

A po sesji egzaminacyjnej, czyli w marcu, wracam do pisania "Cappuccino z cynamonem" - to zdecydoanie bliższe mojemu sercu.
TAGI:
Opublikowany | kategoria: "Madzia K"
autor: edytaswietek | 2012-01-21 16:26:36

Biedna Madzia

Siedzę przy komputerze. Wersja oficjalna dla domowników - piszę książkę. Uśmiecham się, bo w przerwie dla złapania oddechu odpowiadam na wiadomość od jednej z moich Czytelniczek.

Mąż, który jest właśnie w trakcie prac remontowych w naszym domu, zerka na mnie z ukosika.

- Co ty znowu zrobiłaś tej biednej Madzi, że tak szelmowsko się uśmiechasz?
- Nic, słowo daję, że jeszcze nic.

Faktycznie, nic, bo mój mózg znowu popadł w stan zawieszenia, ale za pięć minut zmobilizuję się do działania i podejmę przerwaną pracę.


Rysunek - z zasobów Internetu
TAGI:
Opublikowany | kategoria: "Madzia K"
autor: edytaswietek | 2012-01-20 19:12:49

Natchnienie pilnie potrzebne

Mam do napisania ostatnie dwa rozdziały i prolog. Madzia Kociołek przyprawia mnie o twórczą niemoc. Zdecydowanie lepiej czuję się w powieściach nieco poważniejszych, błazeńska opowieść o życiowej nieudacznicy powstaje wyjątkowo powoli.

Mogę uchylić rąbka tajemnicy - "Historia przewrotna" będzie czymś w rodzaju lustrzanego odbicia "Alter ego", jednakowoż odbicie to, znajdzie się w krzywym zwierciadle. Oczywiście większość wątków z "Alter ego" pomijam głębokim milczeniem, nawiązałam do mojej ulubionej bohaterki głównie dlatego, że  Madzia potrzebowała miejsca pracy i kontrastu. A wzmiankowana wcześniej powieść będzie doskonałym tłem. Odpuściłam sobie wchodzenie w wątek miłosny Niny, w końcu "Historia przewrotna" jest przede wszystkim historią Madzi a Nina jest tutaj jej szefową a także niedoścignionym ideałem.

Czy takim niedoścignionym???

Cóż, moje drogie Czytelniczki, jeśli troszkę mi się poszczęści - będziecie mogły się o tym przekonać.

PS. Przyznaję - gusta "kawowe" Niny pokrywają się w stu procentach z moimi :-)



Madzia w milczeniu czeka, aż Nina zamówi u sekretarki dwie kawy. Pochlebia jej zaproszenie szefowej, imponuje fakt, że pani dyrektor nie musi sobie zawracać głowy przyniesieniem cappuccino, lecz może to zlecić komuś innemu. Kiedy Madzia ma ochotę na kawę, musi pójść po nią do automatu lub zamówić w firmowej stołówce, co wiąże się rzecz jasna z koniecznością oderwania się od pracy i powoduje stan permanentnego rozproszenia uwagi.

Chwilę później do gabinetu wchodzi Kinga z tacą, na której stoją dwie filiżanki oraz talerzyk z ciasteczkami. Kawa pochodzi z ekspresu ciśnieniowego, nie zaś z automatu stojącego przy drzwiach windy na każdej kondygnacji biurowca, w którym prócz MBC-HM mieści się jeszcze kilkanaście innych firm.

Po gabinecie rozchodzi się boski zapach kawy oraz cynamonu. Madzia czuje, jak do jej ust napływa ślinka.

– Uwielbiam cappuccino z cynamonem – oznajmia Nina – to moje najnowsze odkrycie, do niedawna pijałam kawę z wanilią. Proszę spróbować – zachęca Madzię.

