środa, 27 marca 2013

Cisza...


Za oknem bezszelestnie sypie śnieg. Piękną mamy zimę tej wiosny. Świat znowu zdrzemnął się pod białą, puchową pierzyną.

Nawet Madzia Kociołek zapadła w pseudo-zimową drzemkę. Szturchnęłam ją lekko w bok, ale ziewnęła przeciągle i wysapała:
- Daj mi się jeszcze chwilkę zdrzemnąć, matko. Jak już przyjdzie moje pięć minut, to zatęsknisz za świętym spokojem.

Aaa!!! Ukatrupię ją kiedyś za tą "matkę"!!!
Wiosno, przybądź!!! I tchnij trochę życia w moją Madzię :-D

wtorek, 26 marca 2013

O gustach się nie dyskutuje



Jakiś czas temu, mniejsza o okoliczności zdarzenia, otarłam się o dyskusję (otarłam, gdyż na swobodę wypowiedzi nie było szansy) na temat wydawnictw znanych jako Harlequin. Mniejsza o wnioski z tamtej "rozmowy", dla niniejszej notatki nie ma to większego znaczenia, gdyż zamierzam przedstawić wyłącznie mój subiektywny punkt widzenia.

Nie uważam Harlequin-ów za coś złego i wstydliwego. Dla mnie prawdziwym powodem do wstydu jest fakt przyznawania się do nieczytania książek w ogóle. W czasach, gdy wszystko podaje nam się w pigułce: krótkie posty internetowe, SMS-y, ikonografia wypierająca słowo pisane - jest dobrze, gdy ludzie w ogóle coś czytają. Coś więcej, niż przepis kulinarny na kolejne ciasto ściągnięty z Internetu. Ludzie czytają bardzo mało, coraz mniej i na domiar złego bez zrozumienia treści. Czytanie Harlequin-ów zapobiega zatem w jakiś sposób analfabetyzmowi wtórnemu - cecha in plus.

Parę lat temu, przebywając na urlopie wypoczynkowym, spędzanym w domu - nabyłam drogą kupna pakiet sześciu książeczek z tej serii - to moje jedyne prawdziwe spotkanie z Harlequin-ami, nigdy więcej nie przeczytałam ani jednego, natomiast w tamte gorące, letnie popołudnia dosłownie pochłonęłam tę pigułkę romansideł. Napisane były językiem lekkim, łatwym i przyjemnym. Każdy niósł ze sobą mini przesłanie: dobro musi zwyciężyć nad złem - cecha in plus.

Czego kobiety szukają w takich książkach?

Jakiś czas temu reklamowano je sloganem głoszącym, że książki Harlequin to ogrody miłości.

Życie kobiet - tutaj będę uogólniać: często takie szare i przytłaczające (praca, dom, dzieci, kryzys, kredyty itp.) potrzebuje jakiejś barwy: choćby nawet w postaci fioletowej czy różowej okładki książki ze słodko upozowaną parą zakochanych.

Żyjemy w XXI wieku (nie mylić z XIX!!!), kobieta wyzwolona ma prawo do zdrowego zainteresowania seksem i chyba lepiej, gdy szuka go na kartkach książki a nie w atakującej nas zewsząd pornografii. Zresztą czyż wielki Janusz L Wiśniewski nie opisywał precyzyjnie w swoich powieściach "momentów"? Czyż nie dlatego tak pokochały jego twórczość tysiące polskich kobiet? Czyż nie marzą kobiety o wielkiej namiętności, o mężczyźnie całującym po rękach, potrafiącym poprzez dotyk zaprowadzić na szczyty rozkoszy?

Dlaczego żyjąc w XXI wieku wciąż nie potrafimy się do tego przyznać, że mamy swoje marzenia i fantazje, które niekoniecznie muszą znaleźć odbicie w realności?

Rada dla pań bardziej pruderyjnych: jeśli czytasz książkę i nie odpowiada Ci, że jest w niej scena erotyczna - masz wolność wyboru - zawsze możesz odwrócić kartkę i kontynuować czytanie od następnej strony. Sceny erotyczne nie mają wpływu na fabułę, są takim samym elementem powieści jak opis przyrody. Chyba, że jest to książka "Pięćdziesiąt twarzy Greya", ale akurat w tym konkretnym przypadku to Ty zdecydowałaś się na czytanie kontrowersyjnej książki, nikt Cię do tego nie zmuszał ]:->

Drogie kobiety - czytajcie książki!!!

Czy to będzie Harlequin, czy "Pięćdziesiąt twarzy Greya", czy słodka opowiastka o niewinnej i miłości, czy może romans wszech czasów "Przeminęło z wiatrem" czy literatura zgoła męska, twarda i pełna sensacji - CZYTAJCIE!!!

Po prostu czytajcie...


źródło obrazka: http://pl.123rf.com/photo_2371377_czynny-stare-ksiazki-bialym-tle-sepia-dzwonka-shallow-dof.html

wtorek, 19 marca 2013

Kazia Lekutko nie będzie miała lekkiego życia

Myślałam, że pociągnę tę opowieść równolegle z jakąś troszkę poważniejszą książką, a tymczasem wszystko wskazuje na to, że Kazia do towarzystwa będzie miała... pracę dyplomową na temat partycypacji pracowników w podejmowaniu decyzji w małych i średnich firmach. Do końca semestru trzeba napisać pierwszy rozdział i obawiam się, że mówiąc o owym rozdziale, promotor nie miał na myśli powieści obyczajowej, lecz poważną rozprawę naukową.

Cóż, Kazia, jako szeregowy pracownik Urzędu Gminy raczej nie partycypuje w decyzjach :-), w pisaniu pracy dyplomowej na pewno mi nie pomoże, trzeba więc zdać się na wiedzę podręcznikową.

Damy radę...

A poniżej świeżutki, jeszcze ciepły fragment pierwszego rozdziału - książki rzecz jasna, a nie pracy dyplomowej :)




Kazia Lekutko, kipiąc wciąż wściekłością na przygłupie koleżanki z sekcji kulturalnej, w te pędy ruszyła korytarzem do swojego biurowego pokoju. Gnała tak szybko, jak tylko pozwalały jej na to obolałe nóżki obute w nieco przyciasnawe szpilki z mocno zużytymi flekami. Właściwie nawet określenie "mocno zużyte" nie do końca odpowiadało rzeczywistości, gdyż jeden flek starty był już tak mocno, że jego żałosna pozostałość była cieńsza niż plasterek żółtego sera, którym w każdy piątek pani Lekutko okraszała swoją bułkę przygotowywaną z myślą o drugim śniadaniu w pracy. Drugi flek natomiast, wypadł z obcasa dwa dni wcześniej, skutkiem czego, Kazimiera Lekutko wydawała odgłos sugerujący, że kuleje na jedną nogę, gdyż jednym butem tupała głośniej niż drugim. Zdając sobie sprawę z tego, że ten odgłos jest wyjątkowo głupi, starała się przemieszczać jak najdyskretniej, czyli, co było do niej zupełnie niepodobne, stąpać na paluszkach niczym baletnica z „Jeziora łabędziego”, lecz w chwili, gdy emocje wzięły górę nad chęciami nie wzbudzania taniej sensacji, udawanie baletnicy umarło śmiercią naturalną.

piątek, 15 marca 2013

Syberia

Obudziłam się dzisiaj na Syberii.
Moje przebiśniegi przykryła piętnastocentymetrowa pierzyna śniegu.
Droga to pracy - prawdziwy hardcore :-]
Wiosno! Gdzie jesteś??? Lekkie sukienki już odświeżone, wiszą w szafie i czekają na twoje przyjście.

Uzbrojona w filiżankę świeżutkiego cappuccino z cynamonem zabieram się do pracy.

Odwieczny cud natury

wpis opublikowany na stronie: http://edytaswietek.bloog.pl/id,333729724,title,Odwieczny-cud-natury,index.html w dniu 10-03-2013r

Nigdy nie przestanę się zachwycać tym cudem natury, jakim jest pierwszy, nieśmiały przebłysk wiosny. Świat budzi się do życia na nowo, spod zeszłorocznych liści podnoszą się nieśmiało główki pierwszych przebiśniegów... Jeszcze chwilę, a rano, gdy będę wyjeżdżała do pracy, do samochodu odprowadzi mnie świergot ptaków...

Moje prywatne przebiśniegi :)

I znowu muzycznie

Radosna melodia kojarząca się z beztroskim dzieciństwem, cytrynadą popijaną przez słomkę z lepkiego woreczka.



Pisze się, pisze... Kazimiera Lekutko nie będzie miała lekkiego życia ]:->
Pierwsze strony napisane, wstępnie przygotowany konspekt, który na bieżąco będę uzupełniać o różne skojarzanki. Nie będę się spieszyć. Najprawdopodobniej pociągnę tę historię nieco z doskoku, równolegle z czymś innym. Zdecydowanie lepiej czuję się w tematyce romansów.



Weno twórcza - nie opuszczaj mnie :)

czwartek, 7 marca 2013

Nowa książka?

Impuls, który zadziałał analogicznie jak w przypadku "Alter ego" - tylko nie w tak przyjemnych okolicznościach sprawił, że zaczęłam dzisiaj kolejną książkę. Madziu Kociołek - strzeż się - nadchodzi Twoja "starsza siostra" - Kazia "Moralna" Lekutko ]:->. Już od dawna rodził się w mojej głowie dość przewrotny i diaboliczny pomysł na satyryczną opowiastkę, dzisiaj, jadąc z pracy pomysł dojrzał i wykiełkował od razu rzeczami, które sprawiają mi największy kłopot:
  • tytułem
  • imieniem i nazwiskiem głównej bohaterki
Brakiem całościowego pomysłu na fabułę się nie zrażam, większość mam już w głowie, moje trybiki pracowały w drodze z Krakowa nader sprawnie. Wstępnie obmyśliłam o co mi chodzi.

A miałam pisać kolejny romans...



Aha: żeby nie było wątpliwości - książkę obmyślałam jadąc z biura, ponieważ właśnie wtedy miałam na to trochę czasu, natomiast impuls, który mnie ku temu pchnął powstał w miejscu, po którym w życiu bym się tego nie spodziewała. Starczy jak powiem, że nie lubię tego miejsca i od jakiegoś czasu kotłuje się we mnie na samą myśl o tym. To będzie idealne tło dla mojej drogiej Kazi (już ją polubiłam, choć zamierzam być dla niej okrutna).

Uchylę rąbka tajemnicy - tym razem główna (pożal się Panie Boże i Wszyscy Święci) bohaterka będzie urzędniczką. Nie, żebym miała coś do urzędniczek, ale pani Kazia też człowiek - prócz tego, że wredna i dożarta żyć przecież z czegoś musi.

Mogłoby się komuś nasunąć złośliwe pytanie: po co pisać, skoro nie wydaję tego, co już napisałam?
Piszę - ponieważ lubię. Kiedyś wydam moje książki - tak myślę.

W oczekiwaniu na decyzję o losach Madzi Kociołek

Poniżej klasyczny dowód na to, że przy odrobinie talentu i świetnym pomyśle można zrobić coś interesującego ze zwykłej komerchy. Słucham tego kawałka od wczoraj i bardzo podoba mi się w tym brzmieniu.


Martwię się o Madzię Kociołek - utknęło moje biedactwo w czarnej dziurze. Nauczyłam sie już, że sprawy wydawnicze ciągną się strasznie długo a mimo to wciąż jestem myślami z moją "podopieczną" i nie mogę pozbyć się takiego wstrętnego uczucia niekończącego się napięcia.

środa, 6 marca 2013

Krótka przerwa w pracy

Moja muzyczna inspiracja na dziś:




Z podziękowaniami dla Paulinki, która sprawiła, że wczorajszy późny wieczór stał się magiczny :-)

Archiwum 2013


Poniższe wpisy są fragmentami bloga prowadzonego przeze mnie na wp.pl.

Ponieważ zamierzam   zagospodarować się tutaj na stałe, postanowiłam przenieść część wpisów z bloga, którego prowadziłam na WP.



Muzyka na ten piękny słoneczny poranek

A dzisiaj w mojej duszy gra:


TAGI:
Opublikowany | kategoria: O mnie :)
autor: edytaswietek | 2013-03-05 08:14:18

...

Poranek, kawa (cappuccino z cynamonem zamiast małej czarnej), puste jeszcze biuro. Wieczorem spotkanie w Niepołomicach a w międzyczasie dzień pełen wrażeń.

Ostatnio nie potrafię wypoczywać, wciąż jestem zmęczona, to chyba przesilenie zimowo-wiosenne. Uwielbiam wiosnę i to cudowne słońce, które dźga mnie promieniami wprost w oczy przez okno biura. Wiosna to czas nadziei - a ta szczególnie wiąże się z planami na przyszłość, które są dla mnie bardzo ważne. Madzia Kociołek wciąż czeka na swoje pięć minut. może to dlatego trudno mi się skupić na czymkolwiek innym? Z jednej strony w świecie książek człowiek uczy się nieprawdopodobnej wręcz cierpliwości, z drugiej strony żyję w ciągłym napięciu:
  • Uda się czy nie?
  • Czy książka się spodoba?
  • Czy wydam?
I tylko jednego pytania nie musze stawiać na szczęście : czy nie zabraknie mi pomysłów? Z całą pewnością nie, tych mam aż w nadmiarze :-] i wciąż obiecuję sobie, że dokończę rzeczy juz zaczęte, zanim zacznę pisać coś nowego, ale gdzie tam?! Jak mi juz coś nowego strzeli do głowy, to ciężko o koncentrację nad tematem, który zdążył "przyschnąć".

Potrzymajcie "dobre człowieki" kciuki za:
  • Moje dzisiejsze spotkanie w Niepołomicach (najtrudniej być prorokiem we własnym kraju ;-))
  • Madzię Kociołek, która z napięciem oczekuje na werdykt Wydawcy.


 Żródło: http://www.turborotfl.com/pl/news/1761/Kawa_dla_milosnikow_kotow



autor: edytaswietek | 2013-02-28 19:26:25

Powrót Patrycji

Dzisiaj wróciła Patrycja. Szła powoli, ze spuszczoną głową i chmurnym czołem. Od razu wiedziałam, że coś jest nie tak, jak powinno.
- Nie wyszło - powiedziała zbolałym głosem i przysiadła w kącie.
Spojrzała na mnie bezradnie a później dodała cichutko:
- Przykro mi, że cię zawiodłam.
Żal mi mojej podopiecznej, ale nie czarujmy się: spodziewałam się tego. To niełatwe zadanie zmierzyć się z gronem 350 rywalek.
- Nie zawidłaś mnie Pati - mówię, przytulając ją do siebie. - Po prostu nie udało się. Czasami tak bywa. Spróbujemy inaczej, nie poddamy się.







autor: edytaswietek | 2013-02-23 21:59:29

Radość

Nigdy, przenigdy nie wolno popadać w zwątpienie. Dzień jest niepodobny do dnia, każdy niesie za sobą coś nowego.

Wczoraj poczułam się tak, jakby u moich ramion wyrosły cudowne skrzydła z pawich piór.
Wszystko będzie dobrze.


TAGI:
Opublikowany | kategoria: O mnie :)




autor: edytaswietek | 2013-02-23 21:49:31

Koniec sesji - powrót do rzeczywistości

Kto jest tak nieodpowiedzialny, żeby na dzień przed najtrudniejszym (i na szczęście ostatnim) egzaminem w sesji zabierać się za czytanie światowego bestsellera? I na dodatek by czytać niemalże całą noc i w poranek przed egzaminem?
No oczywiście, że ja :-D


Jak szaleć to szaleć

Na przedstawianiu byłam wprawdzie jakiś czas temu, ale skoro wpadłam w fazę polecania znajomym (i nie tylko) wydarzeń kulturalnych, to dodam cos jeszcze.

Ostrzegam: w czasie spektaklu należy bezwzglednie trzymać się fotela, aby nie spaść z niego podczas zanoszenia się śmiechem :-]

Sprawa dla mnie była tym przyjemniejsza, że w jednej z ról obsadzona jest aktorka pochodząca z mojej miejscowości.

http://www.bagatela.pl/Spektakle/Du%C5%BCa_Scena/7-Szalone_no%C5%BCyczki.html


Foto ze strony Teatru Bagatela, link powyżej.
TAGI:
Opublikowany | kategoria: brak




autor: edytaswietek | 2013-02-22 09:16:38

Ukulturalniania się ciąg dalszy :)

A po egzaminie relaksować będę się tam:

TAGI:
Opublikowany | kategoria: O mnie :)




autor: edytaswietek | 2013-02-22 09:08:33

Na dzień przed bardzo ciężkim egzaminem :)

Zamiast kuć - ukulturalniam się :-]
Dzisiaj będę tam:
http://www.niepolomice.eu/pl/news_show.php?readmore=4961


TAGI: Niepołomice, kultura
Opublikowany | kategoria: Niepołomice



autor: edytaswietek | 2013-02-21 19:18:55

Zaproszenie

Otrzymałam wczoraj zaproszenie do wzięcia czynnego udziału w przedsięwzięciu Biblioteki Publicznej w Niepołomicach.
Zapraszam wszystkich zainteresowanych. Będzie okazja do interesującej wymiany poglądów.


Kobieta i literatura
TAGI: Niepołomice
Opublikowany | kategoria: Niepołomice




autor: edytaswietek | 2013-02-21 08:19:01

Przebudzenie



Kolejna bezsenna noc. Tym razem bez "towarzystwa" bohaterek moich powieści. Rano trochę staranniej niż zwykle nałożyłam makijaż, walcząc z łzawiącymi z niewyspania oczami. Pokryłam różem bladość policzków, my kobiety jesteśmy urodzonymi kłamczuchami. Jechałam do pracy wśród wirujących płatków śniegu, myśląc o poranku wczorajszym, o sypiącym wczoraj śniegu. Niby świat nie zmienił się od wczoraj, droga do Krakowa jest równie piękna a jednak wszystko jest dla mnie inne.

Mimo bezsennej nocy, obudziłam się z głębokiego snu.



autor: edytaswietek | 2013-02-20 08:32:51

Zima

Kraków zdaje się drzemać pod miękką pierzynką śniegu. W powietrzu wirują białe płatki. Pięknie jest. Pokochałam na nowo zimę.

Jeszcze tylko jeden egzamin i znowu wszystko wskoczy w swój ustalony rytm.

Prócz mojej ksiażki na konkurs zakwalifikowały się jeszcze 203 inne prace, między innymi powieść Janusza Wiśniewskiego (Czy to TEN Wisniewski??? Buu...). To oznacza szansę na zwycięstwo na poziomie poniżej 0,5 %. Oj... :-/. Przydałoby się, aby ktoś bardzo mocno potrzymał za mnie kciuki.

TAGI:
Opublikowany | kategoria: "Kontrakt"



autor: edytaswietek | 2013-02-13 18:24:05

Powiem krótko...

...uczymy się.



Na asystę Przemysława zawsze można liczyć. Już on tam dobrze wie, kiedy należy mi się przerwa :-]
TAGI: sesja egzaminacyjna, kot, kotek, Przemysław
Opublikowany | kategoria: O mnie :)





autor: edytaswietek | 2013-02-03 20:01:09

Nuta na dziś

Spokojny wieczór w domu. Ćwiczenia, które miałam do zaliczenia - zaliczone.
Dwa egzaminy (negocjacje, rachunek kosztów w zarządzaniu)  - napisane.
Teraz mam chwilę luzu, więc się umuzykalniam.
Można rzec, że wychowałam się na takiej muzyce:



Mam ją teraz włączoną w słuchawkach niemalże na maksa, siedzę sobie przy komputerze, kiwając stopą w rytm muzyki i bujam w obłokach. Kończę pisać epilog, przez następnie dwa tygodnie będę miała wymuszoną przerwę w pracy nad książką - nadciągnął właśnie postrach każdego studenta: SESJA i kumulacja dość ciężkich egzaminów w krótkim okresie czasu. Będę się więc grzecznie uczyć:
  • prawa
  • etyki w biznesie
  • nowoczesnych koncepcji zarządzania
  • makroekonomii
  • statystyki matematycznej
marząc o chwili, gdy znów będę mogła oddać się temu, co lubię robić najbardziej - pisaniu.

Tak więc mam ostatni wolny wieczór przed czekającą mnie ciężką pracą.

Mogę jeszcze zastanowić się nad tym, o czym będę pisać, gdy już doszlifuję moją ostatnią powieść. Mam kilka luźnych pomysłów, zastanawiam się, czy nie połączyć ich w jakąś logiczną całość, gdyż w opowiadaniach nie gustuję.

A teraz dla odmiany włączyło mi się coś takiego:




Niezły przeskok po Staszewskim, nie?
Ale tak już mam :-]

TAGI: muzyka, Staszewski Kazik, Rubik, egzaminy, sesja, książki
Opublikowany | kategoria: O mnie :)




autor: edytaswietek | 2013-02-02 20:31:19

Ulubiony moment

Ostatni rozdział napisany. Jeszcze tylko epilog, trochę poprawek kosmetycznych.
Nie do wiary... Kolejna książka. Która to już? Jedenasta...
Czas najwyższy zabrać się za wydawanie.

Podsumujmy:
(1, 2, 3) Wydałam trzy - własnym sumptem.
(4, 5) Dwie napisałam wybitnie "do szuflady" - to baśnie fanazy - dla zdecydowanie dużych dziewczynek. Nie wydam ich nigdy, pisałam je dla samej siebie, gdyż uwielbiam baśnie.
(6) Nigdy nie próbowałam wydawać romansu retro "Dla zachowania pozorów", wydaje mi się, że historie miłosne z XIX wieku nie mają najmniejszych szans na naszym rynku wydawniczym.
(7) Nie próbowałam również wydać "Nie dajmy się zwariować" - zajmę się tą sprawą na wiosnę, jak już będę po sesji egzaminacyjnej i "doszlifuję" bieżącą książkę.
(8) Madzia czeka na swoją kolej.
(9, 10) Dwie powieści wysłane na konkurs.
(11) "Wszystkie cienie przeszłości" czekają na epilog i ostatnie szlify.
Godziny, tygodnie, miesiące pracy...
Lata fantazjowania, bujania w obłokach, opowiadania samej sobie baśni na dobranoc, kojenia bezsenności iluzją...

TAGI: miłość, książka, romans, thriller
Opublikowany | kategoria: "Wilk w owczej skórze"




autor: edytaswietek | 2013-01-31 20:07:51

Komplikacje

Trochę skomplikowały się sprawy z wydaniem kolejnej książki.

Uff... A tyle razy postanawiałam sobie, aby nie mówić na głos o moich najbliższych planach związanych z książkami. I co? Ano to, że w sobotę trochę mnie poniosło i pochwaliłam się, że jest szansa dla Madzi. Szansa nadal jest, owszem, ale sprawa zapewne znacznie się przeciągnie. Aaa!!! Powinnam była się ugryźć w mój długi jęzor, ale próżność wzięła górę, bo jak ktoś wchodzi na temat mojego pisania, to ciężko jest mi się pohamować. A jeszcze jak usłyszę przy tym jakieś miłe słowo... Ech, ta cholerna próżność :-P

Apel do ludzkości - tej spoufalonej ze mną rzecz jasna: nie rozmawiajcie ze mną o tym!!! Bo zagadam rozmówcę na śmierć i co gorsza, zapeszę!!! ]:->

Chciałabym jakoś obronić moją podopieczną przed okrucieństwem tego świata. Madzia jest troszkę infantylna, ale na tym polega jej cały urok osobisty.

Nigdy, nigdy więcej nie powiem na głos, że coś jest na dobrej drodze. Będę milczeć jak grób, bo inaczej do grobu trafi... Madzia Kociołek. A raczej nie do grobu, tylko na samo dno szuflady (tudzież twardego dysku w moim komputerze).

Na razie skupiam się na sesji egzaminacyjnej, aczkolwiek na dzisiaj dość nauki - trzeba dokończyć ostatni rozdział książki.


Hm... Nie do końca tak to wygląda jak na załączonym obrazku :-D


TAGI: książka, koniec, zakończenie
Opublikowany | kategoria: "Madzia K"




autor: edytaswietek | 2013-01-28 08:29:25

Poniedziałek

Jeszcze rozziewana, dumam nad poranną filiżanką kawy. Ostatnio zarzuciłam picie cappuccino z cynamonem (mrrr... pycha) na rzecz czarnej kawy z ekspresu ciśnieniowego (nie przepadam, ale trzeba się jakoś dobudzić a cappuccino niestety ma wrogą tendencję do odkładania się na biodrach lub udach - wiem, wiem - kobieca próżność :-]).

Plan dnia:
  1. Skończyć kawę
  2. Przygotować wypłatę dla pracowników
  3. Dowiedzieć się, co słychać u Madzi Kociołek
  4. A przez ressztę dnia uczyć się do sesji ;-P

Ojejej!!!
A przyjemności???  A  moja książka?

 Fot. pochodzi z http://oiztgrupa3.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?4,2009

Och... I znowu przerwa w pisaniu. Ostatnio idzie mi to jak krew z nosa :-\




autor: edytaswietek | 2013-01-23 08:34:53

Nina

Nina jest moją ulubioną postacią książkową - nigdy temu nie przeczyłam. A jednak, być może dlatego, że "Alter ego" pisałam w pierwszej osobie i w związku z tym część osób utożsamia mnie z tą istotą, to właśnie Nina sprawia mi najwięcej kłopotów.




Najlepszym testem dla moich znajomych jest przeczytanie tej książki.
Ile razy bedę jeszcze powtarzać, że nie jestem Niną??? Czy ta ksiażka naprawdę jest aż tak bardzo sugestywna?

Ktoś jeszcze reflektuje na "Alter ego"? Oddam gratis, z autografem autorki.




TAGI: książka, romans, czarownica
Opublikowany | kategoria: "Alter ego"




autor: edytaswietek | 2013-01-22 20:34:38

...

Pazurki Przemysława obcięte. Obyło się bez egzorcyzmów. Z "wdzięczności" za przeprowadzenie zabiegu kosmetycznego, Przemysław obsierścił mi szafirowe spodnie rurki. Tapety odetchnęły z ulgą, ja też, czego nie mogę powiedzieć o skórze na moich dłoniach.

Przemysław, nie widząc sensu w wyszukiwaniu sobie kolejnych schowków przed moimi cążkami, znowu z całą bezczelnością rozwala się na najlepszych miejscówkach, demonstrując ostentacyjnie komplet odnóży.

Szczęściarz. Może sobie spać do woli, nie musi nigdzie wychodzić na ten ziąb.




Takiej gołoledzi, jak w minionych dwóch dniach, już dawno nie było. Swoją drogą, pod tą lodową glazurą świat wyglądał nieziemsko pięknie. Wieczorem, gdy wracałam z pracy do domu, ośnieżone połacie fosforyzowały perłowo-błękitną poświatą w świetle ulicznych latarni oraz w reflektorach aut. Szkoda, że nie mam żadnego zdjęcia :-] Z drugiej strony zeskrobywanie kilkumilimetrowej warstwy lodu z szyb to niemały wysiłek. Dzisiaj rano zajęło mi to aż dwadzieścia minut z kilkusekundową przerwą na napad obezwładniającej bezsilności.





autor: edytaswietek | 2013-01-15 20:37:47

 Help me!!!

Jeśli ktoś myśli, że tytuł nawiązuje do wcześniejszego wpisu, to jest w błędzie - tak mi się jakoś po angielsku napisało... (Nawiasem mówiąc, czy słowa help me!!! nie mają w sobie jakiegoś dramatyzmu?)

Ludzie, ratujcie!!! Jak obciąć kotu pazury? Od tygodnia zmagam się z tym problemy.
Bilans:
  • Podrapane dłonie - oczywiście moje
  • Podrapane uda - jak wyżej
  • Obrażony kot śpiący z dupskiem skierowanym w moją stroną.
Próbowałam prośbą i groźbą, z użyciem:
  • Głaskania
  • Przymilania
  • Drapania po podbródku
  • Negocjacji
  • Perswazji (nie mylić z perwersją)
  • Uchwytu za kark
  • Uchwytu za kark w skórzanych rękawiczkach
Chciałam nawet diabła wcielonego związać i odprawić egzorcyzmy, ale zwiał :-D

Ja chyba zwariuję!!!

Moje nowe tapety tego nie zdzierżą...

A on kpi sobie ze mnie w żywe oczy i robi przymilne minki.



TAGI: kot, kotek, obcinanie pazurków
Opublikowany | kategoria: Dywagacje




autor: edytaswietek | 2013-01-15 20:26:47

Wena twórcza wróciła

Mam trochę wolnego czasu, kolejne zaliczenie ze statystyki matematycznej dopiero w niedzielę wieczorem, pouczyłam się juz nieco. Nawiasem mówiąc, szkoda, że język angielski nie wchodzi mi do głowy równie łatwo. Cóż... Nie można mieć wszystkiego. Nie mam słuchu muzycznego, choć rozróżniam fałszowanie od śpiewu ]:-|, gorzej z rozróżnianiem słówek. Czy tylko mnie się wydaje, że angielski jest strasznie sepleniący? :-P A skoro wiedza nie chce już wchodzić w mą głowę, cóż innego pozostało? Pisanie!!!

A dowód na powrót weny twórczej poniżej.

Wiedziała, że zmierzają na Kopiec Kraka, miejsce całkowicie odludne o tej porze. Przez Kariny głowę przemknęła nie taka znowuż niedorzeczna myśl, że to doskonały teren, aby popełnić zbrodnię. (...) mógłby ją zepchnąć z urwiska. Miała we krwi śladowe ilości alkoholu, sekcja zwłok na pewno by je wykazała, w ostatnich dniach jej świat runął jak domek z kart, więc policjanci uznaliby to za motyw. Wszystko wyglądałoby jak wypadek…


Foto - http://www.garnek.pl/polo11/14417437/kopiec-krakusa





autor: edytaswietek | 2013-01-11 12:46:28

Biało

Kraków zdaje się drzemać pod białą, puchową pierzynką. Polubiłam zimę na nowo, przestało mi przeszkadzać zimno (cieplejszy golf załatwia sprawę) oraz uciążliwości, jakie spotykają kierowców. Jadę do pracy rano - uśmiecham się - świat jest piękny. Wracam wieczorem do domu, po całym dniu w biurze - nadal się uśmiecham - życie jest piękne. Mam Szefa (przez wielkie S), który jest wyjątkowo zacnym człowiekiem, ceniącym wartości, które inni mają za nic (uczciwość, przyzwoitość itp).



Myślę, że ja i moja rodzina jesteśmy szczęśliwymi ludźmi. Mamy siebie - możemy liczyć na wzajemne wsparcie w trudnych chwilach, każde z nas ma swoje pasje, które może bez przeszkód realizować.  Nad telewizję przedkładamy książki, nad "zarzynanie" sie na kupno nowego auta (żeby innych skręciła zazdrość ]:->) przedkładamy czas spędzony razem. To wszystko jest ważniejsze niż wszelkie dobra materialne tego świata.

Wciąż czekam na wieści o dalszych losach Madzi Kociołek. Staram się zachować pełen optymizmu spokój, co ma być, to będzie. Póki nie jestem sławna (ironiczny uśmieszek) :D, nikt nie sprzedaje mnie "Faktowi", nie szarga, nie obrzuca błotem.

Tak, tegoroczna zima wprawiła mnie w fenomenalny, sielankowy nastrój.


TAGI:
Opublikowany | kategoria: Dywagacje




autor: edytaswietek | 2013-01-09 09:32:53

Po sylwestrze

Nowy Rok przywitaliśmy w trójkę. Wzięliśmy Picolo, wspięliśmy się na wzniesienie w okolicy i z góry podziwialiśmy fajerwerki nad Krakowem.
Pięknie było.

Archiwum 2012 cz. 2


Poniższe wpisy są fragmentami bloga prowadzonego przeze mnie na wp.pl.

Ponieważ zamierzam   zagospodarować się tutaj na stałe, postanowiłam przenieść część wpisów z bloga, którego prowadziłam na WP.




autor: edytaswietek | 2012-12-31 14:43:30

Nie do wiary...

Nie do wiary! Kończy się kolejny rok... Nieprawdopodobne, jak szybko ten czas przeleciał. Dopiero co szykowaliśmy się na sylwestrową prywatkę u znajomych a tu już kolejny sylwester.

To był dla mnie bardzo dobry rok. Szczęśliwy, spokojny, rodzinny, udany zawodowo, z sukcesem na uczelni... Do pełni szczęścia zabrakło mi podpisania umowy z Agentką literacką oraz wydania książki. Cóż, nie można mieć wszystkiego. Czasami trzeba zrobić trzy kroki w tył po to, by wziąć rozbieg przed dużym skokiem do przodu.

Co będzie dalej z książkami?
Poprawiona historia Patrycji została wysłana na konkurs - rozstrzygnięcie w połowie roku. "Kontrakt" czeka na swoją kolej, Madzia Kociołek dostała maleńką szansę, może przy odrobinie szczęścia uda jej się zaistnieć. Bohaterkę "Wszystkich cieni przeszłości" pozostawiłam w nader miłych okolicznościach - pisanie przerwałam w momencie, gdy Karina i Adam siedzą przy kawiarnianym stoliku, patrząc sobie głęboko w oczy (*-*).

Marzenia na Nowy Rok?
  1. Szczęścia w życiu rodzinnym
  2. Wydania książki
  3. I oby pozostałe sprawy układały się równie pomyślnie, jak w 2012 roku
 Czego więcej można pragnąć??? :-]

A Wam, drogie Czytelniczki życzę po prostu spełnienia marzeń!









autor: edytaswietek | 2012-12-29 12:06:10

Statystyka matematyczna

Dzięki życzliwości współpracownika, zyskałam wolne na cały okres międzyświąteczny. Nadrobiłam już zaległości w spaniu, poudzielałam się towarzysko w rodzinie, byłam na dwóch baaardzo długich spacerach po okolicy, aby spalić efekty świątecznego biesiadowania, teraz czas na efektywne wykorzystanie wolnego czasu. O pisaniu nawet mowy nie ma, mam w następną sobotę zaliczenie ze statystyki matematycznej.
- Czego nie rozumiesz?  - docieka moje ślubne szczęście. - Może ja ci wytłumaczę?
- Tak, jasne - odpowiadam zgryźliwie.
- Przynajmniej daj mi spróbować - nalega duży.
- Ok, przypomnij mi, co to jest dystrybuanta.
- Dystrybuanta? Hm... - mąż z mądrą miną drapie się po gładko ogolonej brodzie. - Przecież to proste! Dystrybuanta jest wtedy, gdy podjeżdżasz na stacji paliw do dystrybutora.
- Aha. Ale na pewno nie wiesz, co to jest przedział ufności.
- Przedział ufności? Ależ to bardzo proste. Przedział ufności jest wtedy, gdy mąż daje żonie kartę płatniczą i ufa, że po powrocie z zakupów będą w banku pieniądze.
- Nieźle. A rozkład normalny? - podążam tym tropem.
- Rozkład normalny jest wtedy, gdy nieboszczyka zakopuje się w trumnie do ziemi i on po prostu sobie gnije przy aktywnej pomocy robaków. Rozkład nienormalny jest wtedy, gdy ciało poddaje się kremacji - mówi z dumą mój większy mężczyzna, bądź co bądź nie pytałam go o "rozkład nienormalny", ale jego kreatywność jest po prostu bezgraniczna.
- Dobra, jak wytłumaczysz mi, co to jest estymator, to uznam, że jesteś mistrzem w statystyce matematycznej.
- Estymator, estymator... Yyy... Eee... Nie wiem.




autor: edytaswietek | 2012-12-24 10:52:00

Świątecznie

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia  i Nowego Roku życzenia zdrowia,  wielu dobrych dni i wszelkiej pomyślności wszystkim moim  Czytelniczkom i Czytelnikom




TAGI: Święta, życzenia świąteczne, Boże Narodzenie
Opublikowany | kategoria: O mnie :)




autor: edytaswietek | 2012-12-20 08:26:03

Na dzień przed planowanym końcem świata :)

Okna umyte, szafy posprzątane. Katar minął, wena twórcza również - niestety.

Do Spring: nie wiem, kiedy przeczytasz ten wpis, lecz jak już tutaj dotrzesz, to spójrz na moją odpowiedź na Twój ostatni komentarz 0:-)






autor: edytaswietek | 2012-12-17 23:18:30

Zamiast przedświątecznych porządków...

Trudno myć okna, gdy z nosa cieknie jak z kranu (baaardzo romantycznie, prawda?).
Trudno robić porządek w szafie, gdy każdy wysiłek spotyka się z oporem organizmu.

Opatulona w ciepły koc, z dzbankiem zielonej herbaty o smaku żurawinowym (polecam, bardzo dobra) skończyłam kolejny rozdział książki i zabrałam się za pisanie ostatniego. Uwielbiam ten moment, gdy rzecz zbliża się do finału, zwłaszcza, gdy mam już kilka nowych pomysłów.

Przydałoby się kilka nowych inspiracji muzycznych, abym nie stała się monotematyczna.
IZ, moja kochana Zaklinaczko Deszczu, podrzuć coś!!



Obrazek z Internetu
TAGI: książka, inspiracja
Opublikowany | kategoria: "Wilk w owczej skórze"





autor: edytaswietek | 2012-12-17 18:04:28

?

Dlaczego, gdy biorę dwudniowy urlop na załatwienie ważnych spraw (np. przedświąteczne porządki), to od razu musi mnie złożyć jakieś choróbsko? Przespałam pół dnia. Teraz, targana poczuciem winy, że zmarnowałam mnóstwo czasu, wylazłam spod koca z myślą, że coś zrobię. Na mycie okien już za późno - ciemno, na domiar złego pada deszcz.;-P

A tak przy okazji: Gdzie się podział ten śliczny biały śnieg, który jeszcze w piątek tak ślicznie prezentował się w moim ogrodzie?:-/

Mam trzy opcje:
  • Mogę zabrać się za porządki w szafie nastoletniego
  • Mogę zabrać się za rozwiązywanie zadań z matematyki statystycznej oraz powtórzyć co nieco z języka angielskiego
  • Mogę zabrać się za pisanie książki

Jak myślicie, którą opcję wybiorę??

TAGI: deszcz, świąteczne porządki
Opublikowany | kategoria: O mnie :)





autor: edytaswietek | 2012-12-07 21:53:17

:)

Słowo daję, że jak jeszcze raz przyjdzie mi czytać "Kontrakt", to chyba oszaleję. W minionych trzech tygodniach aż trzykrotnie wydrukowałam i przeczytałam tę książkę pod kątem ewentualnych poprawek. To zakrawało niemalże na uczenie się jej na pamięć, gdyż niektóre akapity wałkowałam aż do znudzenia. Z czystym sumieniem mogę ją wysłać na konkurs - proszę aby wszystkie "dobre człowieki" trzymały kciuki za historię Darii, to przedostatnia szansa dla niej.

Przedostatnia :-] - przecież trzeba walczyć o swoje "dzieci" do upadłego.
TAGI: książka, powieść, romans, kryminał, thriller
Opublikowany | kategoria: "Kontrakt"





autor: edytaswietek | 2012-12-06 11:12:34

 

Mikołajki

Wczoraj wieczorem zakradł się do naszego domu tajemniczy gość. Bezszelestnie pozostawił prezenty i znikł. Poczciwina, przyniósł mi podkładkę chłodzacą pod laptopa - bardzo przydatny drobiazg, gdyż często piszę, leżąc w łóżku, z laptopem na udach.

Swoją drogą, tęsknię za czasami, gdy przychodził do nas Święty Mikołaj w takiej oto wersji:



Współczesny, czerwony pajac, wykreowany przez znany koncern produkujący tuczący napój gazowany, zupełnie do mnie nie przemawia. Być może marudzę w tej chwili, ale mam sugestywne wrażenie, że odkąd znikł mój Święty Mikołaj świat wiele stracił.



autor: edytaswietek | 2012-12-04 08:02:07

 

 

Bajeczny Kazimierz

Kraków ukrył się pod pierzynką puszystego białego śniegu. Nawet magiczny Kazimierz zdawał się drzemać wczorajszego wieczoru, jeszcze chyba nigdy nie widziałam tak wyludnionej ulicy Szerokiej. W Ulicy Krokodyli dłuższy czas siedziałyśmy same z koleżanką.
Piękny, bajeczny Kazimierz...
Barman - młodsza wersja Kordiana Radeckiego, zapytał z uśmiechem, czy posypać moje cappuccino cynamonem. Od razu przypomniałam sobie o Patrycji a raczej powieści o niej. Wkrótce rozstrzygną się jej losy. Jeśli sprawy nie pójdą po mojej myśli, to udostępnię jej historię tutaj. Byle do wiosny...




autor: edytaswietek | 2012-12-01 16:20:15

Lubię...

Lubię deszcz. Oczywiście z umiarem :-]

A poniżej idealna propozycja na deszczowe popołudnie: dobra muzyka i ciepłe futro.



TAGI: Kłaptocz, Buldog, muzyka, inspiracja, kot, Przemysław, jesień, deszcz
Opublikowany | kategoria: O mnie :)




autor: edytaswietek | 2012-11-30 18:32:00

Koniec świata

Podobno koniec świata jest bliski.

Hm... Być może nawet bliższy, niż nam się wszystkim wydaje. Znajduje się po sąsiedzku, tuż za miedzą, szczerząc do nas zęby z zielonej tablicy [ostrzegawczej (?)].




W gruncie rzeczy, przyjemnie byłoby posiedzieć sobie na tej ławeczce na końcu świata, gdyby nie to, że zewsząd bombardują nas budzące grozę zapowiedzi apokalipsy. Skądinąd fatalny pomysł na reklamę - wszak świat roi się od obłąkanych psycholi, którzy chętnie zafundowaliby nam fajerwerki.
- Chcecie? Macie! Przecież sami reklamowaliście nadejście końca świata - powie jeden z drugim, odbijając pomiędzy sobą rakietki ziemia-ziemia, bombki atomowe i inne zabawki dla dużych i bardzo niegrzecznych chłopców.

Inny aspekt tej sprawy?

Są jednostki mniej odporne psychicznie, które mogą z tego powodu wpaść w panikę. Z uwagi na to uważam, że wykorzystywanie tego motywu w reklamach jest nieetyczne i niehumanitarne.




Ludzie prześcigają się w pomysłach jak zagospodarować potencjalny koniec świata. Kręci się budzące grozę filmy, w sklepach można kupić okolicznościowe kubki i podkoszulki, niejeden developer ukręcił biznes życia, sprzedając luksusowe schrony. Swoją drogą, sugerowałam tę ostatnią możliwość mojemu szefowi, lecz mój sympatyczny pracodawca stwierdził, że woli budować dla żywych.

A wracając do handlu końcem świata: sprzedaje się nawet wycieczki do Ameryki Południowej, kolebki Majów, którzy to rzeczony koniec świata nam wyliczyli.



I skąd to wszystko się wzięło? Ano stąd, że przed wiekami jakiś mądrala umyślił sobie, że trzeba sporządzić kalendarz. Chciał pozostawić po sobie wielkie dzieło ku pamięci potomnych. A że był z niego cwaniak i kombinator, robić mu się samemu nie chciało, więc zatrudnił na umowę o dzieło sympatycznego przedstawiciela Majów, aby ten stworzył dla niego ów miernik czasu.

Bezrobocie, jak wiadomo skłania ludzi do podejmowania różnych decyzji, niekoniecznie korzystnych, więc rychło znalazł się desperat, który postanowił podjąć się mozolnej pracy na ową śmieciową umowę.

Dwaj panowie Majowie (a może Maja???) doszli do porozumienia. Pan możny zatrudnił pana niezamożnego, dając mu ścisłe wytyczne, jak widzi owo dzieło. Kalendarz ów miał zawierać wszystkie istotne daty typu: urodziny żony (nie częściej niż raz w roku - impreza nader kosztowna), ważne święto państwowe (niebawem) czy przewidywany dzień śmierci teściowej (jak najszybciej). Pan niezamożny zadeklarował, że niezwłocznie przystąpi do pracy, będzie siedzieć cicho na czterech literach i strugać owo dzieło za lichą wypłatę i wzmiankowaną wcześniej umowę śmieciową, bowiem gdyby onych warunków nie przyjął, to za bramą wjazdową do zakładu pracy pana możnego ustawiła się już cała kolejka zainteresowanych ową zaszczytną misją.

W celu wykonania dzieła, pan Maja pobrał od swego pracodawcy młotek i dłutko i wspiął się na wyżyny piramidy schodkowej, z której miał niezły widok na pobliskie zieleńce oraz stadion piłkarski, zbudowany w czynie społecznym przez mężczyzn z podbitej wioski. (Inną przysługą owych zacnych mężczyzn był czynny udział w imprezach odbywających się na owym stadione takich jak: mecz piłki nożnej głową rywala, rwanie serca z podrzutem itp).

Siedział więc sobie człeczyna na szczycie piramidy i rzeźbił tępym dłutkiem kalendarz. Dłutko było tępe i źle się nim pracowało, gdyż zostało "Made in China" za miskę ryżu przez wygłodzone dziecko, które marzyło o zabawie z rówieśnikami.

Siedział sobie biedaczysko i siedział, słońce prażyło niemiłosiernie na jego czarną czuprynę czy co on tam miał na tej swojej mądrej głowie. Zachciało się nieboraczkowi pić, więc pomyślał sobie, że co mu tam, i tak ma śmieciową umowę, składek na ZUS szef mu nie odprowadza, urlop mu nie przysługuje, do emerytury raczej też nie dożyje, gdyż 67 lat to wiek astronomiczny przy ichnim poziomie służby zdrowia. Słonko jak prażyło tak dalej praży, w gębie susza, przerwa w pracy mu nie zaszkodzi. Porzucił więc owo dłutko "Made in China" i zlazł był z owej piramidy wprost w soczystą zieleń przyrody. No i tak jakoś mu się ta przerwa przeciągnęła, że nie wrócił do przerwanych obliczeń. A może uznał, że szef za mało mu płaci i czas najwyższy porzucić mozolne zajęcie?

A może był tak znudzony tymi obliczeniami, że wyzionął przy tym ducha?

Albo spieszył się na czaderską imprezę, coś w stylu meczu towarzyskiego pomiędzy Majami i Aztekami głową pojmanego Inka?


Jakkolwiek by nie było, koniec świata dostarcza nam mnóstwo rozrywki.
A jaka jest moja wizja końca świata?
Posłuchajcie:



PS:
Wszystkie obrazki pochodzą z Internetu.

PS II:
Koniec świata będzie wtedy, gdy znajdę Wydawcę, który podejmie się II wydania "Zerwanych więzi" i "Alter ego".
autor: edytaswietek | 2012-11-26 17:56:48

Poniedziałek

Weekend na uczelni - przyjemny - wszak do sesji zostało jeszcze sporo czasu, więc nie ma stresu :) Przezornie zaklepałam sobie na dzisiaj dzień urlopu, zakładałam, że będę zmęczona po forsującej niedzieli, lecz na szczęście nie było tak źle, rano wstałam pełna energii.

Jest dobra wiadomość, lecz nie mogę się nią podzielić, aby nie "zapeszyć". Cieszę się po cichutku i bardzo powściągliwie (pominąwszy taniec zbzikowanej autorki wczoraj wieczorem). Ta wiadomość dodała mi skrzydeł, więc pełna wiary zabieram się do pracy nad książką.

Poprawione i przerobione "Cappuccino..." dostało ode mnie drugą szansę. Jeśli sprawy nie pójdą po mojej myśli, to postanowiłam, że w całości zamieszczę tę powieść na blogu. Oczywiście nie wszystko na raz, lecz w odcinkach. Podzielę się nią, ponieważ myślę, że może znajdzie się ktoś, kogo ta historia zainteresuje i wciągnie. A zatem w przyszłym roku Pati (bohaterka książki) będzie miała swoje pięć minut - w taki czy inny sposób.





autor: edytaswietek | 2012-11-23 12:04:10

Jesień

Jesień działa na mnie rozleniwiająco i niekorzystnie. Nic mi sie nie chce. Wykopać z ciepłej pościeli mi się nie chce. Wstać mi się nie chce. Wytknąć nosa z sypialni mi się nie chce. Nie mówiąc o tysiącu spraw, które wyciągają w moją stronę swoje chciwe palce i żądają załatwienia.
  • Daria chciałaby, abym w końcu zajęła się sprawą wydania "Kontraktu"
  • Madzia na szczeście już się czyta, ale nad jej głową wciąż wisi znak zapytania
  • Karina tupie nogą ze zniecierpliwieniem, gdyż co rusz porzucam pisanie książki o niej, wracając do powieści, które skończyłam pisać, lecz z jakiegoś powodu muszę "dopieścić"
O życiu zawodowym i rodzinnym nie wspomnę, bo ten blog, to nie miejsce na takie wywody.

A przecież lubię jesień - mimo wszystko.
  • Za piękne kolory Puszczy Niepołomickiej
  • Za dojrzałe, soczyste jabłka
  • Za krople rosy rozpięte na pajęczynach wiszacych we mgle
  • Za grube golfy i leginsy, które uwielbiam nosić :)

I codziennie obiecuję sobie - koniec z "rozmemłaniem" - dzisiaj zabieram się za zycie. Serio, serio.




autor: edytaswietek | 2012-11-19 08:18:23

Przerwa w drzemce

Puk, puk, puk...

- Kto tam? - odzywa się rozespana Madzia, ziewając przeciągle i podnosząc leniwie tylko prawą powiekę, ponieważ lewa, wciąż sklejona resztkami snu, nadal zamierza słodko drzemać.

- To ja, Edyta - odpowiadam.

- Ach... Witaj mamuśka! - cieszy się Madzia.

Mamuśka?! Aaa!!! Jaka mamuśka?! - jęczę w duchu ze zgrozą. - Przecież Madzia jest mniej więcej w moim wieku. Czy z racji tego, że ją stworzyłam, nadałam kształt, imię i nieco przyciężkawy charakter mam być "mamuśką"??? Czy ja wyglądam jak mamuśka Madzi???!!!

Mniejsza o to. Czas sprawdzić, co u mojej podopiecznej.

- Co słychać, Madziu? - zagaduję.

- Jestem w czytaniu - odpowiada konspiracyjnym szeptem.

- Ojejej!!!! - cieszę się i jednocześnie pada na mnie blady strach, wszak Madzia to istota nieprzewidywalna. - Tylko nie narób mi wstydu - dodaję. - Dość nabroiłaś w czasach, gdy pisałam tę historyjkę o tobie. Powodzenia Madziu, trzymam kciuki za ciebie.
TAGI: książka, humor
Opublikowany | kategoria: "Madzia K"




autor: edytaswietek | 2012-11-17 16:36:41

O diabłach

Miało być o końcu świata, napiszę o diabłach.
Postanowiłam, że będę częściej dodawać wpisy na blogu i już miałam pomysł  notatki na supermodny ostatnio temat, gdy nagle z ukrycia wyskoczył mały diabełek i pomachał mi przed nosem widłami. Diabełek złościł się i prychał, póki nie przekazał złej energii dalej. Potem zamilkł.

Zobaczyłam także małego człowieczka będącego pod jego wpływem, ścielącego płaszcz u stóp swego mentora.

Czkawkę wywołaną spotkaniem z diablikiem wyleczyło pyszne ciastko z kremem :)

Moja muzyczna inspiracja na dziś:


I stosowny do tematu cytat z mojej (a jakże by inaczej) książki, jeszcze nieopublikowanej, będącej w stanie zawieszenia a znanej tutaj pod tytułem "Cappucino z cynamonem":

Sebastian był estetą. Dla niego uroda nie była kwestią obojętną. Ożenił się z Patrycją między innymi z uwagi na to, że była powalająco piękna, był z niej bardzo dumny. Teraz zaś, gdy patrzył na stojącego obok niej Jacka, z zaskoczeniem stwierdził, że jego żona i Cieślik stanowiliby ładną parę: ona świetlista jak anioł, on mrocznie przystojny. Kolejnym skojarzeniem było to, że ich natury odzwierciedlone były w wyglądzie zewnętrznym. Pati miała usposobienie anielskie: była cierpliwa i łagodna, ze stoickim spokojem znosiła przeciwności losu i mimo okresowych faz buntu brakowało jej asertywności. O Jacku chodziły słuchy, że jest szowinistą, źle traktuje swoją żonę i kobiety w ogóle, jest cyniczny i wyrachowany. Nawet przystojny był w sposób diaboliczny. Kto powiedział, że szatan jest szpetny? W przekonaniu Sebastiana szatan musiał być piękny, aby kusić swe ofiary.


Co mnie tak naszło?
Aaa... Jakieś licho mnie skusiło :)

I jeszcze mały Diablik I - pierwowzór Diablika z "Alter ego". Mały piszczoch, który niestety jest już za tęczowym mostem.

TAGI:
Opublikowany | kategoria: "Cappuccino z cynamonem"



autor: edytaswietek | 2012-11-13 17:26:33

Piękny listopad

Nadal czekam na wieści o Madzi Kociołek. Obawiam się o jej przyszłość, lecz staram się być dobrej myśli. Może ona nie podzieli losów Patrycji i Darii, które utknęły na twardym dysku w moim komputerze oraz na pendrive (tak na wszelki wypadek) i ani rusz dalej.

Po dość długiej przerwie wróciłam do pisania thrillera z mocno romansowym wątkiem - "Wszystkie cienie przeszłości". Praca idzie na przód, co bardzo mnie cieszy. Aktualnie mam do napisania bardziej miłosny rozdział. (*-*)


Lubię jesień z tym przepychem ciepłych barw. O tej porze Puszcza Niepołomicka wygląda zdecydowanie najpiękniej. Niemalże bezszelestnie opadają z drzew pożółkłe liście, ścieląc się pod naszymi stopami. Najbardziej odpowiada mi spacerowanie mniej uczęszczanymi ścieżkami, z dala od jazgotu i rowerzystów, którzy niekoniecznie poruszają się prawidłową stroną alejki.

Foto - zasoby własne: ja i mój nastolatek :-]


Półtora tygodnia temu oglądałam finał Must Be The Music - to jedna z nielicznych pozycji w programie TV, na którą staram się wygospodarować wolny czas. Ogólnie rzecz biorąc telewizja to złodziej czasu, nuży mnie i irytuje nadmiarem reklam, zabija we mnie przedświąteczną radość, gdy od początków listopada jestem katowana Jingle Bells lub spopularyzowanymi wersjami kolęd.

Moje upodobania muzyczne są wyjątkowo szerokie - od Bacha, poprzez liryczne ballady, pop, polskiego rocka aż po hardcorowe brzmienia. Muzyka zawsze towarzyszy mi podczas pisania, pomaga, niejednokrotnie jest inspiracją dla jakiejś sceny.

Wracając do MBTM - w tej edycji całym sercem kibicowałam śląskiej grupie Oberschlesien i dla mnie, nie umniejszając talentu Tomka - to oni są zwycięzcami tego programu. Ogromny szacunek za dumę z tożsamości narodowej, tekst, aranż i całokształt. 









Powrót na uczelnię - prawdziwy strzał w dziesiątkę. Tym razem jest o wiele przyjemniej, atmosfera skupienia i duża dojrzałość studentów. Zawarłam już kilka obiecujących znajomości. Generalnie podoba mi się wzajemna życzliwość i trzymanie się "w kupie". Teraz, gdy po półrocznej przerwie doładowałam baterie chcę się nadal uczyć i robię w związku z tym pewne plany.


TAGI: książka, thriller, Oberschleisen, MBTM, jesień, Puszcza Niepołomicka
Opublikowany | kategoria: O mnie :)




autor: edytaswietek | 2012-10-31 18:56:27

Uff...

Czekam na wieści o Madzi Kociołek.

Potrzymajcie dobrzy ludziska kciuki za tę ofiarę losu :-]




autor: edytaswietek | 2012-10-11 18:28:45

Pożegnanie z Patrycją

Dzisiaj definitywnie i ostatecznie skończyłam poprawki w książce noszącej przedtem tytuł "Cappuccino z cynamonem". Zaopatrzona w nowy tytuł, skrócona i zmieniona książka "idzie w świat". Czy trafi do Czytelniczek? Nie wiem. Chciałabym bardzo.





– Panie Tomku! Proszę o kawę mrożoną z dużą ilością bitej śmietany oraz sernik wiedeński. Jak szaleć, to szaleć – zwróciła się do koleżanek, widząc ich na pół zgorszone, na pół przerażone miny. – No co jest? – zdziwiła się.

– Pati! Sernik wiedeński? Kawa mrożona? Bita śmietana? Czy ty wiesz, ile to jest kalorii? – pisnęła przerażona Ania.

– Kobieto, przecież nigdy w życiu nie wyjdziesz z cellulitu! – ostrzegła ją Złotousta.

– O ile się nie mylę, miałaś zrzucić parę kilogramów a nie tuczyć się jeszcze bardziej – przypomniała z niesmakiem Iza.

Patrycja uśmiechnęła się diabolicznie.

– Dajcie spokój, dziewczyny. I po co się tak szarpać? Naprawdę wierzycie w to, że mężczyźni wiedzą, co to jest cellulit i gdzie go szukać?

– Oj tam, oj tam! Mężczyźni nie muszą wiedzieć. Nawet lepiej, jeśli nie wiedzą, gdzie szukać naszych niedoskonałości. A nie przeraża cię świadomość, że inne kobiety wiedzą, że MY wiemy? – zapytała z przejęciem Złotousta.

Pati spojrzała na przyjaciółki i pokręciła głową.

– Nie – powiedziała stanowczo. – Mam gdzieś, czy ktoś wie, gdzie zlokalizowany jest mój cellulit. Wolę być szczęśliwa, niż katować się dietami, które i tak niewiele zmienią. Nie zamierzam głodzić się przez resztę życia tylko po to, aby być szczuplejszą o parę kilo. Cholera, no! Dziewczyny! Przecież mamy tylko jedno życie do przeżycia! Czy nie lepiej tak po prostu cieszyć się tym, co mamy? Są rzeczy ważniejsze niż szczupła sylwetka i jędrne uda.




autor: edytaswietek | 2012-10-09 18:59:27

Praca w biurze nie musi być nudna :)

– Dzień dobry. Dobry dzień. Dzień dobry! – Pączek Erotoman wsadził wielki, rozczochrany łeb w drzwi pokoju.

– Witam – odparła krótko i nieprzychylnie Patrycja, myśląc tylko o tym, że jak jeszcze raz usłyszy to tradycyjne, trzykrotne powitanie, to rzuci w jego stronę zszywaczem, albo dziurkaczem, który jest od zszywacza nieco cięższy. A najlepiej, całym wyposażeniem biurka, aby mieć pewność, że czymś w niego trafi. W rzeczy samej po tym, jak spędziła kilka tygodni na trenowaniu strzelania spinaczami biurowymi do papierowej tarczy z gumki naciągniętej na palce, prawdopodobieństwo celnego rzutu było niemalże stuprocentowe.


TAGI: książka, romans
Opublikowany | kategoria: "Cappuccino z cynamonem"
autor: edytaswietek | 2012-10-04 19:10:27

...

Czy można zakochać się szczerze i czystą miłością, mając trzydzieści sześć lat? – zastanawiała się Patrycja. – A może ludzie w tym wieku, odarci z młodzieńczej naiwności i romantyzmu, nie potrafią już przeżywać aż tak głęboko? Może na tym etapie jest już tylko wyrachowanie?
TAGI: książka, romans
Opublikowany | kategoria: "Cappuccino z cynamonem"




autor: edytaswietek | 2012-09-24 07:46:51

Jestem i żyję :)

Brak czasu spowodował, że nie było mnie tutaj tak długo. Ostatnimi czasy pracowałam nad "Cappucino z cynamonem", które znacznie zmieniłam (skróciłam początek) i dla którego wciąż brak mi pomysłu na lepszy tytuł. Chciałabym już zamknąć ten temat i wrócić do przerwanej powieści.
A na mój brak czasu znaczny wpływ ma fakt, że codziennie przez godzinę maszerujemy lub biegamy, tydzień temu, w niedzielę zrobiliśmy ponad dwadzieścia kilometrów. Zawzięłam się, żeby trochę podciągnąć formę (i wysmuklić sylwetkę) więc w rezultacie przebiegam bez problemu 6 km z czego znaczna część pod górę. Kto zna podjazd od Zakrzowca do Słomiroga lub od Bodzanowa do Słomiroga ten ma pojęcie, jaki to wysiłek. Wieczorami biega się świetnie, choć jest coraz zimniej.

I.Z.- nawet nie wiesz, jak się cieszę, że się odezwałaś. Brakuje mi naszych wirtualnych rozmów poczta






TAGI:
Opublikowany | kategoria: O mnie :)




autor: edytaswietek | 2012-08-26 21:48:01

W drodze

Zarzuciłam pisanie w ostatnich dniach, więcej czasu poświęciłam moim chłopakom, chodzimy codziennie na długie kilku- lub kilkunastokilometrowe spacery. Tydzień temu powędrowaliśmy aż do Niepołomic i to wcale nie najkrótszą drogą :-), później wędrówka przez puszczę i powrót do domu przez Staniątki.

Od jutra koniec rozluźnienia. Pomiędzy pracą w biurze a wieczornymi spacerami muszę wcisnąć ogarnięcie domu i choć godzinkę na książki. Mocno okrojone "Cappuccino..." pod innym tytułam (jeszcze nie wiem jakim) spróbuję ponownie wysłać w świat.

Foto z zasobów własnych
TAGI:
Opublikowany | kategoria: O mnie :)




autor: edytaswietek | 2012-08-15 20:23:00

Relaks

Baaardzo długi spacer, a raczej marsz. Dwie godziny szybkiego tempa na kilkukilometrowej trasie. Staramy się całą rodziną codziennie jak nie biegać to przynajmniej maszerować. Z bieganiem póki co idzie średnio, to mnie brakuje kondycji, Duży i Nieco Mniejszy radzą sobie super, ale dogonię ich :-] - jestem cholernie uparta.

Zbieram myśli, zastanawiam się nad dalszymi krokami, nastawiam się psychicznie na dalsze studia.

Miałam trzy dni urlopu, ale minęły strasznie szybko - jutro powrót do biura. Zabrakło mi czasu na załatwienie kilku ważnych spraw, pogoda także nie dopisała :-/, znając życie, jutro będę oglądać słońce przez okno.


I co dalej Edyto?
Co z pisaniem?


Nie przestanę :)
Uwielbiam bujać w obłokach.
TAGI:
Opublikowany | kategoria: O mnie :)






autor: edytaswietek | 2012-08-14 19:21:20

Come back

Nowa książka schodzi na boczny tor. Na "warsztat" wraca "Cappucino z cynamonem". Jeszcze raz przebiję się przez tę książkę. Zmienię początek (skrócę!!!), poprawię, przerobię, stanę na głowie i wydam.

Wydam ją. Bez Agentki.

Wiem, gdzie popełniłam błąd. Trzeba teraz wyciągnąć wznioski.

I zmienię tytuł, bo ten jest nieadekwatny (to już mój pomysł).





autor: edytaswietek | 2012-08-14 19:05:32

Szach-Mat






autor: edytaswietek | 2012-08-14 16:20:34

Walczę...

... z sennością. Mokry, zimny dzień, brr... Przydałby się ciepły koc i zwinięty w kłębek kot, mruczący do ucha kołysankę.
Piszę. Z krótkimi przerwami, namysłem, cierpliwością, strona po stronie, scena po scenie - powstaje nowa książka.

Nie zniechęcam się zastojem wydawniczym - sezon urlopowy.