Panna Kociołek z prawdziwą przyjemnością kosztuje kawy zastrzeżonej wyłącznie dla członków zarządu oraz ważnych osobistości. Kawa ozdobiona jest sporym kopczykiem puszystej pianki, która zostawia wąsaty ślad na górnej wardze Madzi. Nina chrząka wymownie i dotyka palcem górnej wargi. O dziwo Madzia od razu orientuje się, o co chodzi (jest dla niej rzeczą oczywistą, że jeśli coś musi się poplamić, ubrudzić lub ulec katastrofie, to z całą pewnością przydarzy się to jej) i wyciera piankę z ust.
TAGI:
Opublikowany | kategoria: "Kontrakt"
autor: edytaswietek | 2012-01-13 22:28:53

Nucę sobie pod nosem...

...piosenkę z głębokim podtekstem.

Generalnie nie przepadam za ludźmi z wieczną postawą roszczeniową, którzy oczekują, że rzuci się dla nich wszystko.
Egoiści - świat nie kręci się wylącznie wokół was, pamiętajcie o tym, marudząc.


autor: edytaswietek | 2012-01-13 22:21:52

 

 

Prawie jak Nina

To będzie dobry rok, wiem o tym - począwszy od niespodziewanej, lecz bardzo udanej imprezy sylwestrowej... Jak dotąd niemalże każdy dzień przynosi coś optymistycznego.

Wtajemniczonym - uchylę rąbka tajemnicy: w mojej pracy nastąpiła pewna zmiana. Mniej więcej taka, jak w przypadku Niny, gdy spotkała Kordiana. Kto czytał "Alter ego" ten dobrze wie, o co chodzi.
Szczęśliwa.
Spełniona.

Moja Agentka nadal działa :-)

I mam pewien plan.

Nie napiszę o moich marzeniach na ten rok. Nie chcę zapeszyć.


autor: edytaswietek | 2012-01-02 21:06:34

 

Samodyscyplina

No proszę - odrobina samodyscypliny i Madzia Kociołek rośnie mi w oczach aż miło. A ściślej nie Madzia, a historia o Madzi. Poniższy fragment jest taki "na gorąco", prosto z głowy, więc jeszcze nie do końca doszlifowany.

]:->
(...) Madzi wciąż sprawiają trudność manewry związane z pozbyciem się pojazdu, czego efektem jest:

  • Przerysowany prawy błotnik (kto widział, aby sadzić drzewa wzdłuż parkingu?)
  • Wgnieciony tylni zderzak (betonowy ogranicznik)
  • Przerysowane lewe tylne drzwi (parkowanie w pobliżu kosza na śmieci)
  • Pokrzywione wszystkie cztery felgi (co za tuman zrobił takie wysokie krawężniki?)
  • Oberwane lusterko po stronie pasażera (Yyy…? Jak to się mogło stać???)

Po pół roku od nabycia toyoty Madzia ma dość niemiłe odczucie, że bycie posiadaczką czterech kółek wcale nie wyzwala wszechogarniającego poczucia szczęścia, przysparza natomiast mnóstwa utrapień i wydatków, ale z drugiej strony rozbestwiło się już nasze dziewczynisko i przyzwyczaiło do wygody tak bardzo, że nawet nie dopuszcza do siebie myśli, że mogłaby pozbyć się tego problemu raz na zawsze. W końcu nie może się cofać w rozwoju.

Po każdej kolizji ze słupkami okalającymi parking, krawężnikami i drzewami, Andrzejek pociesza ją, że nikt nie urodził się Kubicą ani Hołowczycem, więc jak już Madzia troszkę pojeździ, to z całą pewnością parkowanie przestanie być problemem. Na wszelki wypadek lepiej będzie, jeśli póki co nie będzie próbowała wcisnąć auta pomiędzy inne, oszczędnie zaparkowane pojazdy.
TAGI: humor, książka
Opublikowany | kategoria: "Madzia K"
autor: edytaswietek | 2012-01-01 15:21:06

 

2012

Obowiązkowy punkt programu w Nowym Roku - koncert noworoczny z Wiednia. Poniżej "Marsz Radeckiego" z 2010 r



Szczęśliwego Nowego Roku!!!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz